#ProjektZmartwychwstanie trwa!

Czy pamiętacie jeszcze o akcji #projektZmartwychwstanie? Jej celem jest ukazanie, że życie nie kończy się wraz ze śmiercią, a nasi bohaterowie Odważni Młodzi Inmortales są bliżej nas niż nam się zdaje.

By pokazać, że na ziemi i w niebie tworzymy jedną rodzinę oblacką, wraz z fanpagem Bohater.OMI, zachęcamy do przesyłania przerobionych fotografii podobnych do tego powyżej.

Na tym zdjęciu widzimy oblatów z Katowic, Wrocławia, Lublińca i Pozuelo de Alarcon, którzy wspólnie pozują do zdjęcia.

STOJĄ (od lewej): Jarosław Konieczny OMI, Maciej Drzewiczak OMI, Bogusław Harla OMI, Aquilino Mendoza OMI, bł. Serviliano Riaño OMI

SIEDZĄ (od lewej): Bartosz Madejski OMI, Krzysztof Wolnik OMI, Porfirio Fernández OMI, Fortunato Herrero OMI, bł. Justo González OMI.

Stwórzmy wspólnie piękny album! Nadsyłajcie zdjęcia do nas, lub poprzez wspomniany wyżej fanpage.


IV zjazd wolontariatu

W dniach 26-28 kwietnia odbyło się już IV przygotowawcze spotkanie Wolontariatu Misyjnego. Był to czas bardzo obfity. Czas modlitwy, nauki języka, pracy, zabawy oraz poznania się nawzajem. Podczas całego zjazdu towarzyszył nam Ojciec Mariusz Bosek przez 7 lat będący na Misjach w Urugwaju, obecnie asystent w poznańskiej Prokurze Misyjnej oraz prezes stowarzyszenia Oblacka Pomoc Misjom Lumen Caritas. Spotkanie rozpoczęło się kolacją w Oblackim Centrum Młodzieży. Następnie miała miejsce Droga Światła podczas której rozważaliśmy 14 stacji chwały i zmartwychwstania Pana Jezusa. W sobotę oprócz modlitwy oraz Mszy Świętej mogliśmy podszkolić język rosyjski oraz nauczyć się ukraińskich pieśni. Nie zabrakło również czasu na odpoczynek oraz prace społeczne. Sobotni wieczór prowadził Ojciec Mariusz Bosek. Podzielił się doświadczeniami Misji w Urugwaju. Mogliśmy również poznać kulturę Urugwaju oraz skosztować słynnej Yerby. W niedzielę uczestniczyliśmy w Parafialnej Mszy Świętej. Następnie był czas na pierwsze decyzje dotyczące wakacyjnych wyjazdów na Misje. Mogliśmy również podzielić się wrażeniami oraz przeżyciami z Zjazdu. Kwietniowy Zjazd Wolontariatu był moim drugim zjazdem. Mogłam lepiej poznać tych wspaniałych ludzi należących do Wolontariatu. Był to również czas utwierdzenia się w potrzebie wyjazdu na misje.

Barbara Sacharczuk


Kolejka na szczyt

55 letnia Anjali Kulkarni do wyprawy na Mount Everest przygotowywała się sześć lat. Weszła, ale w drodze powrotnej zapłaciła za to najwyższą cenę. Za przyczynę tragedii uznaje się gigantyczny korek, jaki utworzył się pod szczytem w tak zwanej strefie śmierci. Zdjęcie tego korka kilka dni temu obiegło cały świat. Ktoś doliczył się 320 osób. W tym sezonie zmarło, atakując szczyt Everestu zmarło już jedenastu wspinaczy. Wiosną 2019 roku wydano 380 zezwoleń wejścia na dach świata. Jedno takie zezwolenie kosztuje 11 tysięcy dolców. I przypomnę: nie mówimy o korku w centrum Katowic, ale o korku na szczycie Mount Everestu, jednego z najniebezpieczniejszych miejsc świata. 

Szczęście

Nie będzie o górach. Będzie o kolejce do szczęścia. Spójrzcie na zdjęcie tego korka pod Everestem. Spójrzcie na ten sznur obłędnie zdeterminowanych do stanięcia na najwyższym punkcie ziemi ludzi. Ludzi gotowych zaryzykować nawet własnym życiem by choć przez moment poczuć smak tego spełnienia. Tego poczucia, że jest się NAJ-wyżej. Najwyżej, najgłębiej, najmocniej, najszybciej, najwięcej. To właśnie pokusa NAJ złamała nas w raju. Nie chcę deprecjonować szlachetnej potrzeby pokonywania siebie. Nie twierdzę, że nasze zderzenie z pięknem dzikiej natury jest złe. Ale każdy, kto wchodził na Everest wie, że to droga przez cmentarz. Tam leżą setki zamarzniętych ciał, których nikt nie znosi na dół. Coś tu nie gra. Może to zbyt śmiała refleksja, ale myślę, że za naszym pragnieniem zdobywania coraz wyższych szczytów może stać demon. To ten moment, kiedy marzenie staje się obsesją, a czyste pragnienie chciwością. Bóg dał nam sumienie, by ten moment wychwycić i coś z tym zrobić. Im dłużej żyję, tym bardziej wiem: szczęścia nie daje zaspakajanie kolejnych pragnień, ale zapanowanie nad nimi. Im mniej potrzebujesz, tym więcej masz. 

Definicja

Jezus mówił, by zapierać się samego siebie i walczyć. Dla kogoś może to oznaczać samotne opłynięcie świata. Dla kogoś innego może to oznaczać rezygnację z własnych pragnień i aspiracji dla dobra rodziny. Jak rozeznać? Powtarzam - SUMIENIE. Mamy, a nie korzystamy. Pojęcie szczęścia ma wyjątkowo dużo synonimów w słowniku - życie w zgodzie z sobą, pełnia, samorealizacja, satysfakcjonujące relacje, kochanie i bycie kochanym, wolność, ekstaza, wiara, pozytywne uczucia, seks, sukces, zdrowie fizyczne, uroda, bogactwo. Arystoteles twierdził, że szczęście jest największym ludzkim pragnieniem, a droga do niego wiedzie przez cnoty. Na pytanie być czy mieć zdecydowanie odpowiadał: być. Epikur uważał, że tajemnica szczęścia kryje się w rodowaniu się małymi rzeczami. Dla Nietzchego szczęście to idealny stan lenistwa. Moją ulubioną definicją szczęścia jest ta, którą popełnił Ortega y Gasset: szczęście to wyjście poza siebie. A jaka jest twoja? 

Chwila przyjemności

Pogoń za szczęściem to esencja naszej egzystencji. Nie da się od tego stanu uciec. Tak jesteśmy stworzeni. Od milionera po pustelnika. Każdy dąży do jakiegoś spełnienia. Do jakiegoś szczęścia. Każdy stoi w jakiejś kolejce. Są rzeczy, za które warto i należy oddawać życie. Ale są i takie, za które oddajemy nasze życie choć zupełnie na to nie zasługują. Przyglądajmy się naszym marzeniom dokładnie. Bo może się okazać, że stoimy w kolejce na jakiś szczyt, którego zdobycie naiwnie nazywamy szczęściem. Wchodzimy, przeżywamy chwilę ekstazy i schodząc dopada nas śmierć. Najbardziej bezsensowna śmierć na świecie. Jezus też wchodził na szczyt. Kolejki nie było, bo ukrzyżowanie na Golgocie nie przyciągało tylu chętnych co zatknięcie flagi na Evereście. Wszedł i zginął. I mogło by się wydawać, że właśnie to była najbardziej bezsensowna śmierć na świecie. I że o żadnym szczęściu nie mogło być wtedy mowy. A jednak. Pamiętajmy, że często życie nie jest tym czym się wydaje. Oj nie. 

Adam Szefc Szewczyk


Grupa Krupa w trasie

Grupa Krupa, jadąca po raz kolejny w akcji Together, jest właśnie na wyspie Bornholm. Rowerzyści z zaprzyjaźnionej grupy od 9 dni są w trasie, pokonali już 850 km. Na chwilę obecną jeżdżą po samej wyspie.

Codzienne relacje, zdjęcia i filmy publikują na swoim fanpage na facebooku, na który zapraszamy!

www.facebook.com/grupa.krupa


Eliasz - prorok jak ogień [część 5]

Cofamy się chwilę wstecz w historii Eliasza. Po starciu z prorokami Baala, Eliasz ukrywa się na pustyni. Załamuje się. Prosi nawet Boga o śmierć. Pan wzywa proroka na spotkanie i daje mu nową misję.

Rozpacz, depresja, brak sensu. Jak znaleźć na nowo nadzieję i wyjść z ciemności? Prowadzi do tego spotkanie z Bogiem.

Nad tym co wydaje się bez sensu, ale kończy się Zmartwychwstaniem będziemy mogli się zastanowić podczas popołudniowej Drogi Krzyżowej. Dzień zakończymy spotkaniem z Bogiem w Najświętszym Sakramencie, podczas uwielbienia.

Prorok Eliasz ratuje się ucieczką

Kiedy Achab opowiedział Izebeli wszystko, co Eliasz uczynił, i jak pozabijał mieczem proroków, wtedy Izebel wysłała do Eliasza posłańca, aby powiedział: «<Chociaż ty jesteś Eliasz, to jednak ja jestem Izebel!> Niech to sprawią bogowie i tamto dorzucą, jeśli nie postąpię jutro z twoim życiem, jak [się stało] z życiem każdego z nich». Wtedy <Eliasz> zląkłszy się, powstał i ratując się ucieczką, przyszedł do Beer-Szeby w Judzie i tam zostawił swego sługę, a sam na [odległość] jednego dnia drogi poszedł na pustynię. Przyszedłszy, usiadł pod jednym z janowców i pragnąc umrzeć, rzekł: «Wielki już czas, o Panie! Odbierz mi życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków». Po czym położył się tam i zasnął. A oto anioł, trącając go, powiedział mu: «Wstań, jedz!» Eliasz spojrzał, a oto przy jego głowie podpłomyk i dzban z wodą. Zjadł więc i wypił, i znów się położył. Powtórnie anioł Pański wrócił i trącając go, powiedział: «Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga». 8 Powstawszy zatem, zjadł i wypił. Następnie mocą tego pożywienia szedł czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do Bożej góry Horeb. Tam wszedł do pewnej groty, gdzie przenocował. Wtedy Pan skierował do niego słowo i przemówił: «Co ty tu robisz, Eliaszu?» 10 A on odpowiedział: «Żarliwością rozpaliłem się o chwałę Pana, Boga Zastępów, gdyż Izraelici opuścili Twoje przymierze, rozwalili Twoje ołtarze i Twoich proroków zabili mieczem. Tak że ja sam tylko zostałem, a oni godzą jeszcze i na moje życie». 11 Wtedy rzekł: «Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana!» A oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały [szła] przed Panem; ale Pan nie był w wichurze. A po wichurze - trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi. 12 Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu - szmer łagodnego powiewu. 13 Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty. A wtedy rozległ się głos mówiący do niego: «Co ty tu robisz, Eliaszu?» 14 Eliasz zaś odpowiedział: «Żarliwością rozpaliłem się o chwałę Pana, Boga Zastępów, gdyż Izraelici opuścili Twoje przymierze, rozwalili Twoje ołtarze i Twoich proroków zabili mieczem. Tak że ja sam tylko zostałem, a oni godzą jeszcze i na moje życie».


Tydzień Modlitw o Powołania Oblackie - Dzień 8 Nowenny - Wytrwanie

Dzień Ósmy, 28 maja 2019

Wytrwanie (K 29)

 

Z Ewangelii według świętego Marka (Mk 13, 9-13)

A wy miejcie się na baczności. Wydawać was będą sądom i w synagogach będą was chłostać. Nawet przed namiestnikami i królami stawać będziecie z mego powodu, na świadectwo dla nich.  Lecz najpierw musi być głoszona Ewangelia wszystkim narodom.  A gdy was poprowadzą, żeby was wydać, nie martwcie się przedtem, co macie mówić; ale mówcie to, co wam w owej chwili będzie dane. Bo nie wy będziecie mówić, ale Duch Święty.  Brat wyda brata na śmierć i ojciec swoje dziecko; powstaną dzieci przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią.  I będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mojego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.

 

Źródła oblackie

 …Nasze śluby są również wieczne jak śluby najbardziej uroczyste. Kiedy złożyliśmy przysięgę wytrwania, rozumiemy przez to obowiązek życia i śmierci w Zgromadzeniu, które zaakceptowało nasze zaangażowanie. Członek Zgromadzenia nie powinien działać przez mataczenie lub kaprys, tym bardziej nie powinien brać pod uwagę możliwości dyspensy. Takie postępowanie byłoby nie do przyjęcia przed ślubami. Jest to absolutnie niemożliwe po złożeniu ślubów – stwierdza Ojciec Święty.

Dyspensa jest w naszym Zgromadzeniu uważana za tak wielkie zło, że wierzymy, iż nigdy nie będzie ona miała miejsca, szczególnie teraz, gdy zostaliśmy zatwierdzeni przez Kościół i ustawieni w jednym rzędzie z lazarystami, pasjonistami i redemptorystami… (Do biskupa Arbaud z Gap, 13 sierpnia 1826 toku, w: EO I, t. 13, nr 59).  

 

Świadectwo

Wszystkim nam zdarza się coś zaczynać i tego nie kończyć, czasem to sport, nauka nowego języka lub dieta, aby zrzucić kilogramy. Nasz zachwyt i początkowy ideał były motywacją dla inwestycji i poszukiwania koniecznych środków, ale po pewnym czasie nasze zainteresowanie uległo zmianie, a koszt zaangażowania przewyższał zyskane efekty, tak że woleliśmy je zarzucić.

Są inne przykłady zaangażowania, gdzie odnosimy sukces, gdy nasz zachwyt i nasz pierwotny ideał ustępują miejsca entuzjazmowi i zamiłowaniu, tak że trwamy i odnosimy zwycięstwo, niezależnie od wyzwań, jakim musimy stawić czoła. Małżeństwo, życie zakonne, kapłaństwo, a także celibat świeckich są formami życia, które wzywają nas do wytrwałości i umacniają nas pomimo nieuniknionych zmian w naszym życiu.

Członkowie zgromadzeń zakonnych składają śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa. Oblaci Maryi Niepokalanej składają dodatkowy ślub wytrwania.

Dla oblatów ślub wytrwania ma istotne, podwójne znaczenie: jest świadomą decyzją osoby, która przeszła od zachwytu do entuzjazmu, od ideału do umiłowania oblackiego charyzmatu. Towarzyszy jej także poczucie wytrwania w zgromadzeniu, które Eugeniusz nazywał najbardziej zjednoczoną rodziną na ziemi. Zgromadzenie Oblatów nie jest stowarzyszeniem celibatariuszy, ale łączy ono w apostolskich wspólnotach kapłanów i braci, którzy wiążą się z Bogiem przez śluby zakonne (KKRR 1).

Chociaż zgromadzenie zostało założone przez księży diecezjalnych, reguła lub obowiązek wytrwania poprzedził inne śluby. Pierwsza Reguła z 1816 roku, którą żyło pięciu pierwszych oblatów, mówiła między innymi: Misjonarze, kiedy wstępują do Zgromadzenia, powinni być zdecydowani, aby wytrwać w nim prze całe życie. Później, w Regule z 1818 roku, ten zamiar przybierze postać ślubu. Tak więc czwarty ślub został włączony do Konstytucji i Reguł zatwierdzonych 17 lutego 1826 roku.

Jeśli prawdą jest, że wytrwanie już jest zawarte w ślubach ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, to ślub wytrwania jest dla nas jasną deklaracją, że każdy oblat angażuje się w budowanie najbardziej zjednoczonej rodziny na ziemi.

O. Cristian Fini OMI - Australia

 

Modlitwa

Ojcze Święty, odwieczne źródło życia i miłości, Ty ludziom objawiasz blask swojej chwały, a Twoje wezwanie zasiewasz w sercach, spraw, aby nikt z powodu naszego zaniedbania nie dostrzegł lub nie zaprzepaścił Twojego powołania, ale abyśmy byli zaangażowani w ukazywanie Twojej miłości.

Pnie Jezus, przemierzając Palestynę powołałeś Apostołów i posłałeś ich, aby głosili Ewangelię, byli pasterzami i wspominali Ciebie, spraw, aby także dzisiaj Kościół w swoich szeregach miał świętych i licznych kapłanów, którzy wobec wszystkich będą uobecniać owoce Twojej męki i zmartwychwstania.

Maryjo Dziewico, młoda Córko Izraela, swoją macierzyńską miłością umacniaj młodych, którzy odpowiedzieli na słowo Ojca, umacniaj tych, którzy już się Jemu oddali. Niech razem z Tobą ciągle ponawiają radosne i nieodwołalne tak. Amen.


Papież: rodzice chorych dzieci nie potrzebują aborcji ale pomocy

Rodzice dziecka, u którego w czasie ciąży zdiagnozowano chorobę, nie myślą o aborcji. To lęk przed cierpieniem i poczucie samotności zasiewa w nich wątpliwości. Dlatego trzeba im udzielić wszelkiej niezbędnej pomocy, aby pomimo niewątpliwych trudności mogli przyjąć swe dzieci. Na potrzebę takiej postawy zwrócił uwagę Papież podczas audiencji dla uczestników watykańskiej konferencji pod hasłem: „Tak dla życia! Zatroszczyć się o cenny dar życia w rodzinie”.

W sposób jednoznaczny Ojciec Święty potępił również praktyki prowadzące do aborcji eugenicznej. „Życie ludzkie jest święte i nienaruszalne. Dlatego należy z całą stanowczością odradzać stosowania diagnozy prenatalnej w celach selekcyjnych, ponieważ jest to wyrazem okrutnej mentalności eugenicznej, która odbiera rodzinom możliwość przyjęcia i kochania swego najsłabszego dziecka ” – powiedział Franciszek.

Na samym wstępie Papież stanowczo odrzucił postawę dominującej dziś kultury odrzucenia, dla której niektóre dzieci ze względu na chorobę czy jakość swej egzystencji nie zasługują na życie i są skazane na śmierć. „Każde dziecko, które pojawia się w łonie matki jest darem, który zmienia historię rodziny. Takie dziecko trzeba przyjąć, kochać i otoczyć troską. Zawsze!” – podkreślił Franciszek.

 

Matka i dziecko od początku w intensywnej relacji

“ Kiedy kobieta odkryje, że spodziewa się dziecka, natychmiast rodzi się w niej poczucie głębokiej tajemnicy. Kobiety, które są matkami dobrze o tym wiedzą. Świadomość obecności, która w niej się rozwija, przenika całe jej istnienie, tak że staje się nie tyko kobietą, ale matką. Między nią i dzieckiem nawiązuje się od samego początku intensywny dialog, nauka określa to mianem cross-talk. Relacja prawdziwa i intensywna między dwoma istotami ludzkimi, który porozumiewają się między sobą od pierwszych chwil po poczęciu, aby pomóc we wzajemnej adaptacji w miarę jak dziecko rośnie i rozwija się. ”

Franciszek zauważył, że dzięki postępowi medycyny bardzo wcześnie można dziś wykrywać deformacje płodu i jego choroby. Dla rodziców jest to ciężkim ciosem, rodzi się lęk przed cierpieniem, poczucie bezsilności. Nikt, nawet lekarz, nie wie, jaką postać przybierze choroba. Jedno jest jednak pewne, zauważył Papież, że od pierwszych chwil dla medycyny to dziecko w łonie matki jest pacjentem, którego można leczyć, a nie tylko diagnozować. Medycyna prenatalna przynosi niespodziewane rezultaty i wszyscy powinni mieć do niej dostęp. „Dlatego ważne jest, aby lekarze jasno mieli przed oczami nie tylko cel – wyleczenie – ale także świętość ludzkiego życia, którego ochrona stanowi ostateczny cel pracy lekarza.

Franciszek zauważył, że bardzo ważna jest też odpowiednia postawa lekarza wobec rodziców chorego dziecka.

Nawet kilka godzin życia dziecka zmienia serce matki

“ Jest to szczególnie ważne w przypadku dzieci, o których wiemy, że przy obecnym stanie wiedzy naukowej, umrą przy porodzie albo krótko po nim. W takich sytuacjach opieka zdrowotna mogłaby się wydawać marnowaniem środków i przysparzaniem dodatkowych cierpień rodzicom. Jeśli przyjrzymy się temu uważnie, możemy dostrzec autentyczne znaczenie takich zabiegów, których celem jest pomoc w urzeczywistnieniu miłości danej rodziny. Otoczenie opieką takiego dziecka pomaga bowiem rodzicom w przeżywaniu żałoby i postrzeganiu jej nie tylko jako straty, ale jako etapu wspólnie przebytej drogi. To dziecko pozostanie w ich życiu na zawsze. I oni będę mogli je kochać. Tak często tych kilka godzin, kiedy matka może tulić swe dziecko, pozostawia ślad w jej sercu, którego ona nigdy nie zapomni. Ona czuje się – pozwólcie, że użyję tego słowa – spełniona. Czuje się matką. ”

Franciszek zaważył, że w dominującej dziś kulturze brakuje takiego podejścia. Lęk i wrogość wobec niepełnosprawności skłaniają do przerwania ciąży, traktując to jako swoistą prewencję. W tym kontekście Papież w bardzo mocnych słowach potępił wszelką formę aborcji, również eugeniczną. Zgładzenie ludzkiego życia nigdy nie jest rozwiązaniem problemu, podobnie jak nie jest nim korzystanie z usług płatnych morderców– podkreślił Papież. Opowiedział też przypadek, z jakim zetknął się w swej dawnej diecezji w Buenos Aires.

Aborcja nigdy nie jest odpowiedzią, której szukają kobiety i rodziny

“ Pewna 15-letnia dziewczyna z Zespołem Downa zaszła w ciążę i rodzicie udali się do sędziego po zezwolenie na aborcję. Sędzia, człowiek prawy i poważny, zbadał ten przypadek i powiedział: «chcę porozmawiać z tą dziewczyną». Ona przyszła, usiadła. On się zapytał: «co ci jest?» «Jestem chora». «A co to za choroba?» «Powiedzieli mi, że mam w środku pasożyta, które zżera mi żołądek, dlatego niezbędny jest zabieg». «Nie, ty nie masz robaków, które zżerają ci żołądek. Wiesz, co tam masz? Dziecko!» I ta dziewczyna z Zespołem Downa powiedziała: «Ależ to piękne!» I na tej podstawie sędzia nie zgodził się na aborcję. Matka chciała tego dziecka. Urodziła się dziewczynka. Minęły lata. Uczyła się, rozwinęła, została adwokatem. I odkąd poznała swą historię, co roku na swe urodziny dzwoniła do sędziego, by mu podziękować za to, że się urodziła. Z życia wzięte. Zmarł sędzia, a ta dziewczyna jest dziś prokuratorem. Czyż to nie piękne! Aborcja nigdy nie jest odpowiedzią, której szukają kobiety i rodziny. ”

źródło: Radio Watykańskie


Rozważanie na wtorek, 28 maja

J 16,5-11
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Teraz idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: „Dokąd idziesz?” Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu, bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś, bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie, bo władca tego świata został osądzony».

„Pożyteczne jest dla was moje odejście”. Pożyteczne są smutek, krzyż, pustka serca. Trzeba wierzyć Jezusowi, mimo iż nikt nie lubi przykrości, ciemności i nieobecności. On wie, co mówi. On chce nas przygotować na przyjęcie Ducha Świętego.

o. Krzysztof Machelski OMI


Po pieszej wyprawie przygotowawczej

W miniony weekend odbyła się piesza wyprawa przygotowawcza. Wyruszyły w nią 22 osoby. Po wyprawie ostateczną decyzję do podjęcia ma 18 osób. Ile z nich wyruszy do Rumunii? Już niedługo relacja!


Święcenia młodych oblatów w Obrze

W sobotę 25 maja 2019 roku nasi młodsi współbracia w pierwszej formacji przyjęli święcenia prezbiteratu i diakonatu z rąk Metropolity Poznańskiego – abp. Stanisława Gądeckiego. Uroczystości miały miejsce w Obrze – w kościele parafialnym pw. św. Jakuba Większego, który przylega do domu scholastykatu. Święcenia prezbiteratu przyjęli: Marcin Dyrda OMI oraz Cezary Klocek OMI, natomiast diakonami zostali: Zbigniew Halemba OMI, Bartosz Koślik OMI, Piotr Malczewski OMI, Piotr Osiński OMI oraz Piotr Radlak OMI.

W liturgii święceń uczestniczyli: Prowincjał Polskiej Prowincji oblatów – o. Paweł Zając OMI, współbracia i przełożeni wspólnot zakonnych naszej prowincji, zaproszeni goście oraz wspólnota seminaryjna. Moment święceń był z pewnością wielkim przeżyciem dla najbliższej rodziny kandydatów.

Kandydaci do święceń przygotowywali się do ich przyjęcia, odbywając rekolekcje zamknięte, którym przewodniczył o. Kazimierz Lubowicki OMI. Wobec wspólnoty seminaryjnej złożyli również, wymagane prawem kanonicznym, wyznanie wiary oraz przysięgę wierności nauce Kościoła i nauczaniu Ojca Świętego.

Na początku liturgii sakramentu święceń głos zabrał Ordynariusz Polskiej Prowincji oblatów – o. Paweł Zając OMI. Witając Metropolitę Poznańskiego, prosił go o udzielenie święceń prezbiteratu i diakonatu naszym kandydatom.

Księże Metropolito, Stanisławie, pragniemy wyrazić szczerą radość z twojej obecności pośród nas. Cieszymy się jako rodzina zakonna Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, jako rodzina osób życia konsekrowanego, rodzina kapłańska, jako rodzina Kościoła, poszerzona o bliskich, rodziców, krewnych naszych kandydatów do święceń diakonatu i prezbiteratu. (…) Księże arcybiskupie, niech ten dzień będzie świętem Kościoła, świętem seminarium, świętem archidiecezji (…). Prosimy cię, przewodnicz tej Eucharystii i udziel święceń prezbiteratu i diakonatu naszym współbraciom.

Warto zauważyć, że wśród koncelebransów był obecny najstarszy członek polskiej prowincji, świętujący w tym roku 70-lecie ślubów zakonnych i 65-lecie święceń kapłańskich – ojciec Antoni Lesz OMI.

W homilii, arcybiskup Stanisław Gądecki, nawiązał do Ewangelii i słów Jezusa: “Jeśli was nienawidzą to mnie pierwej nienawidzili” oraz podkreślał, że powołaniem chrześcijan jest bycie duszą świata, która go ożywia. Wskazując na przykład życia św. Eugeniusza de Mazenoda – założyciela naszego Zgromadzenia, podkreślał paralelę z czasami współczesnymi. Ukazywał biskupa Marsylii, jako człowieka wiary i odwagi, który żył w czasach, kiedy świat odwrócił się od wiary. W odpowiedzi na zaistniałą sytuację, założył rodzinę zakonną, troszczył się o ubogich, młodzież, ludności wiejską i ewangelizacje “ad gentes”.

Po liturgii Słowa nastąpił moment celebracji sakramentu święceń. Wymownym jego znakiem jest modlitwa Kościoła, który w litanii do wszystkich świętych prosi Boga o konsekrację sług ołtarza i świętość życia kandydatów do kapłaństwa. Najpierw udzielono święceń diakonatu, a następnie dwóch kandydatów – przez gest apostolski, nałożenia rąk – otrzymało święcenia prezbiteratu.

Była to również pierwsza Eucharystia, jaką sprawowali neoprezbiterzy i pierwsza Ofiara Mszy świętej, w której uczestniczyli nowo wyświęceni diakoni.

Zdjęcia z wydarzenia można obejrzeć na stronie oblaci.pl

źródło: oblaci.pl