Czy inwestujesz?

Czym jest inwestowanie? Myślę, że wszystkim.

Wiedział o tym Leonardo del Vecchio. Wychowywał się w sierocińcu razem z czwórką rodzeństwa. Wylądowali tam, bo owdowiała matka nie była w stanie ich wychowywać. Po godzinach pracował do nocy w fabryce, montując części samochodowe i oprawki do okularów. W wieku 23 lat zainwestował swoje pieniądze i otworzył własny sklep. Lata później ten mały sklep stał się jedną z największych fabryk okularów przeciwsłonecznych i leczniczych na świecie. To właśnie do Leonardo del Vecchio należą takie marki jak Ray-Ban czy Oakley. Dzisiaj jest miliarderem. Jego majątek to ponad 15 mld dolarów. Klasyczna historia od pucybuta do milionera.

Inwestowanie to patrzenie w przyszłość i odwaga w podejmowaniu decyzji. Pieniądz zamknięty w portfelu nie ma wartości. Jego wartość uaktywnia się dopiero wówczas, gdy go wyjmujesz i wydajesz. Widać świetnie tą zasadę grając w Monopoly. Ci, którzy magazynują papierkową walutę bojąc się ich pozbywać i grając z ruchu na ruch zwykle przegrywają. Wygrywają za to ci, którzy wciąż inwestują. Kupują. Ryzykują. Pieniądze zwykle mają ludzie, dla których nie są one celem samym w sobie, ale środkiem do celu. Znam takich, którzy całe życie zbierają do skarpety. Wyglądają jakby ledwo wiązali koniec z końcem, choć ich konto prezentuje się nader imponująco. Sobie nie kupią, nie zainwestują, nie podzielą się z nikim. Nawet z rodziną. Niewolnicy. To postawa anty-biznesowa. Tutaj zjawisko inwestowania nie istnieje. Raczej natręctwo zbieractwa. Inwestowaniu przypisuje się trzy cechy:

  1. Wyrzeczenie, czyli rezygnacja z tego by teraz było dobrze
  2. Upływ czasu, czyli cierpliwe czekanie na owoce inwestycji
  3. Ryzyko, czyli świadomość, że nawet najlepsza inwestycja może zakończyć się bankructwem

Inwestycja bez ryzyka

Chrześcijanin ma ten komfort, że jego inwestycja życia nie jest obarczona ryzykiem bankructwa. Ale dwie pierwsze cechy inwestowania zgadzają się. O tym, że idea inwestowania ma biblijny certyfikat wszyscy świetnie wiemy:

Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: „Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność! Odrzekł mu pan jego: „Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Mt 25, 24-30

Inwestowanie miłości

Od inwestowania pieniądza i czasu trzeba by przejść do tego najważniejszego inwestowania. Do inwestowania miłości. Myślę, że to o ten talent chodzi w tej przypowieści. O to wezwanie, by dzielić się miłością na lewo i prawo. Miłość zatrzymana dla siebie błyskawicznie staje się egoizmem. Bóg obdarzył nas miłością jako pierwszy. Stwarzając nas i odkupując. Jeśli schowamy ten dar w portfelu egoizmu, grozi nam wieczne bankructwo.

Nawet ideologicznie z innej orbity Lennon śpiewał, że wszystko czego potrzebujemy to miłość. Teologowie zgodnie twierdzą, że jedyne z czego będziemy kiedyś tam rozliczani to miłość. I ja sam, jak tak zanurzę się w sobie, to widzę i czuję i wiem, że tym co czyni człowieka najpiękniejszym i największym to inwestowanie miłości. To oddawanie swojego życia innym. Zapominanie o sobie. Najtrudniejsze i właśnie dlatego najpiękniejsze. Jest zasadnicza różnica, między inwestowaniem pieniądza a miłości. To pierwsze robisz interesownie. To drugie bezinteresownie. Ale czy na pewno? Ostatecznie niebo to największy interes życia.

Adam Szefc Szewczyk