Rozważanie na wtorek, 26 lutego

Mk 9,30-37
Jezus i uczniowie Jego podróżowali przez Galileę, On jednak nie chciał, żeby kto wiedział o tym. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: «Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie». Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był w domu, zapytał ich: «O czym to rozprawialiście w drodze?» Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: «Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich! Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: «Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje mnie, lecz Tego, który Mnie posłał».

Lubimy znajdować się w czołówce: najlepszy – albo prawie najlepszy – uczeń w klasie, najlepszy student na roku, najlepszy pracownik, najszybszy biegacz, najlepszy kierowca, kucharz itd., itd… A potem od tego, czy wespniemy się na szczyty tych rankingów i spełnimy oczekiwania innych – najpierw rodziców, potem wykładowców, szefów, przełożonych – uzależniamy nasze szczęście… Oczywiście! Nie ma nic złego w jak najlepszym wykonywaniu swoich obowiązków i rozwijaniu talentów! Ale Jezus pokazuje nam, że jest inny ranking, o którym często zapominamy. Jego kryterium nie jest wydajność, tylko miłość! „Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich”.
To co, chcesz być pierwszy w Bożym rankingu?

o. Patryk Osadnik OMI