Niewolnicy Facebooka

Od razu będziecie protestować na taki tytuł, ale poczekajcie chwilę, zanim się nie wytłumaczę. Otóż, oglądaliśmy w naszym dyskusyjnym klubie filmowym, który prowadzę od 3 lat w Ottawie dokument Netflixa na temat wyborów prezydenckich w USA w 2016 roku. Wielu Amerykanów do dziś nie potrafi sobie odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób obecny prezydent mógł wygrać wybory, skoro, kogokolwiek nie zapytałbyś na ulicy mówi, że na niego nie głosował…

Film ma tytuł „The Great Hack” i opowiada, w jaki sposób firma Cambridge Analytica z siedzibą w Wielkiej Brytanii, za pomocą mediów społecznościowych, a szczególnie Facebooka, manipulowała wynikami wyborów prezydenckich w 2016 w Stanach Zjednoczonych, wcześniej także w innych krajach świata, a potem miała swój udział w sukcesie Brexitu.

Firma Cambridge Analytica szczyciła się posiadaniem 5000 punktów (rodzajów) danych na temat każdego wyborcy w USA.

Tytułową bohaterką filmu jest Brittany Kaiser, która wcześniej była jedną z kluczowych postaci w zarządzie Cambridge Analytica. Po zrozumieniu, co się faktycznie dzieje w firmie, odważyła się na złożenie zeznań przed komisją parlamentu brytyjskiego w sprawie poważnych nadużyć w wykorzystywaniu osobistych danych klientów Facebooka w celu manipulowania zachowaniem wyborców w USA oraz w Wielkiej Brytanii.

Film odkrywa technologiczne kruczki, dzięki którym większość naszych „wzorców zachowań” (to, co lubimy oglądać, kupować, czy słuchać) jest śledzona oraz zapisywana, co skutkuje tworzeniem naszych cyfrowych profili, które potem mogą być wykorzystywane w celu manipulowania naszym zachowaniem. Facebook jest jednym z najważniejszych graczy w tej dziedzinie. Co raz to słyszymy o skandalach związanych w sprzedażą oraz wykorzystywaniem danych pochodzących z Facebooka. W kwietniu 2018 Kaiser rozpoczęła kampanię na Facebooku pod tytułem #OwnYourData (bądź właścicielem swoim danych).

W filmie spotykamy także profesora Davida Carrolla pracującego na Parsons School of Design w Nowym Yorku zajmującego się zagadnieniami dotyczącymi świata mediów. Według niego nasze cyfrowe “ślady” stały się wielkim przemysłem informatycznym wartym miliardy dolarów. Nasze “cyfrowe odciski palców” nie znikają, gdy odłączamy się od Internetu, jeśli w ogóle to robimy. Nasze transakcje, czy przeglądanie stron www pozostawiają po sobie ślady, do których mają wgląd wyspecjalizowane firmy. Dane te mogą być potem dowolnie użyte – na przykład zachęcając nas poprzez odpowiednie reklamy do wyjechania na wakacje do Hiszpanii, czy wtrącając między wierszami treści o charakterze politycznym. Taka manipulacja miała miejsce w przypadku wielu wyborów oraz referendów.

Ok 40% badanych studentów okazuje się być uzależnionych od mediów społecznościowych.

Firma Cambridge Analytica szczyciła się posiadaniem 5000 punktów (rodzajów) danych na temat każdego wyborcy w USA. Dzięki nim można określić cechy osobowości poszczególnych ludzi, jak też opisać dość dokładnie ich przyzwyczajenia. Staje się to swoistego rodzaju „bronią marketingową”, która zostaje użyta przeciwko naszej wolności. Carroll twierdzi, że powinniśmy mieć wgląd w dane zebrane na nasz temat oraz możliwość ich usunięcia. Jest to nowy punkt, który należałoby dodać do powszechnych praw człowieka i obywatela.

Ostatnio słuchałem wykładu profesora Samuela Veissières z Montrealu, który pokazywał, jak media społeczne stają się przedmiotem uzależnienia. Ok 40% badanych studentów z Montrealu okazuje się być uzależnionych od tego rodzaju zachowań. Jest to prawie połowa populacji! Ponadto badania mózgu ludzi uzależnionych od mediów społecznych, a nawet przesadnie polegających na GPSie!, ukazują zanikanie (atrofię) pewnych komórek nerwowych, co skutkuje obniżoną odpornością na stres, większą podatnością na depresję oraz obniżenie poczucia własnej wartości. Niezwykłe ciekawe było zobaczyć, że profesor sam zdecydował na używanie „starej” wersji telefonu komórkowego bez dostępu do Internetu!

Zachęcam do obejrzenia filmu oraz do zastanowienia się nad naszym przywiązaniem do bycia bez przerwy „online”…