Religia zakazana

Portugalski dziennik Publico, choć ultra liberalny, przyznać musiał, że najbardziej prześladowaną grupą społeczną na świecie wcale nie są ani geje, ani kobiety, którym odebrano prawo wyboru, ani żydzi, ani muzułmanie. Najbardziej prześladowaną grupą ludzi na świecie są chrześcijanie.

Dokładnie to samo wynika z najnowszych badań Centrum Badawczego Pew w Stanach Zjednoczonych. Pew bazując na danych z 2015 roku ujawnia, że wyznawcy Chrystusa są dyskryminowani lub prześladowani przez rządy lub różne społeczności w 128 krajach. Na tysiące sposobów. Muzułmańscy fundamentaliści na przykład nie owijają tutaj w bawełnę zupełnie. Wyżynają i wysadzają chrześcijan ile się da, gdzie się da i kiedy się da. Dyktatorzy i rządy państw typu Chiny czy Korea trochę w tą bawełnę próbują owijać. Potajemnie inwigilują, podsłuchują, wtrącają do więzienia, torturują. Rządy państw, tych powiedzmy bardziej cywilizowano – demokratycznych, tak konstruują prawo, by fundamenty chrześcijańskiej etyki niezauważenie wywalić na śmietnik historii. Przykład pierwszy z brzegu. USA. Należąca do partii Demokratów Kathy Tran przedstawiła projekt dotyczący przerywania ciąży. Zgodnie z tym, co zaproponowała, aborcję legalnie można byłoby przeprowadzić nawet w trakcie porodu.

Szkocki episkopat z kolei straszy, że ichniejszy rząd przygotowuje nowe prawo, w świetle którego katolicka nauka moralna na temat rodziny, małżeństwa i płciowości może zostać uznana za mowę nienawiści. Czyli być nielegalna. Albo to: w Kanadzie za sprawą swojego premiera Justina Trudeau tańczącego na paradach LGTB, homoseksualiści zdobyli już prawo do adopcji. Bomba.

Wierzchołek góry lodowej

Sprytnie poukrywane antychrześcijańskie wirusy znajdziemy w dzisiejszej kulturze. W muzyce, filmie, książce. Na portalach, smartfonach, stummingach. Kierunek w jakim zmierzają dzisiaj społeczeństwa cywilizowanych państw wydaje się już dawno być obrany. Kościoły pustoszeją, nasze Biblie pokrywa coraz grubsza warstwa kurzu. Ludzie modlą się w galeriach handlowych, a życia szukają w sieci. Nowy bóg pod tytułem ŚWIAT detronizuje tego Jedynego. Tak to przynajmniej wygląda. Podobno poczciwa wyszukiwarka z dwoma “o” w tytule usuwa krzyże z kościołów na swoich mapach.

Dokładnie tak to zrobił niemiecki Lidl, który rzeczywiście pousuwał krzyże z etykiet swoich produktów przedstawiających kościoły. I tak w jednym worze z zakazanymi symbolami obok hitlerowskiej swastyki wylądował chrześcijański krzyż. Ktoś na mapach Google dostrzegł brak krzyża na kościele Mariackim, a nawet na Bazylice Św. Piotra w Watykanie. Google Earth tłumaczy, że to problemy natury technicznej. Może. Tak czy siak, niewiele to zmienia. Spektrum walki z chrześcijaństwem jest spore. I jak to jest – chrześcijan jest najwięcej na świecie, bo około 2,3 miliarda, a jednocześnie najbardziej się z nimi walczy? Odpowiedź może być banalnie prosta. Bo to jest prawda. A jak wiemy z historii, nigdy z niczym nie walczyło się bardziej, niż z prawdą. Jakąkolwiek. To wszystko co się dzieje, nie powinno być w sumie zaskoczeniem. Dla kogoś kto choć trochę zna temat.

Jezus to wszystko precyzyjnie przewidział

Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Mt 10, 17-22

Powody dla których porzucamy nasze chrześcijańskie ideały są różne. Pycha żywota, lenistwo, strach, hedonizm, zwiedzenie. To są takie czasy, gdzie wartość naszych religijnych deklaracji jest poddawana próbie. Mamy wyjątkową szansę by zobaczyć, ile warte są nasze słowa, gdy po raz tysięczny wyrzucamy z siebie słowa Wierzę w Boga Ojca… To już nie jest Polska, do której co jakiś czas pielgrzymował Jan Paweł II. To już nie jest Polska pełnych kościołów. To już nie jest Polska, gdzie kapłan był autorytetem bez skazy. To już nie jest Polska, gdzie ludzie nie mieli tupetu i społecznej akceptacji, by publicznie wypróżniać się na to wszystko, co związane jest z Kościołem.

Historia lubi się powtarzać

Jeśli można zrobić taką historyczną parabolę, to zrobię: Kościół jest dzisiaj sądzony. Może nawet osądzony. I na śmierć skazany. Publicznie obnażony, poniżony i wychłostany. Był czas, gdy Jezus został obdarty z wszelkiej godności. Potraktowany jak przestępca. Osamotniony. Zabity. Gdyby nie wytrwał do końca, nie byłoby zbawienia. Ale wytrwał. Przeznaczeniem Kościoła – Oblubienicy Chrystusa jest pójście śladami Oblubieńca. Więc idzie. Słaby, grzeszny i na miarę swoich możliwości wierny. Kiedy Jezus uzdrawiał i rozmnażał chleby, kroczyły za nim tysiące. Pod krzyżem ostała już tylko garstka. Historia lubi się powtarzać. To dobra wiadomość. Bo skoro ta z krzyżem się powtarza, to i ta ze zmartwychwstaniem musi się powtórzyć. Musi. Może dla wielu z nas jest zbyt dużym wstrząsem odkrycie, że chrześcijaństwo to w gruncie rzeczy zaproszenie do śmierci. Szlak wiodący prosto na krzyż. Jezus komunikował to bardzo czytelnie: Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Łk 9,24. Nie ma śmierci, nie ma zmartwychwstania. Proste. Teraz szanse na realizację tej fundamentalnej chrześcijańskiej reguły wzrosły znacznie. Wojna jest. Na śmierć i życie. A kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Walczysz czy kapitulujesz?

Adam Szefc Szewczyk