Akcja Together trwa. Ile już nas jest?

Równocześnie z przygotowaniami wypraw NINIWA Team do swoich podróży przygotowują się grupy Togetgher, których jest na dzień dzisiejszy jest aż 9. W tym roku to oprócz grup rowerowych, grupy żeglarska, piesza i triathlonowa. O postępach w wyprawach grup podróżujących w wspólnie będziemy informować na bieżąco.

Do akcji Together cały czas można dołączyć. Nie zależenie od sposobu podróżowania, jeżeli chcecie dołączyć się do intencji "za Europę" oraz wystąpić na festiwlau wypraw z wiarą w listopadzie skontaktujcie się z nami mailowo na adres info@niniwateam.pl


Religia zakazana

Portugalski dziennik Publico, choć ultra liberalny, przyznać musiał, że najbardziej prześladowaną grupą społeczną na świecie wcale nie są ani geje, ani kobiety, którym odebrano prawo wyboru, ani żydzi, ani muzułmanie. Najbardziej prześladowaną grupą ludzi na świecie są chrześcijanie.

Dokładnie to samo wynika z najnowszych badań Centrum Badawczego Pew w Stanach Zjednoczonych. Pew bazując na danych z 2015 roku ujawnia, że wyznawcy Chrystusa są dyskryminowani lub prześladowani przez rządy lub różne społeczności w 128 krajach. Na tysiące sposobów. Muzułmańscy fundamentaliści na przykład nie owijają tutaj w bawełnę zupełnie. Wyżynają i wysadzają chrześcijan ile się da, gdzie się da i kiedy się da. Dyktatorzy i rządy państw typu Chiny czy Korea trochę w tą bawełnę próbują owijać. Potajemnie inwigilują, podsłuchują, wtrącają do więzienia, torturują. Rządy państw, tych powiedzmy bardziej cywilizowano - demokratycznych, tak konstruują prawo, by fundamenty chrześcijańskiej etyki niezauważenie wywalić na śmietnik historii. Przykład pierwszy z brzegu. USA. Należąca do partii Demokratów Kathy Tran przedstawiła projekt dotyczący przerywania ciąży. Zgodnie z tym, co zaproponowała, aborcję legalnie można byłoby przeprowadzić nawet w trakcie porodu.

Szkocki episkopat z kolei straszy, że ichniejszy rząd przygotowuje nowe prawo, w świetle którego katolicka nauka moralna na temat rodziny, małżeństwa i płciowości może zostać uznana za mowę nienawiści. Czyli być nielegalna. Albo to: w Kanadzie za sprawą swojego premiera Justina Trudeau tańczącego na paradach LGTB, homoseksualiści zdobyli już prawo do adopcji. Bomba.

Wierzchołek góry lodowej

Sprytnie poukrywane antychrześcijańskie wirusy znajdziemy w dzisiejszej kulturze. W muzyce, filmie, książce. Na portalach, smartfonach, stummingach. Kierunek w jakim zmierzają dzisiaj społeczeństwa cywilizowanych państw wydaje się już dawno być obrany. Kościoły pustoszeją, nasze Biblie pokrywa coraz grubsza warstwa kurzu. Ludzie modlą się w galeriach handlowych, a życia szukają w sieci. Nowy bóg pod tytułem ŚWIAT detronizuje tego Jedynego. Tak to przynajmniej wygląda. Podobno poczciwa wyszukiwarka z dwoma “o” w tytule usuwa krzyże z kościołów na swoich mapach.

Dokładnie tak to zrobił niemiecki Lidl, który rzeczywiście pousuwał krzyże z etykiet swoich produktów przedstawiających kościoły. I tak w jednym worze z zakazanymi symbolami obok hitlerowskiej swastyki wylądował chrześcijański krzyż. Ktoś na mapach Google dostrzegł brak krzyża na kościele Mariackim, a nawet na Bazylice Św. Piotra w Watykanie. Google Earth tłumaczy, że to problemy natury technicznej. Może. Tak czy siak, niewiele to zmienia. Spektrum walki z chrześcijaństwem jest spore. I jak to jest - chrześcijan jest najwięcej na świecie, bo około 2,3 miliarda, a jednocześnie najbardziej się z nimi walczy? Odpowiedź może być banalnie prosta. Bo to jest prawda. A jak wiemy z historii, nigdy z niczym nie walczyło się bardziej, niż z prawdą. Jakąkolwiek. To wszystko co się dzieje, nie powinno być w sumie zaskoczeniem. Dla kogoś kto choć trochę zna temat.

Jezus to wszystko precyzyjnie przewidział

Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Mt 10, 17-22

Powody dla których porzucamy nasze chrześcijańskie ideały są różne. Pycha żywota, lenistwo, strach, hedonizm, zwiedzenie. To są takie czasy, gdzie wartość naszych religijnych deklaracji jest poddawana próbie. Mamy wyjątkową szansę by zobaczyć, ile warte są nasze słowa, gdy po raz tysięczny wyrzucamy z siebie słowa Wierzę w Boga Ojca… To już nie jest Polska, do której co jakiś czas pielgrzymował Jan Paweł II. To już nie jest Polska pełnych kościołów. To już nie jest Polska, gdzie kapłan był autorytetem bez skazy. To już nie jest Polska, gdzie ludzie nie mieli tupetu i społecznej akceptacji, by publicznie wypróżniać się na to wszystko, co związane jest z Kościołem.

Historia lubi się powtarzać

Jeśli można zrobić taką historyczną parabolę, to zrobię: Kościół jest dzisiaj sądzony. Może nawet osądzony. I na śmierć skazany. Publicznie obnażony, poniżony i wychłostany. Był czas, gdy Jezus został obdarty z wszelkiej godności. Potraktowany jak przestępca. Osamotniony. Zabity. Gdyby nie wytrwał do końca, nie byłoby zbawienia. Ale wytrwał. Przeznaczeniem Kościoła - Oblubienicy Chrystusa jest pójście śladami Oblubieńca. Więc idzie. Słaby, grzeszny i na miarę swoich możliwości wierny. Kiedy Jezus uzdrawiał i rozmnażał chleby, kroczyły za nim tysiące. Pod krzyżem ostała już tylko garstka. Historia lubi się powtarzać. To dobra wiadomość. Bo skoro ta z krzyżem się powtarza, to i ta ze zmartwychwstaniem musi się powtórzyć. Musi. Może dla wielu z nas jest zbyt dużym wstrząsem odkrycie, że chrześcijaństwo to w gruncie rzeczy zaproszenie do śmierci. Szlak wiodący prosto na krzyż. Jezus komunikował to bardzo czytelnie: Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Łk 9,24. Nie ma śmierci, nie ma zmartwychwstania. Proste. Teraz szanse na realizację tej fundamentalnej chrześcijańskiej reguły wzrosły znacznie. Wojna jest. Na śmierć i życie. A kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Walczysz czy kapitulujesz?

Adam Szefc Szewczyk


Jaka pogoda będzie w majówkę?

Pogoda na majówkę nie zapowiada się zbyt optymistycznie dla planujących urlopy. W całej Polsce zapowiadane są niskie temperatury, poniżej 20°C, w większości miejsc w Polsce zbliżone do 10°. Synoptycy przewidują również opady deszczu na terenie całego kraju. Warto zweryfikować swoje plany na długi weekend.

Zmiana aury na deszczową ma jednak swoje plusy. Susza trwała już do dłuższego czasu i oprócz niekorzystnego wpływu na rośliny i uprawy, wiatr porywający pył powodował ograniczenie widoczności na drogach oraz związane z tym kolizje samochodów.


Rozważanie na wtorek, 30 kwietnia

J 3,7-15
Jezus powiedział do Nikodema: «Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha». W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: «Jakżeż to się może stać?». Odpowiadając na to, rzekł mu Jezus: «Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne».

Nowe narodzenie to przejście do egoizmu do miłości, do życia w Bogu. To zadanie na każdy dzień naszego życia, które trzeba zacząć już dzisiaj. Stawać się nowym człowiekiem to iść za Jezusem i wpatrywać się w Jego krzyż. To doświadczyć mocy Jego zmartwychwstania. Jak dobrze, że na tej drodze mamy Przewodnika. Postanowienie: pomodlę się za rodziców chrzestnych.

o. Piotr Bednarski OMI


Dołącz do pieszej wyprawy NINIWA Team

Przygoda, wspólnota, Bóg. Tak w trzech słowach można by opisać wyprawę. Czymś co zachęca nas do ruszenia w drogę jest przygoda, nieznane, które nas czeka podczas przemierzania kolejnych kilometrów. Każdą chwilę na wyprawie spędzamy w otoczeniu kilkunastu kompanów, z którymi dzielimy trudy i radości, od początku do końca. Bóg, którego spotykamy w codziennej Eucharystii i Słowie Bożym daje się realnie poznać i doświadczyć.

Zostawić wszystko na miesiąc i wyruszyć w drogę? To dla wielu nieosiągalne marzenie. A dla Ciebie?

Weź udział w pieszej wyprawie NINIWA Team - autobusem do miejscowości Sybin w Rumunii, stamtąd pieszo nad Morze Czarne i z powrotem do Polski autostopem. Termin wyprawy to 20.08-14.09.

Żeby wziąć udział w wyprawie, należy najpierw przejść wyprawę przygotowawczą, która jest sprawdzianem sił oraz okazją do poznania ekipy. Wyprawa przygotowawcza odbędzie się w terminie 24-26.05. Szczegóły po weekendzie majowym.


Niewytłumaczalne dobro

Świat budzący się do życia to piękny świat. Można go odczuwać każdym zmysłem. Dotknąć murów, które stoją tu od wieków, poczuć zapach mokrej trawy, wsłuchać się w świergot ptaków, wypatrywać pierwszych zaróżowień na niebie i przypomnieć sobie smak kakao na języku wypitego przed wyjściem. Świat budzący się do życia to piękny świat, a idący w nim pielgrzym jest jego dopełnieniem.

Na dwie Zdrowaśki

Robi się jeszcze piękniej, kiedy dochodzę do rzeki, a moje usta bezgłośnie wypowiadają: tu powinien być most. Ale nie ma. Wcięło, wykasowali, rozebrali albo nigdy nie było. A kreska na GPSie oznacza po prostu szaleńca, który przebył rzekę wpław. Zastanawiam się przez chwilę czy moje szaleństwo gdzieś nie umarło, bo bez niego nie dojdę. Ale nie, sprawdzam, porusza się gdzieś we mnie, trawi jeszcze wczorajsze skoki przez płot. Nauczyłam wczoraj Grzesia skakać (dla niewtajemniczonych - to mój plecak). Remonty na drodze chciały nam nabić dodatkowe cztery kilometry, ale nie daliśmy się, najpierw Grzesiu, potem ja i byliśmy na właściwej drodze. Szaleństwo więc jest, żyje, teraz może trochę zaspane o poranku, ale to nawet dobrze, rano nie będę go aż tak eksploatować, może dla odmiany użyję rozumu. Naprawdę nie jest to rzeczka do przeskoczenia po trzech kamykach. Baba jestem, odległości się mnie nie imają, ale to taka rzeka na dwie Zdrowaśki. Zawracam. Ptaki ćwierkają tak samo, świat się ze mnie nie śmieje, po prostu wchłania mnie inną drogą.

Zagroziłam Mu

Idę dzielnie w softshellu z Islandii i polarowym buffie zaciągniętym pod nos. Mijam pielgrzymów w krótkich rękawkach. Oczywiście idą w przeciwną stronę. Jeszcze nie wiedzą, co ich czeka. A ja jeszcze nie uwierzyłam, że w Hiszpanii występuje w ogóle takie zjawisko jak słońce. Do teraz pamiętam, jak w tym deszczu chciałam się gdzieś rozbić, a że to nie namiot 2seconds, to trudno to zrobić, gdy pada i tak szłam i prosiłam o jakąś wiatę. No dobra, wiatkę. Małą wiateczkę, cokolwiek. Ale nie. W końcu w pięciominutowym przebłysku błękitu rozbiłam namiot. Rano strząsnęłam z niego warstwę śniegu, odpowiadając sobie jednocześnie na pytanie - dlaczego było mi tak zimno. I zagroziłam, że jak teraz się zbiorę i za 500m zobaczę jakąś wiatę, pod którą mogłam się rozbić, to się naprawdę wkurzę. Na szczęście nie musiałam. Mając więc w pamięci tamte doświadczenia, mimo drugiego dnia słońca, jakoś trudno przerzucić się z albergue na namiot. To że jest ciepło budzi też żal, bo to oznacza koniec camino primitivo, koniec gór.

Jakoś musiałam to zakończyć

Zobaczyłam, że w miejscowości, która mi kilometrowo pasowała, było albergue w murach dawnego klasztoru. Gdzieś tam mnisze szepty modlitw się może jeszcze unoszą. W każdym razie dostałam speeda, zawitałam tam o 17.40. Zakupy w szybkim tempie, pranie można zrobić za darmo, tak przyznaję to mnie też skusiło, kiedy wyczytałam to w komentarzach w Internecie. Dobrze jest wejść w życie namiotowe z czystymi ciuchami. I Msza o 19. Wszystko pięknie się składało, a ja coś w sobie zamykałam. Ostatni nocleg pod dachem w klasztornym albergue, kto wie, może następny dopiero w Madrycie.

Miłość w miejsce rutyny

Hospitalero (gospodarz) to ksiądz. Chyba. Głowy nie daję, rękę tak, zresztą bierzcie, co chcecie, tylko nogi zostawcie. W każdym razie jest cudownie, czuję się tu po prostu dobrze. Z kolacją na dziedzińcu klasztornym. I przy nim. Przy księdzu. Kiedy pokazuje mi bramę, jak się wydostać o poranku. Kiedy się nie rozumiemy, ale śmieję się do niego. Jest cichy i dobry. Dba o pranie pielgrzymów, przekłada z pralki do suszarki, pilnuje kto po nie potem wchodzi. Otwiera kolejne pokoje, żeby ludzie nie musieli z obolałymi nogami wdrapywać się na łóżko na piętrze. Nie ma w nim rutyny, to nie podejście typu - kolejny pielgrzym. Nie, człowiek - dar. Chciałabym z nim porozmawiać, powiedzieć mu jak wiele dla mnie znaczy, on, to miejsce, klasztor, Msza... Może niepotrzebnie. Może bez słów. Miłość nie potrzebuje słów. On kocha. To widać. Robi coś dobrego i znika, nie chce wielkich podziękowań, nawet uśmiech przyjmuje jakby mimochodem. Niewytłumaczalne dobro. Nie wiem skąd to określenie się we mnie wzięło. Pojawiło się, więc je przygarnęłam. Może nie do końca trafne, bo czy dobro trzeba tłumaczyć, uzasadniać, argumentować. Chyba przede wszystkim trzeba je dawać, ale też i brać.

Jutro nowy dzień. Ale też nowy etap. Być może będzie zwyczajnie. Ale dziękuję Ci Boże, że dziś nie jest. Dziś nie jest zwyczajnie.

Katarzyna Wiesia Wasilewska

To drugi artykuł z cyklu refleksji z podróży drogą Camino "pod prąd". Pierwszy przeczytasz tutaj.


Papież: nie zapominajmy o ranach Jezusa

O ranach Jezusa, które są źródłem pokoju, radości i misji apostolskiej mówił Papież w rozważaniu przed modlitwą Regina coeli. Odwołał się w nim do Ewangelii św. Jana mówiącej o spotkaniu zmartwychwstałego Pana z niedowierzającym Tomaszem.

Franciszek zaznaczył, że prawdziwy pokój przynosi tylko Jezus, bo dzięki Swej męce na krzyżu pojednał ludzkość z Bogiem oraz zwyciężył grzech i śmierć. Tomasza, który nie dowierzał w Jego zmartwychwstanie prosi, aby dotknął Jego ran, bo to one są źródłem pokoju, gdyż są znakiem ogromnej miłości Jezusa. Ta prośba Jezusa – dodał Papież - to także wskazanie dla nas.

Dotykajmy ran Jezusa w braciach, którzy cierpią

“ Dotknąć ran Jezusa, którymi są problemy, trudności, prześladowania, choroby, których tak wielu ludzi doświadcza. Nie czujesz w sercu pokoju? Idź do kogoś, kto jest symbolem Jezusowych ran. Dotknij ich. Z nich płynie miłosierdzie. Dlatego dziś obchodzimy Niedzielę Miłosierdzia – powiedział Ojciec Święty. - (...) Zbliżmy się do Jezusa i dotknijmy Jego ran w naszych braciach, którzy cierpią. Rany Jezusa są skarbem, z nich wypływa miłosierdzie. Bądźmy odważni i dotkijmy ich. Z nimi Jezus stoi przed Ojcem, pokazuje Mu je, tak jak gdyby mówił: «Ojcze, to jest cena, te rany są tym, czym zapłaciłem za moich braci». Poprzez rany Jezus wstawia się za nami u Ojca. Ofiaruje nam Swe miłosierdzie jeżeli przychodzimy do Niego i wstawia się za nami. Nie zapominajmy o ranach Jezusa. ”

Źródło: Radio Watykańskie


Ok. 100 tys. pielgrzymów z całego świata uczestniczyło w obchodach święta Miłosierdzia

O darze pokoju i pojednania, którego potrzebuje współczesny świat, o złu obecnym we współczesnym świecie, któremu należy się stanowczo przeciwstawiać oraz o tym, że zobowiązanie do rozpowszechniania orędzia miłosierdzia jest wciąż aktualne – mówili w łagiewnickim Sanktuarium Bożego Miłosierdzia krakowscy biskupi z okazji obchodzonego 28 kwietnia święta Bożego Miłosierdzia. Według szacunków organizatorów w dwudniowych uroczystościach w Łagiewnikach uczestniczyło ok. 100 tys. pielgrzymów z 30 krajów świata.

Tegoroczne święto Bożego Miłosierdzia odbywało się pod hasłem „Miłosierdzie źródłem pojednania”. W Łagiewnikach w dwudniowych uroczystościach, pomimo deszczowej pogody, uczestniczyło ok. 100 tys. wiernych z 30 krajów, m. in. z Rumunii, Węgier, Słowacji, Francji, Niemiec, Kenii, Pakistanu, Wietnamu, USA, Kolumbii, Filipin i Indonezji. Obchody Niedzieli Miłosierdzia rozpoczęły się w sobotę wieczorem od nabożeństwa Drogi Miłosierdzia.

W tym roku pielgrzymi przybywający do sanktuarium w Łagiewnikach mogli zobaczyć Drogę Miłosierdzia, która prowadzi przez pasaż od Domu Duszpasterskiego do bazyliki. Wykonane w szkle obrazy uzupełnione są tekstami do rozważań. To fragmenty zaczerpnięte z Ewangelii, Dzienniczka św. Faustyny, nauczania św. Jana Pawła II o Bożym Miłosierdziu oraz teksty rozważań twórcy Drogi Miłosierdzia, ks. prałata Franciszka Ślusarczyka.

Święto Miłosierdzia Bożego obchodzone jest w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, czyli II Niedzielę Wielkanocną, zwaną obecnie Niedzielą Miłosierdzia Bożego. Inspiracją dla ustanowienia tego święta było pragnienie Jezusa, które przekazała Siostra Faustyna. Pan Jezus powiedział do niej: „Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia”.

Na terenie Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach mieści się klasztor Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. W okresie międzywojennym żyła i zmarła tutaj św. s. Faustyna Kowalska. Dynamiczny rozwój kultu Miłosierdzia Bożego nastąpił po jej beatyfikacji w 1993 r. i kanonizacji w 2000 r., a także dzięki pielgrzymkom Jana Pawła II do Łagiewnik. Podczas swojej pielgrzymki do Polski 17 sierpnia 2002 r. Ojciec Święty zawierzył cały świat Bożemu Miłosierdziu i poświęcił sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Do sanktuarium przybywa corocznie 1,5 – 2 milionów pielgrzymów z kraju i zagranicy.

Źródło: EKAI


Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego

Dziś polski Kościół obchodzi Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego. Data ta nie jest przypadkowa. Obchodzony jest on w rocznicę wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Dachau, jako dziękczynienie księży-więźniów za uwolnienie z rąk prześladowców.

Podczas drugiej Wojny Światowej w obozie w Dachau przebywało 2700 duchownych, w tym około 1700 z Polski. Więźniowie byli zmuszani tam do wyniszczającej pracy na torfowiskach i w piaskarniach. Wielu z nich poddanych zostało także zbrodniczym eksperymentom pseudomedycznym. Księżom nie wolno było odprawiać mszy świętych, odmawiać brewiarza, modlić się i mieć przy sobie jakiegokolwiek przedmiotu kultu. Zakazano również duchowej pomocy umierającym.

Łącznie w Dachau zmarło 868 księży Polaków, czyli 90 procent ogółu duchownych, którzy zginęli podczas II wojny światowej na zachodzie Europy. Wyzwolenia doczekało 856 kapłanów.

Księża więzieni w Dachau zawierzyli swoje życie Świętemu Józefowi Kaliskiemu i przyrzekli, że jeśli przeżyją, będą pielgrzymować do miejsca jego kultu. Po wojnie, każdego roku w rocznicę wyzwolenia obozu przybywali do sanktuarium świętego Józefa w Kaliszu. Obecnie tradycję tę kontynuują inni duchowni.

Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego, ustanowiony został przez Konferencję Episkopatu Polski w 2002 roku. Upamiętnia kapłanów męczenników, więźniów obozów koncentracyjnych w czasie II wojny światowej oraz prześladowanych w okresie PRL.


Rozważanie na poniedziałek, 29 kwietnia

Mt 11,25-30
W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie».

Cyprian Kamil Norwid napisał, że odpocząć oznacza „począć na nowo”. Chwila spędzona codziennie z Jezusem jest odpoczynkiem, odzyskaniem siły, by na nowo podejmować trud codzienności. „Zechciejmy polubić bycie przy Panu. Wtedy możemy wszystko Jemu powiedzieć, z Nim omówić swoje pytania, swoje troski i swoje obawy. Możemy także wyrazić swoje nadzieje, swoją wdzięczność, rozczarowania, prośby i pragnienia” (Benedykt XVI). Postanowienie: 10 min. adoracji Najświętszego Sakramentu.

o. Piotr Bednarski OMI