Rozważanie na niedzielę, 30 czerwca

Łk 9,51-62
Gdy dopełniał się czas wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?». Lecz On odwróciwszy się, zabronił im. I udali się do innego miasteczka. A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: «Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz». Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i ptaki powietrzne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł wesprzeć». Do innego rzekł: «Pójdź za Mną». Ten zaś odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca». Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże». Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu». Jezus mu odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego».

To, że ktoś odrzuca Jezusa i wiarę w Niego, to nie powód, by go zmieść z powierzchni ziemi. Ciekaw jestem, czy Jan z Jakubem powrócili do tych samych miast samarytańskich po zesłaniu Ducha Świętego. Na to nie ma odpowiedzi, ale pomyśl, że ty takich ludzi spotkasz jeszcze nieraz, i może za którymś razem ich odpowiedź będzie inna od pierwszej. Pomódl się za wszystkich, którzy nie przyjęli jeszcze Jezusa.

 


Rozważanie na sobotę, 29 czerwca

Mt 16,13-19
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?». A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków». Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?». Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego». Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».

Kościół stoi na wyznaniu Piotra i czerpie dobro z tego, że w tamtym czasie i miejscu dał on odpowiedź Jezusowi. Twoja odpowiedź na potrzeby drugiego człowieka, dana w odpowiednim miejscu i czasie, również może spowodować długoterminowe dobro! Spróbuj w najbliższych dniach być na nie bardziej wrażliwym.


Skąd wziął się kult Serca Jezusowego?

Czerwiec to miesiąc szczególnie poświęcony kultowi Najświętszego Serca Jezusowego. Początki tego kultu sięgają średniowiecza i zawdzięczamy je świętym: Mechtyldzie, jej siostrze Gertrudzie oraz Małgorzacie z Kortony. Żyjąca w XIII wieku święta Mechtylda nie tylko czule witała rano i żegnała wieczorem Serce Jezusowe, ale także otrzymała je od Zbawiciela na znak zawartego z nią przymierza i spoczywała w tym Sercu. W ikonografii tej świętej pojawia się gorejące serce, pod którym między innymi objawił się jej Jezus Chrystus (pierwsze z objawień miało miejsce w 1281 roku).

Na zasługi świętej Mechtyldy w szerzeniu kultu Serca Jezusowego wskazuje łacińskie motto: In corde Gertrudis invenietis Me („W sercu Gertrudy znajdziecie Mnie”). Takimi słowami prawdopodobnie zwrócił się do niej Zbawiciel. Podobnym przywilejem od Boga jak święta Mechtylda, cieszyła się także święta Gertruda (XIII-XIV wiek), autorka poematu Poseł Bożej pobożności o miłości Boga do duszy i duszy do Boga, mającej swoje źródło w Najświętszym Sercu Syna Bożego. Do świętej Gertrudy Jezus Chrystus powiedział:

„Umieściłem cię przeto przy otworze do Najświętszego Serca, byś tym łatwiej mogła zakosztować jego słodyczy i pociechy, którymi miłość Boża w swej odwiecznej łaskawości aż kipi dla wszystkich tych, którzy ich pragną”. Natomiast święta Małgorzata z Kortony (XIII wiek) ujrzała serce Jezusa Chrystusa w otwartej ranie Jego boku.

Średniowiecze znane jest również z innych świętych i błogosławionych, którzy szczególną czcią darzyli Najświętsze Serce Jezusowe. Do ich grona należała na przykład święta Ludgarda (XII-XIII wiek), która zapragnęła Serca Zbawiciela, a święta Katarzyna ze Sieny (XIV wiek) zamieniła się sercami z Jezusem Chrystusem w mistycznych zaślubinach. Wielkimi czcicielami Serca Jezusowego byli także święci: Antoni z Padwy (XII-XIII wiek) i Bonawentura (XIII wiek), dostrzegający miłość Boga w oddaniu przez Niego Serca człowiekowi. Prawdopodobnie to święty Anzelm (XI-XII wiek) jako pierwszy pisał o Sercu Jezusowym: „Jezus okazuje się słodkim w Ranie swego boku. Rana ta bowiem odsłoniła nam bogactwa Jego dobroci, miłości Jego Serca”, natomiast święty Bernardyn ze Sieny (XIV-XV wiek) zachęcał: „Zbliżmy się zatem do Jego Serca, Serca głębokiego, tajemniczego […], które tak wielką płonie ku nam miłością”. Błogosławiona Krystyna ze Stommein (XIII-XIV wiek) w następujący sposób modliła się do Odkupiciela: „Panie Jezu, błagam Cię, przez Twoje Najsłodsze Serce, starte z miłości ku nam, jeżeli to jest Twoją wolą, by złe duchy zadały mi śmierć, to przyjmij w pokoju uciśnione i strwożone moje serce i strzeż go litościwie w Twoim Najsłodszym Sercu”. Rodzimą czcicielką Serca Jezusowego w epoce średniowiecza była chociażby błogosławiona Dorota z Mątowów (XIV wiek). Tę błogosławioną, uchodzącą za pierwszą w Polsce powiernicę Serca Jezusowego, Zbawiciel obdarzył łaską mistycznej „zamiany serc”, a w czasie Mszy świętej w Gdańsku tak powiedział do niej: „Ukazałem ci Serce moje błogosławione i mój otwarty bok, byś na przyszłość wiedziała, gdzie szukać mego Serca i jak je ranić miłością”.

Miesiąc czerwiec jest miesiącem Serca Jezusowego; szczególnym orędownikiem tej formy kultu był papież Leon XIII (+ 1903) i jego następcy. Często spotyka się także wizerunki Serca Jezusowego: w postaci medalików, obrazków, obrazów ściennych, figur. Liczne są także świątynie poświęcone Sercu Jezusa - w samej Polsce jest ich ok. 400. Wiele narodów i państw poświęciło się Sercu Pana Jezusa, m.in. Ekwador, Kolumbia, Belgia, Hiszpania, Francja, Meksyk, Polska. Istnieją też zakony pod nazwą Serca Jezusowego - m.in. sercanki, siostry Sacre Coeur, siostry urszulanki Serca Jezusa Konającego.

Pierwsze litanie do Najświętszego Serca Jezusowego powstały w XVII wieku. Obecna pochodzi z wieku XIX. Jej początek miał miejsce w klasztorze francuskich wizytek. Zatwierdził ją do odmawiania publicznego papież Leon XIII 2 kwietnia 1889 roku. On też dołączył do litanii akt poświęcenia rodzaju ludzkiego Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Papież Pius XI dodał akt wynagrodzenia Sercu Jezusowemu, który nakazał odmawiać co roku w uroczystość Serca Jezusowego.

 

Litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa

Kyrie, elejson. Chryste, elejson. Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.

Serce Jezusa, Syna Ojca Przedwiecznego, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, w łonie Matki Dziewicy przez Ducha Świętego utworzone, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, ze Słowem Bożym istotowo zjednoczone, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, nieskończonego majestatu, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, świątynio Boga, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, przybytku Najwyższego, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, domie Boży i bramo niebios, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, sprawiedliwości i miłości skarbnico, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, dobroci i miłości pełne, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, cnót wszelkich bezdenna głębino, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, wszelkiej chwały najgodniejsze, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, królu i zjednoczenie serc wszystkich, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, w którym są wszystkie skarby mądrości i umiejętności, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, w którym mieszka cała pełnia Bóstwa, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, w którym sobie Ojciec bardzo upodobał, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, z którego pełni wszyscyśmy otrzymali, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, odwieczne upragnienie świata, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, cierpliwe i wielkiego miłosierdzia, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, hojne dla wszystkich, którzy Cię wzywają, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, źródło życia i świętości, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, przebłaganie za grzechy nasze, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, zelżywością napełnione, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, dla nieprawości naszych starte, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, aż do śmierci posłuszne, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, włócznią przebite, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, źródło wszelkiej pociechy, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, życie i zmartwychwstanie nasze, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, pokoju i pojednanie nasze, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, krwawa ofiaro grzeszników, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, zbawienie ufających Tobie, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, nadziejo w Tobie umierających, zmiłuj się nad nami.
Serce Jezusa, rozkoszy wszystkich Świętych, zmiłuj się nad nami.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

K. Jezu cichy i pokornego serca.
W. Uczyń serca nasze według Serca Twego.

Módlmy się. Wszechmogący, wieczny Boże, wejrzyj na Serce najmilszego Syna swego i na chwałę, i zadośćuczynienie, jakie w imieniu grzeszników Ci składa, † daj się przebłagać tym, którzy żebrzą Twojego miłosierdzia, * i racz udzielić przebaczenia w imię tegoż Syna swego, Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

 

 

za: Misyjne.pl, brewiarz.pl


Światowy Dzień Modlitwy o Uświęcenie Kapłanów

Kościół katolicki obchodzi Światowy Dzień Modlitwy o Uświęcenie Kapłanów. Każdego roku uroczystość przypada w święto Najświętszego Serca Pana Jezusa, które obchodzone jest zawsze w piątek po oktawie Bożego Ciała. Światowy Dzień Modlitwy o Uświęcenie Kapłanów po raz pierwszy obchodzono w 1995 roku, ustanowił go papież Jan Paweł II.

Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa - obchodzona w piątek po zwyczajowej oktawie Bożego Ciała - ustanowiono w Kościele w następstwie objawień Chrystusa, z których najsławniejsze odbyło się 16 czerwca 1675 św. Małgorzacie Marii de Alacoque (1647-90), francuskiej wizytce z Paray-le-Monial. Jak wynika z aktów sprawy kanonizacyjnej, Chrystus wyznał wówczas zakonnicy, że bolą Go grzechy i bluźnierstwa ludzkości, najbardziej jednak niewierność tych, którzy poświęcili się Jemu, szczególnie księży.

Kult Serca Jezusowego rozwinął się w Polsce jeszcze przed objawieniami św. Małgorzaty Marii Alacoque. Liturgiczne święto Boskiego Serca Pana Jezusa ustanowił w 1765 r. papież Klemens XIII. Był to przywilej tylko dla Polski, dla ówczesnego Królestwa Polskiego i jednej Konfraterni Najświętszego Serca w Rzymie. W ten sposób Stolica Apostolska odpowiedziała na memoriał biskupów polskich z 1764 r. Na cały Kościół święto Serca Pana Jezusa rozszerzył papież Pius IX w roku 1856.


Sprawa ks. Sudoła już w Watykanie: „To polski ks. Vianney”

W Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych rozpoczął się rzymski etap procesu beatyfikacyjnego ks. Stanisława Sudoła. To taki polski Jan-Maria Vianney – mówi bp Krzysztof Nitkiewicz, biskup sandomierski, który złożył dziś w Watykanie akta zmarłego w 1981 r. kapłana. Niestrudzony duszpasterz i spowiednik, wielki asceta oraz orędownik dusz czyśćcowych. Przyjeżdżali za nim ludzie z całej Polski.

Jak podkreśla bp Nitkiewicz przypominanie postaci takich, jak ks. Sudoł jest szczególnie ważne w chwili obecnej, gdy trwa dyskusja nad posługą kapłana. On sam przyjechał do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych z neoprezbiterami diecezji sandomierskiej, bo ks. Sudoł fascynuje przede wszystkim młodych kapłanów, jest dla nich wyraźnym worem – mówi bp Nitkiewicz.

Ks. Sudoł był człowiekiem wielkiej pobożności i ascezy

“ Był to zwykły proboszcz. Wybudował kilka kościołów, prowadził katechizację, głosił piękne kazania, ale przede wszystkim wyróżniał się rysem wielkiej pobożności, ascezy. Pościł całymi dniami. Nie jadł mięsa, nie pił alkoholu. I poświęcał się głównie spowiedzi – powiedział Radiu Watykańskiemu bp Nitkiewicz. – Ludzie przyjeżdżali z całej Polski. Czasami o godz. 3 nad ranem. Przyjeżdżał pociąg. Ludzie pukali w szybę, on nakładał sutannę i szedł do kościoła, żeby ich wyspowiadać. A jeśli ich nie było, to szedł do kościoła, żeby pokutować za grzechy innych, leżał krzyżem, modlił się. I później spowiadał aż do godz. 17. Bez żadnego obiadu. Do dzisiaj żyją osoby, które korzystały z jego posługi sakramentalnej i mówią, że te spowiedzi przemieniły całkowicie ich życie. Żył w skrajnym ubóstwie. Nosił ciągle tę samą sutannę, wszystkie prezenty oddawał, a kiedy ludzie przy okazji posługi sakramentalnej dawali mu pieniądze, to mówił: «Nie wsadzaj mi węża do kieszeni!» Z drugiej strony pilnował woli zmarłych, którzy w testamencie poprosili o odprawienie w ich intencji Mszy św. gregoriańskiej. Jemu nie chodziło o pieniądze. Chodziło o to, że ten zmarły potrzebuje pomocy po śmierci. Wynikało to z wiary, z wielkiej wiary w moc Mszy św. ”

 

źródło: Radio Watykańskie


Tornister pełen uśmiechów

Caritas Polska rozpoczyna po raz jedenasty akcję „Tornister Pełen Uśmiechów”. Kampania jest zachętą do pomocy uczniom z ubogich rodzin poprzez przygotowanie dla nich wyprawek szkolnych. Jak mówi Renata Pruszkowska, koordynator projektów dla dzieci Caritas Polska, przygotować może je każdy chętny. Wyprawki szkolne kompletowane będą przez okres wakacji w całej Polsce za pośrednictwem diecezjalnych Caritas.

W parafiach w kraju będą przygotowane też kosze, do których będzie można wkładać podstawowe artykuły szkolne. Wyprawki trafią nie tylko do potrzebujących w Polsce, ale też do polskich dzieci z Litwy, Białorusi i Ukrainy. Akcję można wesprzeć też SMS-em charytatywnym o treści TORNISTER wysyłanym pod nr 72052 (koszt: 2,46 zł z VAT).

Finał akcji odbędzie się 25 sierpnia w miejscowości Giedlarowa w gminie Leżajsk. Od początku akcji Caritas przekazała dzieciom z ubogich rodzin ponad 170 tysięcy wyprawek.


Potrzeba pokoju

Moją olbrzymią słabością jest neurotyczna potrzeba życia w zgodzie. Ze wszystkimi. Jakąkolwiek sytuację konfliktową znoszę gorzej niż biegunkę. Głupi ja i naiwny. Niepoprawny marzyciel. Odrealniony. Nieprzystosowany. Jeśli z wszystkimi żyjesz w zgodzie, to znaczy, że gdzieś siebie oszukujesz. To usłyszałem kiedyś od człowieka. Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. To usłyszałem kiedyś od Boga Człowieka. 

Jezus to paradoks. Bóg Człowiek. Przegrany Zwycięzca. Słaby Wszechmocny. Niosący pokój z mieczem w ręku. Życie to paradoks. Konflikt. Napięcie, które generuje energię niezbędną do wszelkiego działania. Bez tego napięcia życie stanęłoby w miejscu. Śpiewają, że wojna jest głupia. Bo jest. Ale jest też nieunikniona. A nawet potrzebna. Czasami przynajmniej. Od tej pomiędzy moim lenistwem, a potrzebą fizycznej aktywności, po tą pomiędzy chrześcijaństwem, a resztą świata. 

Kler wszedł do kin 28 września 2018. Miesiąc później odbyły się wybory samorządowe. Tylko nie mów nikomu pojawił się w sieci 11 maja 2019. Dwa tygodnie później mieliśmy wybory do Europarlamentu. Polityka, nowa produkcja Patryka Vegi trafi na ekrany 6 września 2019. Mniej więcej na miesiąc przed wyborami parlamentarnymi. Przypadek, czy zaplanowana wojna? Piszę o tym wszystkim trochę wbrew sobie, bo naprawdę nie lubię polityki. Ale czasem, żeby coś zrozumieć, wypada ją zauważyć. 

Jestem w tym wszystkim bardzo pogubiony. Serio. Wróciłem z Rzeszowa, gdzie w jednym miejscu i czasie, jednym duchem i jednym sercem sześćdziesiąt tysięcy ludzi niestrudzenie przez wiele godzin wielbiło Boga. A biskupi im błogosławili. Daję nura w szarą rzeczywistość i jak obuchem w łeb. Kapłani hurtowo zrzucają sutanny. Powołania topnieją jak lód na wiosnę. Jakiś wikary się wiesza. Ktoś strzela sobie w łeb. Ktoś ląduje w pierdlu, bo pedofil. Ktoś księdza dźga nożem, bo w sutannie to nic dobrego chodzić nie może. Młodzi wolą fejsbuka i tu i teraz, niż Kościół i jakieś tam kiedyś w jakimś tam niebie. Iran celuje swoje działa w USA, a ISIS wybiera się na wakacje w Europie. Wciąż wisi nad nami widmo blackoutu. Wystarczy doba takiej hecy na terenie jakiegoś państwa, by zapanował nieogarniony chaos. Argentyna już coś o tym wie.

ONZ ostrzega: katastrofalne skutki zmiany klimatu nastąpią szybciej niż prognozowano. Ulicami naszych miast maszerują tęczowe parady, bo każdy ma prawo do szczęścia. I widzę z przerażeniem, jak uśmiechnięci i sympatyczni do bólu ludzie bezpardonowo, niezauważalnie i powolutku detonują fundamenty całego mojego świata. A przecież każdy ma prawo do szczęścia. Ja chyba też, co nie? Zgadza się. Każdy ma prawo. Tylko, że ten slogan kryje w sobie pułapkę. I zdążył już zrobić tyle złego, że głowa mała. Każdy ma prawo do szczęścia. Tylko nie wszystko jest jego źródłem. A pomylić szczęście z przenikającą nas na wskroś przyjemnością jest niepokojąco łatwo. Trochę mam żal do Boga, że aż tak łatwo. Każdy ma prawo do dobrego jedzenia, ale nie każde jedzenie jest dobre.

Większość z nas zna ten obraz: autokar wracających z wakacji dzieciaków wbija do Maka przy autostradzie. Bo każdy ma prawo do dobrego jedzenia. No właśnie. Jedzenie, jakie oferuje nam w swoich jadłodajniach cywilizacja to też wojna. Z naszym ciałem. Dobrze smakuje, dobrze wygląda, dobrze kosztuje. Reszta się nie zgadza. Ale kogo to obchodzi? Nie myślimy o tym, że za kilka lat będziemy stałymi bywalcami gabinetów lekarskich i aptek. Tylko dlatego, że szczęście pomyliło nam się z przyjemnością. Straszą, że III wojna światowa wisi na włosku. Na to wygląda. Choć mam wrażenie, że jak wybuchnie to ani nie wtedy, kiedy myślimy, ani nie tam gdzie myślimy, ani nie tak, jak myślimy. Media też toczą w naszych umysłach wojnę. Z prawdą. Nie było ani jednej sekundy w dziejach ludzkości wolnej od jakiejkolwiek wojny. Jedynie tych kilka chwil przed wężową prowokacją w raju było niczym niezmąconym pokojem. Potem przestało człowieka interesować, czego oczekuje od niego Bóg i cały pokój prysł jak bańka mydlana. Przez wieki chcieliśmy się, za przeproszeniem zasmolić, żeby żyć w pokoju. Ale nie udało się. Nie dlatego, że nie staraliśmy się odpowiednio. Że prawo było złe. Że pakty i układy były nieprawidłowo pomyślane. Ale dlatego, że wycięliśmy z naszego życia głównego i jedynego Dawcę prawdziwego pokoju. 

Moja neurotyczna potrzeba życia w pokoju ze wszystkimi musi póki co pozostać niezaspokojona. Wojna jest naturalnym stanem świata. I muszę to zrozumieć, bo inaczej sfiksuję. Ale jest i dobra wiadomość. Otóż można wojnę przeżywać w pokoju. Kolejny paradoks do kolekcji. Jak już musi być źle, to przynajmniej my bądźmy dobrzy. Na ile się da. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj. To powiedział człowiek. Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. To powiedział Bóg Człowiek. I ten trop może nas wyprowadzić z tego labiryntu, w którym tkwimy. 

Choć tutaj też mamy pułapkę. Ewangeliczną zachętę by nie stawiać oporu złemu, można interpretować różnie. A interpretacja, to jedno z najbardziej skutecznych narzędzi w łapach demona. Okazuje się, że nikt z wojujących z Bogiem wcale nie chce zniesienia Dekalogu. Jedynie innej jego interpretacji. To dlatego w świecie, w którym wszyscy mówią o pokoju nieustannie toczą się wojny. Szczerze mówiąc nie czuję się teraz na siłach tłumaczyć paradoksu: jak walczyć nie walcząc? Mam tylko pewną intuicję. I nią się na koniec podzielę. Czasem trzeba spokojnie pozwolić by jakaś wojna, jakieś zło przetoczyło się jak huragan przez nasze życie. Po to, by okazało się, że wojna jest głupia, a zło złe. Po to, by zdemaskować prawdziwe oblicze tego, co jako dobro próbuje zawładnąć naszymi sercami. Po to, by objawił się owoc. A owoc jest najlepszą weryfikacją. Jedyne co nam pozostaje to z pokojem w sercu wejść w te wszystkie wojny, które toczą się w nas i wokół nas. Jak nie ma pokoju, to o niego prosić. Jak prośby nic nie dają, to prosić konsekwentnie dalej i dalej. I wtedy, kiedy otworzymy Ewangelię i przeczytamy o błogosławionych, którzy wprowadzają pokój i łakną sprawiedliwości będziemy mieć wrażenie, że przeglądamy się w lustrze. I o to chodzi.  

Adam Szefc Szewczyk


Rozważanie na piątek, 28 czerwca

Łk 15,3-7
Jezus opowiedział faryzeuszom i uczonym w Piśmie następującą przypowieść: «Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia».

Kiedyś pewien biblista zwrócił mi uwagę, że w tej przypowieści, kiedy pasterz znajduje zagubioną owcę, to nie odprowadza jej do stada (które jest na pustyni), ale niesie ją do swojego domu! To oznacza, że grzesznik, który doświadcza miłosierdzia, jest nie tylko odnaleziony przez Boga, ale przez Niego uhonorowany, postawiony w centrum uwagi wszechświata. Pomyśl o tym i uciesz się tym przy najbliższej spowiedzi świętej.


Papież: w duszy chrześcijanina nie ma miejsca na egoizm

Do odnowienia życia we wspólnotach chrześcijańskich wezwał Papież w czasie audiencji generalnej kontynuując cykl poświęcony Dziejom Apostolskim. „Prośmy Ducha Świętego, aby uczynił z naszych wspólnot miejsca, w których można będzie przyjmować oraz praktykować życie nowe, dzieła solidarności i komunii, miejsca, w których liturgie będą spotkaniem z Bogiem, a także staną się komunią z naszymi braćmi i siostrami, miejsca, które będą bramami otwartymi na niebieskie Jeruzalem” – mówił Franciszek.

Ze względu na panujące w Rzymie wielkie upały audiencja generalna rozpoczęła się w Auli Pawła VI, gdzie z Papieżem spotkali się chorzy. Po pozdrowieniu i udzieleniu im błogosławieństwa Franciszek udał się na plac św. Piotra, gdzie czekali pozostali pielgrzymi. Chorzy mogli śledzić przebieg audiencji na wielkich ekranach.

W wygłoszonej katechezie Papież nazwał Kościół pierwotny w Jerozolimie, o którym pisze św. Łukasz, wzorem wszelkiej wspólnoty, ikoną braterstwa, która fascynuje.

Słuchanie, miłość, liturgia i modlitwa charakteryzują chrześcijan

“ Przyglądając się im widać, że żyli w wyraźnie określony sposób: – podkreślił Ojciec Święty - «Trwali w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach» (Dz 2, 42). Chrześcijanie pilnie słuchali didaché, czyli nauczania Apostołów; tworzyli wysoką jakość relacji międzyludzkich również poprzez wspólnotę dóbr duchowych i materialnych; uobecniali Pana przez «łamanie chleba», czyli Eucharystię, oraz rozmawiali z Bogiem na modlitwie. ”

Franciszek przestrzegł przed indywidualizmem i egoizmem w życiu, gdyż to nie jest stylem życia chrześcijanina.

W duszy chrześcijanina nie ma miejsca na egoizm

“ W duszy chrześcijanina nie ma miejsca na egoizm. Jeżeli twoje serce jest egoistyczne nie jesteś chrześcijaninem, jesteś człowiekiem światowym, którzy szuka tylko siebie i własnych korzyści – przestrzegał Papież. - Św. Łukasz w Dziejach Apostolskich pisze, że chrześcijanie przebywali razem i wszystko mieli wspólne (por. 2, 44), czyli jedność i wspieranie się są stylem życia ludzi wierzących. Bliskość i troska jeden o trugiego, nie po to, by kogoś obmawiać, ale aby sobie pomagać, zbliżać się do siebie. ”

Papież zaznaczył, że dzięki łasce otrzymanej na chrzcie chrześcijanie wchodzą w głęboką więź z bliźnimi i są powołani do dzielenia się oraz utożsamiania z drugim. Taka postawa pomaga także w prowadzeniu autentycznego życia liturgicznego. To wszystko sprawia, że Pan zapewnia rozwój takiej wspólnocie.

źródło: Radio Watykańskie


Kard. Tagle o wychowaniu seksualnym

Zdaniem metropolity Manilii na Filipinach seksualność i seks są tematami, które rodzice najlepiej wyjaśniają swoim dzieciom. Im należy oddać pierwszeństwo. To oni ponoszą główną odpowiedzialność za nauczenie dzieci właściwych zachowań, wartości i poglądów w życiu. Mogą w tym uczestniczyć także inni krewni: np. dziadkowie i wujowie oraz ciotki. Kard. Luis Antonio Tagle podzielił sie swoimi poglądami na temat cielesności i płciowości podczas spotkania z młodzieżą w kościele św. Krzyża w Manili.

Jedna z uczestniczek spotkania zwróciła uwagę kardynałowi, że bardzo rośnie liczba nastoletnich dziewcząt zachodzących w ciążę. On z kolei zwrócił uwagę na zaniedbanie wielu rodziców, którzy nie rozmawiają ze swoimi dziećmi o seksualności. Młodzi czerpią wtedy informacje na ten temat z mediów, co prowadzi często do złych wyborów. Brakuje całościowego i holistycznego spojrzenia na ten temat. Seksualność jest nie tylko fizyczną potrzebą, ale prowadzi do konkretnych konsekwencji.

Filipiński hierarcha ubolewał również nad tym, że rodzice czasami wykorzystują niewiedzę swoich dzieci na ten temat, aby je wręcz wykorzystywać. Dodał, że w skali świata, tymi, którzy najczęściej handlują dziećmi w internecie są ich rodzicie, a nie grupy przestępcze. Rodzice jako pierwsi nie powinni szkodzić ciału swoich dzieci, ponieważ jest to Ciało Chrystusa – podkreślił arcybiskup Manili.

źródło: Radio Watykańskie