Jak planować czas?

Filmik B.U.S.Y widziałem już kilka lat temu. Wciąż wisi na YouTube. Nie ma specjalnie dużo wyświetleń, co oczywiście o niczym nie świadczy. Jesteśmy zbyt zajęci, by zastanawiać się nad tym, czy to co wypełnia nasz czas jest OK. Jesteśmy jak woły zaprzęgnięte w jarzmo robienia kasy i kariery. Cywilizacja wysyła nam trochę podświadomy, ale jakże czytelny komunikat: szczęście jest tam gdzie kasa i kariera. Kto spreparował taki komunikat, można się domyśleć. Pytani w sondach ulicznych o to co jest dla nas najważniejsze, zwykle odpowiadamy, że rodzina i zdrowie. Ale jak tak przyjrzeć się naszej egzystencji, to zdrowie i rodzina są w tej pogoni za szczęściem najbardziej poszkodowane. Nie mówiąc już o tak subtelnej materii jak relacja ze Stwórcą. Dokładnie tak, te trzy rzeczy – Bóg, rodzina i zdrowie. Kiedy zatracamy się w amoku kariery, gaśnie wiara, rozpada się rodzina i w końcu umieramy przedwcześnie na zawał serca. To tak w dużym uproszczeniu. 

Boskie planowanie

Już od samego początku Biblii widać jak pięknie Bóg planuje czas. Czas, który sam stworzył i ponad którym jest. A jednak świat widzialny postanowił uczynić w dobrze zaplanowanym przez siebie czasie. Dla nas, byśmy zobaczyli, jak to się powinno robić. Dzieła stworzenia zaplanował dokonać w siedem dni. Bibliści i teolodzy mogą się tutaj spierać o to, co taki jeden dzień konkretnie znaczy. Na potrzeby tego tekstu to nie ważne. Ważne jest to, że Bóg miał plan. Teksty Księgi Rodzaju urzekają mnie spokojem z jakim Bóg to wszystko czynił. Nie spieszył się, nie robił kilku rzeczy na raz, delektował się każdym kolejnym etapem stwarzania – a Bóg widział, że były dobre. I caluśki jeden dzień przeznaczył na odpoczynek. Czy Bóg potrzebuje odpoczynku? Oczywiście, że nie. Chciał tylko dać nam do zrozumienia, że to my go potrzebujemy. I już na początku doskonale wiedział, że będziemy mieć z tym spory problem. W teatrze Exit robię muzykę. Nigdy nie zapomnę premiery naszej sztuki Genesis. Stworzenie świata. Do każdego z siedmiu dni z biblijnym librettem powstał osobny obraz i muzyka. Gramy dzień szósty. I nagle, nie wiedzieć czemu, pomijamy dzień siódmy i przechodzimy do scen z Adamem, Ewą, wężem i owocem. Tak się rozpędziliśmy, że wycięliśmy ze spektaklu niedzielę. Bóg dał nam znak. Jesteśmy zapracowani tak bardzo, że wyrzucamy z naszego życia niedzielę z całym jej błogosławieństwem. Nie potrafimy odpoczywać. 

Ile należy spać?

Zbyt wiele mam na głowie. Jak większość z nas. Pierwszy powód dla którego czujemy się przytłoczeni masą życiowych wątków jest ich nieuporządkowanie. Za dużo czasu przeznaczamy na pierdoły. Za mało na rzeczy ważne. Lekceważymy potrzebę wypoczynku. Pójście na basen albo rower odkładamy w nieskończoność. Nie mamy czasu na rozmowę z najbliższymi, bo wciąż jest coś ważniejszego. Śpimy za mało albo za dużo. Jakąś próbą radzenia sobie z problemem snu jest koncepcja tak zwanego snu wielofazowego. Nie znam, nie stosowałem, ale podobno już sam Leonardo Da Vinci korzystał z tego patentu. Generalnie chodzi o to, bo ograniczyć sen do minimum bez konsekwencji dla naszego zdrowia. Inni z kolei mówią, że najlepiej kłaść się nie później niż o 23.00 i spać minimum siedem godzin. Jest wiele szkół. Przynajmniej jedna z nich z pewnością jest dla Ciebie.

Dostępne metody planowania

Kto choć raz był na rekolekcjach albo obozie harcerskim ten wie, że podstawą na takich wydarzeniach jest plan dnia. Bez tego zapanowałby chaos. Więc nie dziwmy się chaosowi w naszym życiu, skoro nijak go nie planujemy. Stephen R. Covey napisał świetną książkę – 7 nawyków skutecznego działania. Nie wiedziałem o niej wcześniej i zaraz po napisaniu tego artykułu ją zamawiam. W skrócie: 

  1. Bądź proaktywny, a nie reaktywny, czyli kreuj rzeczywistość, która cię otacza, a nie jedynie reaguj na to co cię otacza
  2. Zaczynaj z wizją końca, czyli żyj tak, by ludzie na twoim pogrzebie mówili o tobie rzeczy, które chciałbyś usłyszeć
  3. Rób najpierw to, co najważniejsze. Często w naszym życiu istnieje duży rozdźwięk pomiędzy tym co mówimy, a tym co robimy. Mówimy na przykład, że rodzina jest dla nas najważniejsza, ale to facebook’owi poświęcamy więcej czasu
  4. Nie myśl tylko o swojej wygranej, ale działaj tak by pomagać wygrywać innym 
  5. Staraj się najpierw zrozumieć, by potem być zrozumianym
  6. Synergia, czyli nie bądź Zosią Samosią
  7. Pomyśl o sobie

Tych siedem nawyków to tylko jedna z wielu metod uporządkowania naszego życia. Inną jest koncepcja 60/20/20. Zakłada by planować zawsze 60% dnia roboczego. 20% zostawić na sprawy nieprzewidziane. 20% na kreatywne myślenie, czyli zastanawianie się nad tym co i jak robić. Te ostatnie 20% procent to wbrew pozorom mega ważna sprawa. Myślenie o sposobie działania jest często podstawą jego skuteczności. Inaczej nazywamy to wizjonerstwem. Genialny hokeista (kanadyjski rzecz jasna) Wayne Gretzky zapytany o źródło swoich sukcesów odpowiedział – aby wygrać, trzeba pędzić tam, gdzie krążek za chwilę będzie, a nie tam gdzie obecnie jest. 

Czyją rolę odgrywasz?

Jest jeszcze drugi powód, dla którego czujemy, że w naszym życiu coś jest nie halo. To to, że robimy rzeczy, których nie kochamy i do których się nie nadajemy. Wiele naszych życiowych wyborów jest dokonanych błędnie bo zabrakło właściwego rozeznania, bo były dokonane pod presją. Jako istoty omylne niestety jesteśmy narażeni na takie ryzyko. A kiedy orientujemy się, że próbujemy odgrywać rolę, która nie jest dla nas, nie mamy odwagi by się wycofać. I tak brniemy przez życie z poczuciem, że chyba nie udaliśmy się Panu Bogu. Dobrze robić możesz tylko to co kochasz i tylko to do czego jesteś powołany. Na inne rzeczy nie wolno tracić czasu. Nie boję się trudu, wysiłku, poświęcenia. Nic a nic. Za to przerażony jestem śmiertelnie brakiem pasji. Robimy wiele rzeczy byle jak. I owoc też jest byle jaki. Ale jedna rzecz robiona z pasją może dać owoc jakiego się nie spodziewamy – 30, 60 a nawet 100 krotny!

Co jest ważniejsze?

Syrach poucza: Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a uciekając nie uciekniesz. Marta usłyszała od Jezusa: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. A święty Augustyn dodaje: kochaj i rób co chcesz. No i tak by to mogło być. Nie musisz robić wiele. Ważne by to co robisz, robić z pasją. Praca nie jest ważniejsza od rodziny, pieniądze od zdrowia, a kariera od Boga. Pomagaj wygrywać innym. Pamiętaj o niedzieli, bo to od niej zależy jakość twojego działania w pozostałych dniach tygodnia. Niedziela to nie jest dodatek do tygodnia. To jego podstawa. Planuj swoje życie. Tytuł filmu B.U.S.Y od którego zacząłem to skrót: Being Under Satan’s Yoke, czyli … Będąc pod jarzmem szatana. Brzmi groźnie. Ale może coś w tym jest. Może nasze nieuporządkowane i przepełnione tysiącem szczegółów życie zabiera nam to co najcenniejsze – pokój, rodzinę, zdrowie, szczęście. A może nawet ostatecznie skradnie nam Niebo? Może. Bo jak to mówią, diabeł tkwi w szczegółach. 

Adam Szefc Szewczyk