Strach

Za oknem pada deszcz. Pomału robi się ciemno. Z 10 – 15 lat temu to pewnie byłby typowy, zimowy wieczór. Ale świat się zmienia. Bo, jak to powiedział mój kumpel, jedyne co się nie zmienia to to, że wszystko się zmienia. Wiem, że wszystko się zmienia. I widzę jak mimo deszczu i dodatniej temperatury ludzie chcą zatrzymać czas. Że jak święta, to musi być śnieg i mróz. Musi być biała choinka i pędzący na saniach Mikołaj ubrany w ciepły kubrak. A gdy krzyczy ho,ho,ho!, to koniecznie z ust musi mu lecieć para. Oczywiście jako oznaka trzeszczącego mrozu. Wszystkie ruchome i nieruchome obrazy naszej kultury wciąż pielęgnują te skojarzenia. Moje pokolenie już chyba nie jest w stanie wyrzucić tego z wyobraźni. Tak jesteśmy do nich przywiązani. Sentymenty robią swoje.

Istota rzeczy nie ma nic wspólnego z sentymentami

Jedno jest pewne – zwykły, szary obywatel świata nie ma pojęcia co siedzi w głowach i sercach wielkich tego świata. Można jedynie z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że to co im w tych sercach siedzi to raczej nie ewangeliczna troska o świat i zwykłych ludzi. Obym się mylił. Jesteśmy manipulowani i oszukiwani od kiedy istnieje ludzka cywilizacja. Za Faraona tak było, było za Nerona, było za Hitlera i Stalina, jest i za Putina i Trumpa. 

Nie wiem kto stoi za ostatnimi wyborami prezydenckimi w USA. Nie wiem, które państwo jest obecnie największym zagrożeniem dla światowego pokoju. Niektórzy twierdzą, że Stany Zjednoczone. A to, że my postrzegamy ich jako dobrego, bogatego wujka, który pilnuje bezpieczeństwa reszty świata, może być wynikiem zwykłej propagandy na naszej szerokości geograficznej.

Gdyby to, o czym mówią i piszą zwykłe mainstreamowe media miało być prawdą, możemy być pewni – świat szykuje się do wojny. Brzmi groźnie, ale sorry, takie są fakty. Ostatecznie, patrząc na historię świata, wojna to nic takiego nietypowego. To my jesteśmy szczęściarzami, że przez tyle lat nie spadła na nasz dom żadna bomba i żadna armia nie pacyfikowała naszych miast.

Ale jeśli te medialne informacje nie są prawdziwe – albo – częściowo tylko prawdziwe, to znaczy że jesteśmy ofiarami jakiejś dziwnej propagandy. Co w historii zdarzało się nie raz, nie dwa. Czy ty drogi czytelniku widziałeś na własne oczy, że np. na morzu Azowskim pływają jakieś ciężkie okręty? Bo ja nie. Może być i tak, że to co piszą i mówią dzieje się na prawdę. Ale, że jest to teatr robiony po to, by nastraszyć. Zdezorientować. Można straszyć świat odpaleniem bomby nuklearnej wcale nie mając zamiaru tego robić. Czyli znów propaganda. I bądź tu mądry. Nie można wykluczyć, że po postawieniu ostatniej kropki w tym felietonie, ktoś odpali jakąś głowicę nuklearną. Albo jakaś armia wkroczy brutalnie do jakiegoś obcego państwa. Choćby nadbałtyckiego. No nie można tego wykluczyć. Ale czy to znaczy, że mamy żyć w nieustannym lęku czekając na to pierwsze naciśnięcie guzika?

Nie!

Każdy w miarę ogarnięty człowiek (a chrześcijanin to już w ogóle – ha,ha,ha) wie, że życie, niezależnie od czasu i przestrzeni to zawsze balansowanie na krawędzi. Ja już przynajmniej jedną prywatną wojnę światową przeżyłem. Prawie mnie zabiła. Ale żyję. Przyjdzie kolejna, trudno. Zobaczymy. Nie chcę zamartwiać się na zapas. To nic nie zmieni. Może jedynie pogorszyć to, co wcale nie musi być takie złe. Lęk w naszych sercach to jedno z największych zwycięstw demona. To jeszcze nie grzech. Ale od lęku do grzechu niedługa droga. Nie zgadzam się na lęk, który (niestety) jest w moim sercu. Wypowiadam mu wojnę! Światową, kosmiczną, totalną! Gdybym potrafił wyrzucić do kosza na śmieci wszystkie internetowe newsy i zastąpić je Słowem Bożym, pewnie moje szanse na pożegnanie z lękiem wzrosły by znacznie. 

I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie. Łk 21

Adam Szefc Szewczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *