Snowden

Trzeba uświadomić każdemu użytkownikowi smartfonu, że jest śledzony. Edward Snowden

W 2013 roku wybuchł międzynarodowy skandal. Edward Snowden, były pracownik CIA i NSA (National Security Agency – amerykańska wewnętrzna agencja wywiadowcza koordynująca m.in. zadania wywiadu elektronicznego, powstała w kwietniu 1952 roku na bazie struktury działającej od 1949 roku Agencji Bezpieczeństwa Sił Zbrojnych) ujawnił na łamach prasy kilkaset tysięcy (sic!) poufnych i ściśle tajnych dokumentów rządu USA. Krótko mówiąc wydało się z hukiem, że amerykański rząd notorycznie podsłuchiwał swoich obywateli. I nie tylko swoich. Pamiętacie jaki zrobił się kilka lat temu dym związany z podsłuchiwaniem Angeli Merkel? To ta sprawa właśnie. Obserwatorzy tego skandalu nie mieli wątpliwości: to największy wyciek informacji w historii Stanów Zjednoczonych. Żeby było ciekawiej, według wewnętrznego raportu Pentagonu, Snowden przechwycił około 1,7 miliona tajnych plików, z których większość dotyczy ultra ważnych operacji amerykańskiej armii. Grubo. Bardzo grubo. Ale demaskator przekazał dziennikarzom zaledwie 50 do 200 tysięcy tych informacji. Sam tłumaczy dlaczego tylko tyle: 

Dokładnie przestudiowałem każdy dokument, by upewnić się, że jego ujawnienie istotnie posłuży interesom społeczeństwa (…). Istnieje wiele rozmaitych dokumentów, ujawnienie których miałoby istotne konsekwencje, lecz ja nie odkryję ich, gdyż mój cel to jawność, a nie szkodzenie ludziom. 

Oczywiście Snowden momentalnie został oskarżony o zdradę państwa i szpiegostwo. Jak dotąd wydaje się być od państwa sprytniejszy. W odpowiednim momencie ulotnił się z terytorium USA. Obecnie przebywa prawdopodobnie w Rosji, gdzie miał otrzymać bezterminowy azyl. To, że Rosja zechciała przytulić kogoś takiego jak Snowden nie dziwi zupełnie. Piszę prawdopodobnie, bo miejsce jego pobytu jest tajemnicą, a on sam oczywiście nie jest na tyle głupi, by korzystać ze smartfonu. W międzyczasie stał się międzynarodowym bohaterem. We wrześniu 2013 został przez Wolny Sojusz Europejski i Zjednoczoną Lewicę Europejską nominowany do Nagrody Sucharowa. 30 września znalazł się na liście finalistów. 

W tym samym roku szwedzki profesor socjologii nominował Snowdena do Pokojowej Nagrody Nobla za bohaterski wkład, który Edward Snowden wniósł kosztem wielkich osobistych wyrzeczeń, ujawniając amerykańską inwigilację, która stoi w sprzeczności z prawem krajowym i międzynarodowymi postanowieniami. Rok później został laureatem nagrody Right Livelihood, nazywanej „Alternatywną Nagrodą Nobla”, za odwagę i kompetencję w demaskowaniu bezprzykładnego rozmiaru inwigilacyjnych praktyk państwa. Jest jedną z nielicznych żyjących osób, na temat której powstał fabularny film biograficzny pod tytułem Snowden. W reżyserii samego Oliviera Stone’a i z Joseph Gordon Levittem w roli tytułowej. Tak, to ten sam, który w zupełnie innym filmie też balansował na cienkiej linie. Filmu nie widziałem, ale podobno słaby. 

Zastanawiam się, czy są jeszcze dzisiaj ludzie, którzy wierzą w anonimowość sieci. Erno Rubik wcale nie wymyślał swojej legendarnej kostki jako komercyjnej łamigłówki. To miała być jedynie pomoc naukowa na jego uczelnianych zajęciach. Z internetem jest podobnie. Projekt globalnej sieci komputerów opisał już w 1960 roku J. Licklider. Ale bezpośrednim twórcą koncepcji Internetu jest Paul Baran, który w 1962 roku opublikował 12-tomową pracę, będącą projektem wytrzymałych, rozproszonych sieci cyfrowych transmisji danych, zdolnych przetrwać przewidywaną wówczas III wojnę światową wykonanym na zlecenie Amerykańskich Sił Zbrojnych. I co wy na to? Internet z założenia jest wynalazkiem wojennym, a nie pokojowym. Z założenia ma szyfrować, śledzić i pomagać zdobywać przewagę nad potencjalnym wrogiem. Są teorie jeszcze bardziej spiskowe. Takie zahaczające o świat duchowy. Teologia mówi podobno, że Szatan nie jest w stanie bezpośrednio kontrolować naszych myśli. Sam Bóg założył mu taką blokadę. Dlatego przebiegły książę ciemności postanowił wymyślić taki rodzaj sieci, w który złapie większość ludzkości i która pozwoli mu na ich maksymalną kontrolę. I internet ma być właśnie czymś takim.

Snowden jeszcze jako pracownik wywiadowczych instytucji rządowych postanowił ujawnić prawdę o amerykańskich zapędach inwigilacyjnych pod wpływem osobistego kryzysu sumienia. Być może teoria o szatańskich korzeniach internetu jest wyssana z palca, ale trzeba przyznać, że posługując się tym wynalazkiem można pojedynczemu człowiekowi jak i całym społeczeństwom wyrządzić piekielnie dużo zła. Masowe gromadzenie danych na serwerach koncernów, firm i rządów to zjawisko niepokojące. Jeżeli zanurzasz swoje codzienne życie w sieci, to wiedz, że gdzieś tam jest ktoś, kto wie o tobie prawie wszystko. Zna wszystkie twoje dane osobowe, stan twojego konta i hasło do niego, wie co i gdzie kupowałeś, zna historię wszystkich odwiedzanych stron, treść wszystkich maili, chatów, smsów, wie jakie masz zainteresowania, słabości, kontakty, stan zdrowia, poglądy, wie w jakich byłeś miejscach i po jakich drogach się poruszałeś od kiedy tylko postanowiłeś po raz pierwszy się zalogować. Twoje prywatne rozmowy z najbliższymi domownikami mogą być podsłuchiwane. O ile masz smartfona. A kamerki w laptopach? Podglądają podobno nawet jak są wyłączone. Niektórzy zaklejają je taśmami. Serio. FB to nic innego jak dzisiejsze teczki bezpieki, w których gromadzone są nasze dane. Tylko, że za komuny ktoś nam te teczki zakładał poza naszą wiedzą i wolą. Były papierowe i obskurne. Dzisiaj robimy to świadomie, dobrowolnie i osobiście na eleganckich portalach społecznościowych. Ekshibicjonizm wielu z nas jest niepojęty. Bezkrytycznie upubliczniamy całą prawdę o sobie, myśląc, że jesteśmy bezpieczni i anonimowi. Dopóki nikt nie jest tobą zainteresowany, nic się nie dzieje. Ale jak kiedyś ktoś z tamtej strony sieci, z jakiegoś powodu będzie chciał się nam bliżej przyjrzeć, to ma nas jak na dłoni. 

Z internetem źle. Bez internetu jeszcze gorzej. Gdzieś poczytałem, że Chiny gdyby chciały mogły by wyłączyć internet na całym świecie. Potraficie to sobie wyobrazić? Świat bez internetu. To byłby jego koniec. Wiem, wielu zarzuci mi demonizowanie tematu. Piszę o sieci krytyczne rzeczy, a sam nie potrafię wyobrazić sobie życia bez niej. Przynajmniej tego zawodowego. Ostatecznie internet jest jednym z wielu wynalazków człowieka. Tak jak żarówka czy silnik spalinowy. Jak każdy wynalazek ma swoje plusy i minusy. Jak każdy wynalazek uzależnia od siebie i zmienia nasze życie. To o czym wyżej napisałem to generalnie prawda. I co z tego? Mamy zostawić cywilizację i poza systemem zamieszkać w buszu? Są ludzie, którzy wybrali takie rozwiązanie. Ale zapewniam was, taka opcja też ma swoje mankamenty. Nie ma takiego miejsca na świecie, gdzie człowiek mógłby się czuć całkiem bezpieczny. Czasu nie cofniemy. Nie ma się co obrażać na rzeczywistość jaka nas otacza, tylko po prostu próbować w niej żyć. Najlepiej jak umiemy. Nic więcej zrobić nie możemy. Utopią jest życie poza wszelkimi zagrożeniami. Poszukiwanie takiej egzystencji może doprowadzić do obsesji i zwykle kończy się katastrofą. Im bardziej szukamy bezpiecznego miejsca na świecie, tym bardziej czujemy się zagrożeni. 

Wrócę na koniec jeszcze do Snowdena. Przyznał, że własne sumienie kazało mu ujawnić te szokujące informacje i narazić się na poważne kłopoty. Ja tam nie wiem, czy Snowden jest bardziej bohaterem czy zdrajcą, ale mi on akurat imponuje. Gdyby bezpieczeństwo było dla nas ważniejsze od sumienia, nie mielibyśmy ani Mojżesza, ani Trzech Młodzieńców, ani Hioba, ani Józefa, ani Jezusa. Bo ostatecznie największym naszym zagrożeniem jest zgwałcenie własnego sumienia. Tak, największe nasze zagrożenie jest w nas, a nie poza nami. Kiedy Jezus przekonuje, by nie bać się tych, którzy zabijają tylko ciało i uspokaja, że wszystkie włosy na naszych głowach są policzone i że nawet stąpanie po wężach i skorpionach może być bezpieczne, to ja Mu wierzę. Komuś trzeba. Z Nim niczego się nie boję.

adam szefc szewczyk