Nieplanowane

Czy na dobru można zarobić? Owszem. Produkcja „Unplanned” kosztowała 6 mln dolarów. Po 19 tygodniach wyświetlania w 1500 amerykańskich kinach film zarobił prawie 19. Do tego dochodzą zyski z pokazów za granicą. To nie wszystko. W ciągu tygodnia sprzedano 225 tysięcy kopii filmu na DVD, co uczyniło go w tym momencie najlepiej sprzedającym się dyskiem DVD sieci, bagatela, Amazon. Do tego można go zobaczyć na dysku Blu-ray oraz obejrzeć za pomocą streamingu na Amazon Prime Video. Zainteresowanie filmem rośnie, a skutki jego oglądania widać gołym okiem. Po jego obejrzeniu do tej pory już kilkaset osób pożegnało się z przemysłem aborcyjnym, a kilka milionów po prostu stanęło za życiem. A zrobiono wszystko, by świat tego filmu nie zauważył. 

Jego bohaterką jest Abby Johnson. To bardzo mocna historia. Abby pracowała w jednej z największych klinik aborcyjnych w USA. Przeszła tam praktycznie wszystkie możliwe szczeble kariery. Od podrzędnego pracownika do bossa. Co się stało, że nagle jej świat wywrócił się do góry nogami? Otworzyła oczy. Dosłownie. Pewnego razu na obrazach ultrasonograficznych zobaczyła, jak nienarodzone, 13 tygodniowe dziecko broni się przed aborcją, uciekając przed wprowadzoną do macicy rurką próżniową. „Widziałam, jak to dziecko walczyło o życie” – wspomina Abby. To był przełom. Odeszła z Planned Parenthood i założyła organizację And Then There Were None, która pomaga wszystkim tym, którym tak jak jej, otworzyły się oczy. 

Jak bumerang wraca gorąca dyskusja o problemie aborcji. I nie tylko. Bo nie tylko o aborcję tutaj chodzi. Tu chodzi o problem zamkniętych oczu i granic neotolerancji, o którą pluje się dzisiaj cały postępowy świat. Z jednej strony wysysa się dzieci z łon matek. W 2018 roku główną przyczyną śmierci na świecie nie były nowotwory, wypadki drogowe ani wojny. Najwięcej ludzi zabiła aborcja. Ponad 40 milionów istnień. Takie statystyki mrożą krew w żyłach. Co zrobić, żeby z tym żyć? Albo przestać zabijać, albo zamknąć oczy i broń Boże zabijania nie nazywać zabijaniem tylko na przykład zabiegiem. Albo odpowiedzialnym planowaniem rodziny. Jasne, gdyby wszystkie poczynane dzisiaj dzieci rodziły się, dużo by ich było. Ale tutaj trzeba zrobić krok do tyłu i zacząć bardziej odpowiedzialnie korzystać z tego dobrodziejstwa jakim jest seks. Rodzinę planuje się przed współżyciem, a nie po.

Inny obrazek neotolerancyjnego świata: dwójka gejów wynajmuje płatną surogatkę, która rodzi im dziecko. I oni wtedy udają, że są prawdziwą rodziną. I naprawdę, nieźle im to udawanie wychodzi. Może tradycyjny katolik z kraju nad Wisłą uzna to za bzdury wyssane z palca. Proszę bardzo: Ricky Martin, światowej sławy wokalista wraz ze swym „mężem” Iwanem Yosefem są „rodzicami” trójki dzieci. „Wychowują” dwóch chłopców, Matteo i Valentino, oraz dziewczynkę o imieniu Lucia. Ikona popkultury, Elton John wraz z „mężem” Dawidem Furnischem „wychowują” dwójkę chłopców, Zaharego i Elijah. Wszystkie dzieci urodziły tym homoseksualnym parom płatne surogatki. Da się? Da się. To tylko wierzchołek góry. Trudno uwierzyć, że nasza cywilizacja wykonuje takie zakręty, ale niestety, to o czym piszę to nie jest moja fantazja. Jestem przeciw. Ale nie ludziom, tylko temu w czym tkwią. Jestem przeciw, bo taki pomysł na życie nie jest dobry ani dla społeczeństwa, ani dla tych, którzy go wprowadzają i przede wszystkim dla tych niewinnych dzieci, które są do tego procederu wciągane. Gdzieś wyczytałem, że podobno dzieci wychowywane w małżeństwach homoseksualnych są szczęśliwsze. Cóż, ze wszystkich stron barykady będą w naszym kierunku leciały różne naukowe dowody, mające uzasadnić wszystko to, co tylko człowiek jest w stanie sobie wymyślić. No to ja odwołam się do jednego z nich. Amerykański socjolog, profesor Mark Regnerus jest autorem raportu pod tytułem Nowe badania struktury rodziny. Oto kilka wniosków: 

Dorosłe dzieci pochodzące z tęczowych domów częściej myślą o popełnieniu samobójstwa, częściej mają problemy z prawem, chętniej sięgają po narkotyki, mają problemy z budowaniem trwałych związków, nie radzą sobie z dochowaniem wierności swoim partnerom i częściej korzystają z pomocy psychoterapeutów. Wśród wychowanków par homoseksualnych jest ponad trzy razy więcej bezrobotnych niż wśród osób wychowanych w pełnych rodzinach, a prawie cztery razy więcej z nich korzysta z pomocy społecznej. Aż 31 proc. dzieci wychowanych przez matkę lesbijkę i 25 proc. wychowanych przez ojca geja zostało zmuszonych do seksu wbrew ich woli. Sytuacja ta dotyczy 8 proc. dzieci z pełnych rodzin biologicznych. Aż 23 proc. dzieci wychowanych przez matkę lesbijkę twierdzi, że było „dotykanych seksualnie” przez nią lub jej partnerkę. Do takich doświadczeń przyznawało się 6 proc. dzieci wychowywanych przez ojca geja. Odsetek ten w przypadku pełnej rodziny biologicznej wyniósł 2 proc. 20 proc. osób wychowywanych przez matkę lesbijkę i 25 proc. przez ojca geja podawało, że nabawiło się infekcji przenoszonych drogą płciową. 40 proc. posiadających matkę lesbijkę i 25 proc. ojca geja miało romans w czasie małżeństwa lub wspólnego mieszkania z partnerem. Do tego typu sytuacji przyznało się 13 proc. osób wychowanych w rodzinach tradycyjnych. Tylko 61 proc. wychowanych przez matkę lesbijkę i 71 proc. wychowanych przez ojca geja określało siebie jako „całkowicie heteroseksualnych”. Do takiej tożsamości przyznawało się natomiast 90 proc. osób wychowanych w pełnej biologicznej rodzinie.  Statystyki dowodzą też, że aż 90 proc. lesbijek i 75–85 proc. gejów było w dzieciństwie wykorzystanych seksualnie. 

Wystarczy. Wmawia się katolikom, że nienawidzą wszystkiego co tęczowe. Jak katolik nienawidzi i jest agresywny to to jest zły katolik. Dobry katolik to taki, który temu wszystkiemu co dzisiaj wrzuca się do wora z hasłem LGBT mówi NIE, bo kocha, a nie nienawidzi. Kocha swoją rodzinę, swoje społeczeństwo. Mało tego. Dobry katolik kocha gejów i lesbijki.  A jak się kogoś kocha, to chce się dla niego DOBRA. Kochać narkomana znaczy zrobić wszystko by wyszedł z gówna, w którym tkwi i nie pozwolić, by samemu w nie wdepnąć. Pastor Rick Warren trafnie kiedyś to ujął: Nasza kultura zaakceptowała dwa wielkie kłamstwa. Pierwsze, że jeżeli nie zgadzasz się z czyimś stylem życia to albo go nie znasz, albo go nienawidzisz. A drugie, że kochać kogoś znaczy dawać mu wszystko o co poprosi. Oba są bzdurą. Wszystko w temacie. Stand-up grupy Darwina Jezus. Miłujcie się bije rekordy popularności. Bardzo zabawny i bardzo sprawnie zrobiony. Ale kłamliwy tak, że w oczy szczypie. Bo próbuje przekonać widza odwołując się do jego najprostszych emocji, że Jezus to był taki spoko koleś (być może nawet gej), który z miłości pozwala wszystkim robić wszystko na co tylko mają ochotę. A to nie jest tak. Zupełnie. Co Jezus powiedział cudzołożnicy, którą uratował przed ukamienowaniem:

a. Nie potępiam cię. Idź i grzesz więcej. 

b. Nie potępiam cię. Idź i nie grzesz więcej.

Czy domy publiczne dla zoofilów to jeden z odcieni neotolerancji czy może mega fake news? Zdania podzielone. Dan Jorgensen, duński minister Żywności, Rolnictwa i Rybołówstwa twierdził ponoć kiedyś, że seks ze zwierzętami to konstytucyjne prawo każdego obywatela. Jednak Dania ostatnio ustawowo zakazała zoofilii. No, a skoro zakazała, to znaczy, że kiedyś musiała na to pozwalać…

Jeszcze jeden odcień. Wychowanie po szwedzku. Tutaj w przedszkolach nie wolno chłopaka nazwać chłopakiem, a dziewczynki dziewczynką. Za złamanie tego zakazu można wylecieć z pracy. Do dzieci mówi się przyjacielu, albo zwraca się po imieniu. W roku 2012 wprowadzono nawet neutralny płciowo zaimek „hen”, który powszechnie się przyjął i przeniknął do codziennego języka. To jest gender. Czyli zanegowanie tego co najbardziej oczywiste i naturalne. 

W listopadzie do polskich kin wchodzi „Nieplanowane”. Film, który na świecie pozwolił już wielu osobom otworzyć oczy. Nie potępiać, tylko właśnie otworzyć oczy. By zobaczyć co jest dobre, a co złe. Co jest prawdą, a co kłamstwem. Pójdę na pewno. I już teraz wyobrażam sobie z nadzieją, że powstaną kolejne produkcje, stworzone dla otwierania oczu. O tym, że jak rodzina to jednak mama i tata, że jak seks to jednak mąż i żona. I że chłopak to jednak chłopak, a dziewczyna to dziewczyna. Ależ ja staroświecki jestem. 

adam szefc szewczyk