Duchowość Gwiezdnych Wojen [część 6]

W Star Wars, jak w Biblii, natrafiamy na historie, które pozwalają lepiej rozumieć nasze relacje ze światem wokół nas. Opowieści biblijne nie są ani zestawieniami wydarzeń, ani wiadomościami z dziennika, lecz przede wszystkim historiami zorganizowanymi dzięki określonej zasadzie interpretacyjnej. Ich pierwszorzędnym celem jest nadawanie znaczenia wydarzeniom, które są częścią naszej historii z Bogiem – historii zbawienia. Pomagają nam przez to w odkrywaniu głębszego sensu życia. Jest to twórcza interpretacja historii, gdzie występujący bohaterowie posiadają jednocześnie swe historyczne korzenie.

Najlepsze dramaty to interpretacje rzeczywistości, w której się poruszamy. Dotyczy to także wątków biblijnych obecnych w Gwiezdnych Wojnach. Jesteśmy zafascynowani tymi opowiadaniami, ponieważ mówią nam one o naszym świecie! Chodzi zawsze o walkę dobra ze złem. Narracje te są tak skonstruowane, że spontanicznie stajemy po stronie tych postaci, które reprezentują dobro. Podobnie, gdy czytamy Ewangelię i identyfikujemy się z Jezusem i Jego uczniami. Ich misja staje się naszą misją.

Czasem widzowie Star Wars spontanicznie budują powiązania między Luke’iem Skywalkerem a Chrystusem. Podobnie jak Jezus Luke walczy ze złem, reprezentowanym przez Dartha Vadera i imperatora. Walkę z imperium można też odnieść do historii zmagań Narodu Wybranego z wrogimi mu siłami: Egiptem, Babilonią, Asyrią, czy Cesarstwem Rzymskim. W Biblii znajdujemy również opowieści o powstaniach jak na przykład Machabeusze. Podobnie jak rebelianci z Gwiezdnych Wojen występują oni przeciwko silniejszemu wrogowi. Sam Jezus przyjmuje na siebie wrogie oddziaływanie Imperium Rzymskiego, z którego rąk otrzymuje wyrok śmierci – dla nas odkupieńczej.

Imperium ciemności jest przedstawione w sadze Lucasa, szczególnie w najnowszej jego części (epizody VII oraz VIII), jako zbiór bezosobowych jednostek, zakrytych maskami i wykonujących posłusznie każdy rozkaz imperatora. Jest to niemal kalka nazizmu. Nie ma tu miejsca na indywidualność. Bardzo łatwo jest rządzić człowiekiem, gdy wszyscy stają się „kółkiem w maszynie”. Ideologia komunistyczna czy nazistowska ułatwia „rządy dusz”, ponieważ ludzie pozbawieni są swej indywidualnej duszy, swej niepowtarzalności i odpowiedzialności. Znamy za to wszystkie twarze gwiezdnych powstańców, ponieważ różnorodność i niepowtarzalność każdego człowieka jest przypisana światłości.

W Gwiezdnych Wojnach temat śmierci i życia po niej jest również bardzo interesujący. Obi-Wan umiera, a właściwie znika. Podobnie mistrz Yoda. Ale to nie koniec, życie nie kończy się na śmierci. Każdy prawy człowiek łączy się z Mocą. Jest to jakieś nawiązanie do zmartwychwstania. Podobnie, jak Jezus Zmartwychwstały, Obi-Wan, czy Yoda kontynuują swoje oddziaływanie na świat. Pojawiają się i znikają, aby wspierać tych, którzy kontynuują walkę z mocami ciemności, walkę o lepszy świat.

Historia Star Wars Rogue One ukazuje świat podobny do naszego, gdzie religia została usunięta na obrzeża życia społecznego. Nawet jeśli najpotężniejsze żywe ucieleśnienie religii, jaką byli Rycerze Jedi, zostało wykorzenione, przekonanie o istnieniu Mocy i wiara w jej oddziaływanie na życie ludzi nie uległy całkowitemu zniszczeniu. W Rogue One widzimy, jak różni ludzie są oddani Mocy na swój własny sposób. Jyn, główna bohaterka epizodu, otrzymuje od swej matki kryształ kyber wraz z zachętą, aby ufała Mocy. To jak biblijne: Nie bój się, wierz tylko!

W Rogue One spotykamy też bardzo ciekową postać (Chirrut Îmwe), który dosłownie modli się do Mocy. I tak to właśnie jest. Jedi są unicestwieni, ale Moc nie, ani prastare święte miejsca związane z Mocą. W epizodzie widzimy zatem świat „nękany” przez wierzących w „przestarzałą” religię, co sprawia, że ​​pod wieloma względami jest obrazem współczesnego świata, gdzie katolicyzm jest postrzegany przez niektórych jako przestarzały. Jeśli nie mamy nadziei na przyszłość, to nie będzie też tej przyszłości. Chociaż chcielibyśmy odciąć się od tego, co nam nie wszyło, od przeszłości zaśmieconej wrakami niezliczonych maszyn wojennych czy niespełnionymi marzeniami, nie mamy innej ziemi, na której moglibyśmy się rozwijać. W przeciwieństwie do Boga nie możemy tworzyć z niczego.