Kolejka na szczyt

55 letnia Anjali Kulkarni do wyprawy na Mount Everest przygotowywała się sześć lat. Weszła, ale w drodze powrotnej zapłaciła za to najwyższą cenę. Za przyczynę tragedii uznaje się gigantyczny korek, jaki utworzył się pod szczytem w tak zwanej strefie śmierci. Zdjęcie tego korka kilka dni temu obiegło cały świat. Ktoś doliczył się 320 osób. W tym sezonie zmarło, atakując szczyt Everestu zmarło już jedenastu wspinaczy. Wiosną 2019 roku wydano 380 zezwoleń wejścia na dach świata. Jedno takie zezwolenie kosztuje 11 tysięcy dolców. I przypomnę: nie mówimy o korku w centrum Katowic, ale o korku na szczycie Mount Everestu, jednego z najniebezpieczniejszych miejsc świata. 

Szczęście

Nie będzie o górach. Będzie o kolejce do szczęścia. Spójrzcie na zdjęcie tego korka pod Everestem. Spójrzcie na ten sznur obłędnie zdeterminowanych do stanięcia na najwyższym punkcie ziemi ludzi. Ludzi gotowych zaryzykować nawet własnym życiem by choć przez moment poczuć smak tego spełnienia. Tego poczucia, że jest się NAJ-wyżej. Najwyżej, najgłębiej, najmocniej, najszybciej, najwięcej. To właśnie pokusa NAJ złamała nas w raju. Nie chcę deprecjonować szlachetnej potrzeby pokonywania siebie. Nie twierdzę, że nasze zderzenie z pięknem dzikiej natury jest złe. Ale każdy, kto wchodził na Everest wie, że to droga przez cmentarz. Tam leżą setki zamarzniętych ciał, których nikt nie znosi na dół. Coś tu nie gra. Może to zbyt śmiała refleksja, ale myślę, że za naszym pragnieniem zdobywania coraz wyższych szczytów może stać demon. To ten moment, kiedy marzenie staje się obsesją, a czyste pragnienie chciwością. Bóg dał nam sumienie, by ten moment wychwycić i coś z tym zrobić. Im dłużej żyję, tym bardziej wiem: szczęścia nie daje zaspakajanie kolejnych pragnień, ale zapanowanie nad nimi. Im mniej potrzebujesz, tym więcej masz. 

Definicja

Jezus mówił, by zapierać się samego siebie i walczyć. Dla kogoś może to oznaczać samotne opłynięcie świata. Dla kogoś innego może to oznaczać rezygnację z własnych pragnień i aspiracji dla dobra rodziny. Jak rozeznać? Powtarzam – SUMIENIE. Mamy, a nie korzystamy. Pojęcie szczęścia ma wyjątkowo dużo synonimów w słowniku – życie w zgodzie z sobą, pełnia, samorealizacja, satysfakcjonujące relacje, kochanie i bycie kochanym, wolność, ekstaza, wiara, pozytywne uczucia, seks, sukces, zdrowie fizyczne, uroda, bogactwo. Arystoteles twierdził, że szczęście jest największym ludzkim pragnieniem, a droga do niego wiedzie przez cnoty. Na pytanie być czy mieć zdecydowanie odpowiadał: być. Epikur uważał, że tajemnica szczęścia kryje się w rodowaniu się małymi rzeczami. Dla Nietzchego szczęście to idealny stan lenistwa. Moją ulubioną definicją szczęścia jest ta, którą popełnił Ortega y Gasset: szczęście to wyjście poza siebie. A jaka jest twoja? 

Chwila przyjemności

Pogoń za szczęściem to esencja naszej egzystencji. Nie da się od tego stanu uciec. Tak jesteśmy stworzeni. Od milionera po pustelnika. Każdy dąży do jakiegoś spełnienia. Do jakiegoś szczęścia. Każdy stoi w jakiejś kolejce. Są rzeczy, za które warto i należy oddawać życie. Ale są i takie, za które oddajemy nasze życie choć zupełnie na to nie zasługują. Przyglądajmy się naszym marzeniom dokładnie. Bo może się okazać, że stoimy w kolejce na jakiś szczyt, którego zdobycie naiwnie nazywamy szczęściem. Wchodzimy, przeżywamy chwilę ekstazy i schodząc dopada nas śmierć. Najbardziej bezsensowna śmierć na świecie. Jezus też wchodził na szczyt. Kolejki nie było, bo ukrzyżowanie na Golgocie nie przyciągało tylu chętnych co zatknięcie flagi na Evereście. Wszedł i zginął. I mogło by się wydawać, że właśnie to była najbardziej bezsensowna śmierć na świecie. I że o żadnym szczęściu nie mogło być wtedy mowy. A jednak. Pamiętajmy, że często życie nie jest tym czym się wydaje. Oj nie. 

Adam Szefc Szewczyk