Ten moment

Trwanie. Ciągłe odnawianie. Nieustanne powracanie.

Jak się to dzieje, że mimo tylu porażek i niepowodzeń, niejednokrotnie życiowych, ciągle jest w nas jakiś tajemniczy pęd do życia, jeszcze jakaś próba, żeby na nowo, zacząć jeszcze raz.

Życie jest jakąś ukrytą w nas ciszą. Czymś nieustannym. W zasadzie zawsze mogę spodziewać się dobrych rzeczy. Zawsze mogę spodziewać się życia. Zawsze, choć na zewnątrz wydaje się, że jest nam ono odbierane, że je tracimy, że ulatuje. Potrzebuję uwierzyć w życie, w swoje życie. Żyć z przekonaniem, że żyję i że do życia jestem przeznaczony. Tak naprawdę prawdziwe życie nie dokonuje się w pośpiechu, ale jest stałym trwaniem, moim powracaniem, ciągłym odkrywaniem.

Chcę cieszyć się nim, chcę żyć z uśmiechem, z perspektywą, z dobrym nastawieniem. Zazdroszczę tym, którzy mają w sobie lekkość życia, którzy nie są obciążeni, tym którzy są otwarci i wszystko przyjmują, tym, którym wszystko wychodzi na dobre, tym którzy mają dobre spojrzenie. Uczę się.

Samo pragnienie, świadomość możliwości takiego dobrego życia, już sprawia, że to się dzieje. Mieć w sobie taką opcję, dobrą opcję, to już jest połowa sukcesu.

Próbuję dociekać, ale widzę, że coraz dalej jestem od uchwycenia tego fenomenu życia. Jest moim udziałem, ale dużo większe ode mnie, takie niezależne. W sumie próbując je chwycić, tracę je, w momencie gdy je chcę chwycić, wtedy nie żyję, wtedy marnuję czas. Ciągle się przekonuję, że najlepiej jest po prostu żyć. Teraz, w tym momencie. W sumie tylko o to chodzi, by korzystać z tego daru. Wielka to sprawa, a zarazem taka zwyczajna. Potrzeba zwykłego otwartego podejścia w tym momencie. Potrzeba przyjęcia i cieszenia się tym, że jestem. Wystarczy dobre, życzliwe spojrzenie na siebie, a dzięki temu i na drugiego.

Chcę żyć! Czy o to chodzi? Tak, tylko o to. Dzisiaj nie myślę już o wczoraj, co najwyżej o doświadczeniach, tych chwilach lekkich, które wzmagają dobre pragnienia, i tych ciężkich, które są przestrogą tracenia życia. Nie myślę o jutrze, bo tracę teraz, a jutro i tak do mnie nie należy. Chcę żyć, tak chcę żyć, teraz. To mi wystarczy. Na tym poprzestać, tą chwilą się cieszyć. Dobrze, że jestem. Jeśli coś mi doskwiera, to jest to tylko potwierdzeniem, że żyję naprawdę. Ale tym też mogę się cieszyć. Przecież mam taką możliwość, zależy od opcji jaką sobie w głowie wybiorę.

Mimo zmęczenia codziennością, mimo słabości fizycznej, mimo chorób, mimo przeciwności zewnętrznych, nieżyczliwości drugiego człowieka, ciągle chcę żyć, żyć teraz. Tą chwilą buduję następną i ciągle żyję. Znalazłem lekarstwo na zniechęcenie. Powracać do teraz. Powracać tylko do tego jednego momentu, do tej chwili. Mam tyle siły, by unieść ten moment, by teraz dziękować, by się uśmiechać, by być, by dawać.

Jak dobrze, że dzisiaj mogę żyć, jak dobrze, że wiem, że istnieję, jak dobrze jest być…

Przeczytaj również: