Polak kontra Żyd

Napiszę wprost. Wkurza mnie manipulowanie faktami, brak szacunku, a także generalizowanie. I to nie tylko w sprawie udziału Polaków w mordzie na Żydach, ale w ogóle.

Manipulacja i półprawdy to kłamstwo. Można próbować wybielać te terminy prawie równając je z motywacją czy prawdą. Można nadawać jakieś wzniosłe cele tym czynnościom. Ale, nie. Jednak nie. Dalej będzie to kłamstwo. Numer VIII na liście. Znajdziesz to na tej drugiej, kamiennej tabliczce. I choć ma to wydźwięk uniwersalny, to jednak tytuł jest jasno określony i postaram się za daleko nie odpływać w inne rejony bombardujących mnie myśli.

Co mnie to obchodzi?

Głęboki oddech. Ok. Powinienem się tym wszystkim nie przejmować, bo to przecież polityczne zagrywki, zaawansowana gra dyplomatów, biznes. Prowokacja jest ich nieodłącznym elementem. Kogo wyprowadzimy z równowagi i na ile możemy sobie pozwolić w międzynarodowej skali? Co osiągniemy w wyniku tej sytuacji? Zimna krew, kalkulacja na szczycie. Sprawy dość dalekie od mojego codziennego życia. A poza tym, cóż mnie obchodzą jakieś sprawy sprzed ponad 80 lat? A właśnie, że obchodzą!

Polacy wypijali antysemityzm z mlekiem matki” – stwierdził niedawno izraelski minister spraw zagranicznych Israel Katz. W sieci zawrzało, zahuczało i kotłuje się aż dotąd. Potem dodał, że nie wycofuje się z tych słów, bo „wielu Polaków współpracowało z nazistami”. Rozumiesz, co się tu dzieje? Podpowiem: generalizowanie i manipulacja. Gdzieś to już słyszałem. Aaa tak, „Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?”. „Nie, Bóg powiedział, że nie możemy jeść tylko z tego jednego drzewa, ty manipulatorze jeden, ty!” – powinna odpowiedzieć Ewa wężowi, odwrócić się na pięcie i odejść. Jasne, że zdarzały się tragiczne sytuacje, kiedy Polacy kolaborowali z nazistami i wydawali Żydów. To były niewyobrażalne dla nas, żyjących we współczesnym komforcie, sytuacje. Wydać czy nie wydać? To nie pytanie o przeznaczenie swojej wypłaty na nowe gadżety, ale decyzja często podejmowana z lufą ss-mana przy skroni. I właśnie o to chodzi, że i tak w wielu takich sytuacjach Polacy wybierali śmierć, żeby ochronić ukrytych Żydów. Nie mówię już o wdzięczności, ale przynajmniej o uznaniu podstawowych faktów. Można znaleźć wiele informacji i statystyk potwierdzających bohaterstwo Polaków w tym zakresie, a jednocześnie brak podobnych oporów choćby u Belgów, Holendrów czy Francuzów, którym jakoś nie obrywa się tak od Izraela. Co nie znaczy też przecież, że bohaterów w tych narodach również nie było. I jeszcze trzeba dodać, że była przecież pewna liczba Żydów kolaborujących z nazistami, którzy wg wielu źródeł wykazywali się nawet większym okrucieństwem od swoich zwierzchników. Izrael nigdy nie potępił swoich kolaborantów, w przeciwieństwie do analogicznej sytuacji po stronie Polski. Czy zatem powinniśmy napisać „Żydzi wypijali antysemityzm z mlekiem matki”?

Wstyd mi

Kiedy w toku pisania zeszło ze mnie nieco wkurzenie, moje emocje przybierają inny kierunek. Tak, wstyd mi. Sytuacje, kiedy Polacy dorabiali się na nieszczęściu Żydów i aktywnie, z premedytacją kolaborowali, są godne pożałowania i trzeba się ich wstydzić. Z tym wstydem jednak bardziej chodzi mi o to, że jestem zażenowany, że my, Polacy, musimy w ogóle bronić się dziś przed tak krzywdzącymi, generalizującymi zarzutami, jakie stawia nam Izrael. Powinienem jak przytoczona Ewa odwrócić się na pięcie i odejść nie strzępiąc języka. Bulwersują się przecież nawet sami Żydzi polskiego pochodzenia, czy ich współcześni potomkowie, którzy z ogromną wdzięcznością wyrażają się o polskim poświęceniu w czasie wielkiej eksterminacji dokonywanej przez nazistów. Wstyd mi też dlatego, że świat zapomniał, że to właśnie Polska była najbardziej poszkodowanym krajem w wyniku II wojny światowej. Ciosy jak nie z lewej, to z prawej. I to nie tylko w czasie wojny. Przecież świat wypiął się na nas nie tylko nie udzielając pomocy na początku wojny, ale także oddając nas potem na dziesięciolecia pod rosyjski reżim.

Narracja równająca Polaków z nazistami pod względem wyrządzania krzywd, przejawiająca się w hasłach typu „polskie obozy zagłady” czy przytoczona wypowiedź ministra Izraela, to proces trwający od wielu lat. Niedawno zlecone przez Ambasadora RP w Izraelu Marka Magierowskiego badanie opinii wskazało, że połowa współczesnych Żydów widzi Polskę w negatywnym świetle, a 16% określiło postrzeganie nas bardzo niekorzystnie. Według wyników sondażu, cytowanych przez poczytną izraelską gazetę The Jerusalem Post, 67% Izraelczyków stwierdziło, że Polska niechętnie przyjmuje odpowiedzialność za negatywną rolę, jaką odgrywali niektórzy jej obywatele w Holocauście. Jednocześnie 72% przyznało, że nasz naród również był ofiarą nazistowskich zbrodni, choć – jak zaznaczano – naszych cierpień nie da się porównać z gehenną narodu żydowskiego. – donosi histmag.org.

Tak niestety działa propaganda. „Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą” – mawiał nie Mickiewicz, nie Słowacki, ale Joseph Goebbels. Na szczęście pewien z kolei Żyd mówił co innego. „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem”. Tego będę się trzymać.

Krzysztof Zieliński