Tabu

Zakazany owoc dumnie krąży mi nad głową, zakazany owoc marzeń ciemnych tabu – śpiewał kiedyś mój kolega. W końcu owoc zerwał, tabu odrzucił i dzisiaj już wie, że to nie był najlepszy pomysł. 

Generalnie słowo tabu ma dwa znaczenia. Przede wszystkim dotyczy jakiegoś zakazu kulturowego czy religijnego, którego złamanie wiązało się z gwałtowną reakcją ogółu przedstawicieli tej kultury. Krótko mówiąc chodzi o łamanie prawa, które zwykle traktowane jest jak atak na daną kulturę. Np. zamordowanie człowieka to nie tylko krzywda wyrządzona tej jednej osobie, ale krzywda wyrządzona jej rodzinie, społeczeństwu i pogwałcenie fundamentalnych zasad, na jakich to społeczeństwo jest zbudowane. 

Tabu nazywamy też to wszystko, o czym w danej społeczności nie wypada mówić głośno, co jest objęte tzw. zmową milczenia. Tabu to też to wszystko, o czym nie wypada mówić, bo jest święte. Dla żydów np. takim Tabu jest imię Boga JHWH. Nie wolno go wymawiać, ponieważ jest święte i już. Tabu obejmuje również te sprawy i czynności, które same w sobie nie są złe. Złe jest natomiast mówienie o nich albo, co gorsza, pokazywanie ich. Przykładowo – wizyta w toalecie nie jest niczym złym. Ale sfilmowanie jej i upublicznienie to już poważne złamanie obowiązującego w naszej kulturze tabu. A w religii – grzech zgorszenia. Każda kultura i każda religia mają swoje tabu. Nakazy, zakazy, normy, prawo. Normalne. 

Często słyszymy taką frazę – dzisiaj już nie ma żadnego tabu. Czy jakoś tak. Aż tak źle to nie jest. Jakieś tabu jest. I zawsze będzie. Pytanie jest takie – dlaczego to co kiedyś było tabu dzisiaj już nie jest? Tak chciałem obiektywnie dotknąć problemu. Pierwsza sprawa jest taka: cały świat i wszystko w nim podlega prawu zmienności. Specjalne unikam słowa ewolucja bo jest ciutek kłopotliwe. Nikogo dzisiaj nie dziwi półnaga kobieta na bilbordzie reklamująca opony samochodowe. A kiedyś byłby za to stos. Makabra i przemoc jaką dzisiaj za zgodą rodziców oglądają dzieci w kinach, kiedyś groziła kryminałem. Kiedyś Biskup był nietykalną, niedostępną z wyżyn kościelnej hierarchii osobą. Dzisiaj Arcybiskup Ryś klęka przed młodzieżą na ich rockandrollowej scenie i waląc się w pierś prosi ich o przebaczenie. No nie zmienia się Tabu? No zmienia się! 

Kiedy na złe?

Myślę sobie, że są dwa, grzecho-pochodne czynniki. Potrzeba eskalacji doznań i żądza pieniądza. To za ich sprawą świat wokół nas jest coraz bardziej ekshibicjonistyczny, pornograficzny i brutalny. Frank Zappa, nieżyjący już wielki rockowy ekscentryk popełnił kiedyś taką sesję zdjęciową – ze spuszczonymi gaciami na muszli klozetowej. Ten obraz uderzył w moją dziecięcą psychikę jak kij baseballowy. Niezależnie od intencji Franka Zappy (bo może chciał w ten sposób zaprotestować przeciw wojnie w Wietnamie) to jest przykład złego przesuwania granicy Tabu. W tym przypadku Tabu wstydu i przyzwoitości. Bo to chyba obszar na którym Tabu przesuwa się najbardziej zauważalnie. Pornografię zostawmy na boku. To osobny temat. Niezależny, potężny rozdział patologii obrazu współczesnej cywilizacji. Choć trudno zostawić ją na boku. Ten syf odciska swoje piętno na czym się tylko da. Podglądactwo. Sami lubimy być podglądani i sami lubimy podglądać. Z tą tylko różnicą, że chcemy kontrolować to, jak inni nas podglądają, ale innych chcemy podglądać bez ich kontroli. Logiczne. Sieć internetowa to takie miejsce, gdzie wszelkie tabu łamane jest bardziej niż gdziekolwiek. Jeśli zrozumiemy, że internet to królestwo wszystkoizmu, gdzie każdy ogląda i umieszcza co chce, że jest pozbawiony rzeczywistej kontroli, to zrozumiemy, dlaczego tak jest. Owszem, są w internecie jakieś tam zakazy i normy. Ale dla mnie to iluzja kontroli. Taki trochę śmiech na sali. W sieci w sensie. 

Ciekawe jest też takie zjawisko – łamanie tabu dla dobrego celu. Przykład. Jest w sieci strona, która wita odwiedzającego takim tekstem: 

Brakuje kasy? Wszystko, co się dało, zostawiłeś już w lombardzie? Sprzedaj swoje ciało, pomożemy Ci je wycenić. Na co dzień oddychasz spalinami, odżywiasz się niezdrowo, godzinami gapisz się w monitor… ciekawe, ile może być wart ten zgniły worek flaków, który dumnie określasz swoim ciałem?

Dalej internauta może wycenić swoje przyszłe zwłoki obserwując uciekające sekundy życia. Wszystko opatrzone makabryczną grafiką, nawiązującą do średniowiecznego Memento mori. Twórcy strony, łącząc humor z kontrowersją liczą na to, że odwiedzający stronę zastanowią się nad swoim życiem i spróbują w nim coś zmienić na lepsze. Np. rzucić palenie albo narkotyki. Tabu złamane dla dobrego celu? Bo ja wiem. Może. 

W tym wszystkim warto sobie zadać jedno pytanie: w jakie tytuły na portalach i platformach klikasz najchętniej? Bo jak na te typu pokazała na wizji pośladek albo wbił sobie gwoździa do głowy to znaczy, że nie jest dobrze. Lepiej wyłącz internet i idź na spacer do parku. 

Adam Szefc Szewczyk