Życie to wybieranie

Ile być, a ile nie być. Gdy zaczynam być z ludźmi, angażować się w ich sprawy, to nie ma końca. Wyrywam się, nie chcę być sam, zostać bez nikogo. Chcę towarzyszyć, chcę pomagać, dawać siebie, ale widzę, że mało mnie, to niemożliwe żebym spełnił wszystkie ludzkie pragnienia, żebym towarzyszył każdemu, zawsze kiedy tego potrzebuje. Często muszę wybierać z kim być, kogo wybrać? Często nie mam siły. Sam też potrzebuję czasu dla siebie. Potrzebuję też, żeby ktoś mi trochę czasu poświęcił, coś doradził, wysłuchał, uśmiechnął się i pomógł zrobić coś, czego sam nie potrafię.

Szukam jakiegoś kryterium, wyznacznika, by umieć podejmować właściwe decyzje, by odpowiednio dużo być dla innych i odpowiednio dużo być dla siebie. Nie chcę być zamkniętym egoistą, ale też nie chcę bezmyślnie zmarnować zdrowia w zbyt szybkim czasie. Jaka jest granica obecności i nieobecności. A może nieobecność ma być obecnością przygotowującą kolejne spotkanie z człowiekiem. Nieobecność nie dla zamknięcia się, ale dla lepszego bycia z człowiekiem.

Jak żyć? Chyba odwieczne pytanie? Co jest dobre, co złe, co dla mnie właściwe? W co się angażować i ile? Naprawdę chcę dobrze przeżyć to życie, dobrze iść do przodu, by bardziej żyć, by żyć nie przestać.

Spróbuję pomyśleć, jak być nieobecnym, by bardziej być obecnym? Warto wtedy wzrastać jako człowiek. Zdobywać większą tożsamość siebie, na pewno wtedy będę bardziej umiał być przy człowieku. Czyli spotykać się ze samym sobą. To wycofywanie się, oddzielanie od innych, to umieranie, by potem bardziej być. Jezus po trzech dniach w grobie objawił pełnię życia. Zatem potrzebne jest to wycofywanie. Potrzebne jest przygotowywanie się do życia, do włączenia się w życie drugich. Potrzebne jest odosobnienie, zatrzymanie.

Chcę żyć. Często czuję się wyczerpany życiem, byciem dla drugich. Gdy odchodzę na bok czuję, że nie żyję. A przecież chcę żyć. Tak naprawdę ciągle jest we mnie ten dylemat. Tak naprawdę ciągle wybieram między jednym a drugim.

Życie to wybieranie,
to dawania i branie.
Życie to ciągła walka
to zmaganie się
czasem jest wyczerpanie,
potem zbieranie się
i kolejne powstawanie
Pęd życia
jego moc,
jest we mnie.

Czuję, że nigdy nie znajdę wyraźnej odpowiedzi, recepty na to jak żyć? Zawsze będę wybierał. Widzę, że żył będę dopóki będę wybierał. Jak żyć? Ciągle wybierać. Ciągle zmagać się z tym być, albo nie być. Ile być samemu, a ile z ludźmi, a jeśli samemu to po to, by lepiej dla ludzi. Gdzie szukać mądrości życiowej? Jak wyważyć, co najistotniejsze? Ciągłe poszukiwania, ciągłe odkrywanie. Byle nie przestać szukać. Wierzę, że jak będę z prawdziwym zaangażowaniem dążył do odkrycia tego, co ważne, to dojdę. Wierzę, że mam w sobie wszystko co potrzebne, by pięknie żyć. Jestem przecież uzdolniony do życia, wyposażony we wszystko. Dobrze w sobie wyważyć między obecnością zewnętrzną a wewnętrzną dla innych. Nie dam rady ciągle być aktywnym na zewnątrz. Nie dam też rady ciągle być zanurzony w środku. Wiem, że razem tworzę całość. Odkrywać w sobie potrzebne siły do bycia z innymi, siły i możliwości jak być z innymi.

Życie to ciągłe wybieranie.

o. Tomasz Maniura OMI

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *