O zmianie swoich postanowień

Nauka św. Jana Kasjana

Czasem może być tak, że dobro, które mieliśmy na względzie, składając takie czy inne przyrzeczenia, staje w konflikcie z innym dobrem, i to inne dobro może być nawet „korzystniejsze dla naszego postępu w życiu duchowym” (II.11). Podjęte wcześniej przyrzeczenia zdają się nie pozwalać nam na wybór tego większego dobra. Jan Kasjan podejmuje problem osobisty. Będąc mnichem w Palestynie, wraz ze swoim współbratem Germanusem, zobowiązał się – i to w grocie Narodzenia Pańskiego w Betlejem, w obecności swoich braci – do powrotu do macierzystego klasztoru po czekającej go podróży do Egiptu, na którą uzyskał zgodę. Gdy udał się na pustynię egipską dla zapoznania się z życiem pustelniczym, nabrał przekonania o wyższości tego życia nad tamtym, prowadzonym w Palestynie, i obudziła się w nim chęć pozostania tu na stałe (II.2; V.2). Czy więc może być zwolniony z tamtych postanowień? Czy pozostanie w Egipcie nie będzie wiarołomstwem? Głównie takiemu problemowi jest poświęcona konferencja siedemnasta w Rozmowach Ojców. Nie chodzi o porzucenie życia monastycznego, a tym bardziej odstępstwo od życia chrześcijańskiego. Problem nie odnosi się „do przykazań zasadniczych, bez których nasze zbawienie w ogóle ostać się nie może, lecz do tego, co bez niebezpieczeństwa dla naszego powołania bądź to złagodzić bądź to wykonywać możemy” (XVIII.1). Nie chodzi o rezygnację z pracy nad jakąkolwiek z cnót, a zwłaszcza – miłością. Czy można zmienić raz podjęte postanowienia? Pod jakimi warunkami? Na owe pytania stara się odpowiedzieć abba Józef.

Uwagi wstępne

Mistrz wykracza poza jednostkowy przypadek i ma na uwadze wiele innych dobrych, pobożnych postanowień, które z biegiem czasu zdają się domagać weryfikacji. Problem zmiany decyzji obejmuje nie tylko zasadnicze sprawy życia, ale i drobiazgi dnia codziennego. „Istnieją pewne nieuniknione i prawie codzienne konieczności, którym mimo wszelkiej ostrożności nigdy zupełnie zapobiec nie możemy, lecz chcąc nie chcąc musimy się czasem z nimi spotykać” (XXI.1). Na przykład wymóg gościnności stawia pod znakiem praktykowanie pewnych form osobistej ascezy. Co zrobić, gdy brat przyjdzie wieczorem w odwiedziny, a my w tym dniu mamy post? „Dalej, cóż należy uczynić, jeżeli ktoś nie przyjął kieliszka, ofiarowanego mu przez brata, oświadczając, że bezwzględnie niczego nie weźmie, a tamten, ucieszony przybyciem brata zacznie go błagać, (…) w mniemaniu, że jedynie tą przysługą wypełni treść [przykazania] miłości” (XXI.3). Problem odnosi się na przykład: „do ścisłej surowości postu, do dozgonnej wstrzemięźliwości od wychodzenia z celi, do nieustającej ciągłości czytania lub rozmyślania” (XXVIII.1)

W konferencji podaje się wstępną wskazówkę, aby w swoich rozterkach nie pozostawać samym ze sobą, lecz szukać rady u innych. „Udręczenia nasze niech skróci rada (…). Nieraz bowiem za Jego łaską wierzący od niegodnych, a niewierzący od świętych zyskiwali radę zbawienną; udzielał im tego Pan albo z powodu zasługi dających radę albo z powodu wiary tych, co o nią prosili” (III). Wiara, że nawet przez grzesznika Bóg przemówi, jeśli z pokorą i ufnością sięgamy po jego pomoc, skłania Boga do obdarzenia naszego doradcy mądrością wystarczającą dla rozstrzygnięcia naszej rozterki…

W dalszym trakcie pouczeń spotykamy uwagę, że mnich – czy w ogóle nikt, dodajmy – „nie powinien niczego postanawiać nagle, aby tego, co nieostrożnie przyobiecał, nie musiał potem wypełniać wbrew woli albo też, widząc przed sobą rzeczy szlachetniejsze, zawracać z drogi i łamać przysięgę” (VIII.1). Pada delikatna przygana za zbyt pochopne przyrzeczenie. Wielu rozterek dałoby się uniknąć, gdyby została zachowana rozwaga przy podejmowaniu decyzji wiążących na całe życie. Dlatego człowiek „nie powinien rozstrzygać niczego ostatecznie, aby się nie stał albo przestępcą albo upartym człowiekiem” (XXVII).

Zasada większego pożytku

Niemniej abba Józef wychodzi naprzeciw rozterkom pytających i stara się im zaradzić. Pyta ich na wstępie: „Czy jesteście pewni, że w tutejszych stronach więcej skorzystacie dla postępu w rzeczach duchownych?” (VI). W całym wyjaśnieniu problemu stawia się na pierwszym miejscu pożytek danej praktyki dla postępu duchowego. „Gdy więc nie krępują nas żadne zobowiązania i nie wiążą żadne warunki, a do porównywania i do wyboru wchodzą [tylko] rzeczy korzystne, to należy wybrać tę, która większą korzyść przynosi: gdy zaś napotykamy przeszkody i przykre straty, to porównywując je, powinniśmy, skierować się tam, gdzie mniejszy nam grozi uszczerbek” (VIII.2). Dalej abba rozwija sformułowaną wcześniej zasadę: „Dlatego we wszystkich rzeczach powinniśmy uważać na koniec i według niego kierować biegiem postanowień naszych. Skoro spostrzeżemy, że bieg ten zwraca się ku stronie gorszej, bo coś bardziej zbawiennego staje się wskazane, to lepiej jest odstąpić od niestosownego zamiaru i przejść do lepszego, aniżeli, trwając uparcie przy postanowieniu, zawikłać się w cięższe grzechy” (IX). „Lepiej bowiem jest nie dbać o to, cośmy powiedzieli, aniżeli ponieść stratę w rzeczy bardziej zbawiennej i świętej” (XXVI). Zasada większego pożytku pozwala dokonać wyboru mając na uwadze jego skutki.

Mistrz, jak widzimy, radzi dokonać pewnej kalkulacji zważając na skutki. Trzeba porównać dobro (i ewentualnie zło) wynikłe z wierności podjętemu postanowieniu z dobrem wynikłym z jego zmiany. O takiej kalkulacji mówi także w dalszym ciągu rozmowy: „należy porównać rzecz, któreśmy postanowili, z tą, do której nas zniewalają nowe okoliczności, a potem bez wahania przejść do tej, którą przy zdrowszej rozwadze uznaliśmy za słuszniejszą” (XXVI).

W rozterce Jana i Germanusa chodzi o sytuację, w której wystąpiły już określone przeszkody i pewne straty są nieuniknione. Dlatego powinni skłaniać się ku takiemu rozwiązaniu, „gdzie strata będzie znośniejsza albo też łatwiej może być przez zadosyćuczynienie naprawiona”. Konkretnie mówiąc, jeśli sądzą, „że większy zysk dla duszy” odniosą „z pobytu w tym kraju aniżeli z życia w owym klasztorze”, i że swoich zobowiązań nie mogą „wypełnić bez utraty niezmiernych korzyści, to lepiej będzie wziąć na siebie szkodę wiarołomstwa i niewypełnionego przyrzeczenia, która, raz minąwszy, ani już sama nie może się powtórzyć ani też innych grzechów ze siebie zrodzić, aniżeli popaść w ową drugą szkodę, gdzie (…) z powodu ozięblejszego stanu życia uszczerbek byłby codzienny i bez końca” (VIII.3). Porzucenia wcześniejszych zobowiązań nie należy w tym wypadku „uważać za niestałość i przestępstwo, lecz za naprawę lekkomyślności” (VIII.4). W obliczu pewnego nieuniknionego zła należy więc wybrać rozwiązanie, które przyniesie najmniej zła i najwięcej dobra.

W duchu Bożej wolności

Zasada większego pożytku odsłania – powiedzmy w duchu Arystotelesa – przyczynę celową zmiany postanowienia. W konferencji spotykamy kilka innych argumentów uzasadniających godziwość zmiany własnej decyzji pod kątem innych przyczyn. Mistrz przytacza przykłady z Biblii słusznej zmiany ludzkich postanowień, ale wyprowadza jeszcze mocniejszy argument z przykładu samego Boga, który kierując się dobrocią i miłosierdziem uzależnia swoje postępowanie od postawy człowieka. Bóg zapowiada Ezechiaszowi rychłą śmierć, ale ten płacze i błaga Boga, by tego nie czynił, powołując się na to, jak przedtem żył szlachetnie. Bóg ustępuje i przedłuża życie króla o piętnaście lat (XXV.10-11; Krl 20, 1-6; Iz 38, 1-6). „Wszystkie jego sądy (…) nie są wydawane według niewysłowionej jego wiedzy i przewidywania, lecz na podstawie obecnych czynów ludzkich odrzuca On każdego lub przyciąga, wlewa codziennie swoją łaskę lub usuwa Ją” (XXV.14).

Abba Józef odwołuje się do prawdy o wolności wynikającej z dziecięctwa Bożego. „Dlatego też mnich nie powinien niczego nagle postanawiać, przynajmniej o rzeczach, należących do ćwiczeń cielesnych, (…) aby nie został tym prędzej zmuszony do przestępstwa. Bo każdy, kto, mając łaskę wolności, nałożył sobie prawo, sam siebie wiąże zgubną niewolą. To, na co mógłby był pozwolić sobie w razie naglącej potrzeby, i to bez grzechu, ba, nawet chwalebnie i z dziękczynieniem, to musi sobie [teraz] przywłaszczać z grzeszną niewiernością jako przestępca. Gdzie zaś nie ma Prawa, tam nie ma i przestępstwa” (Rz 4, 15; XXX.1). Nadmierne trzymanie się swoich drobnych przepisów pobożności może grozić powrotem do literalizmu Starego Przymierza.

Liczy się intencja

Zasada kierowania się pożytkiem w planowaniu swoich czynów ma odzwierciedlenie w intencji czyniącego. Porządkowi obiektywnemu i przedmiotowemu dobra odpowiada porządek subiektywny i podmiotowy. W tym sensie mistrz dalej wyjaśnia: „We wszystkich sprawach należy (…) zważać nie na przebieg czynu, lecz na wolę czyniącego i nie pytać się zaraz, co ktoś uczynił, lecz w jakim to uczynił zamiarze. Wszak niejeden wykonywał uczynki, z których później wynikło coś dobrego, a mimo to został za nie potępiony, a odwrotnie niektórzy przez naganne postępki doszli do najwyższej sprawiedliwości” (XI). W tym drugim przypadku nie chodzi o to, że ktoś zaczynając nagannie miał złe intencje, wprost przeciwnie, miał dobre intencje, ale realizował je na początku w sposób nieodpowiedni. Owoc naszych działań zostanie nam przypisany „zależnie od zamiaru duszy i od postanowienia woli (…). To bowiem liczy się każdemu sprawiedliwie ku nagrodzie i zapłacie, co pierwotnie w duszy zamyślał, a nie to, co stąd dobrego lub złego wbrew zamiarom czyniącego wynikło” (XII.3). Liczy się ta zasadnicza intencja, „pierwotny zamiar pobożny”, „abyśmy mogli Bogu poświęcić serce czyste” (XIV.3), racja „zbawienia wiecznego” czy „bogomyślności” (XVII.5). Rzeczą drugorzędną pozostaje sposób realizacji tych zamysłów: „byleby tylko nie nastąpiła żadna zmiana owego pierwotnego postanowienia. Przecież także zmiana narzędzi nie jest jeszcze poniechaniem rzemiosła, ani też nie dowodzi to gnuśności podróżnego, jeżeli wybiera drogę krótszą i prostszą” (XIV.2).

Wymóg roztropności

W konferencji wskazuje się na potrzebę roztropności. Należy kierować się „we wszystkim raczej rozsądkiem i rozpoznawaniem duchów aniżeli twardą upartością umysłu. (…) Kto dostosuje się do cudzej słabości, zyskuje daleko obfitsze owoce aniżeli ten, kto obstaje przy tym, co powiedział” (XXIII). „To też nie pamiętamy, aby rozumni i doświadczeni Ojcowie byli kiedykolwiek w takich postanowieniach twardymi lub nieugiętymi, lecz jak wosk przed ciepłem tak oni miękli przed rozumem, i gdy się namyślili bardziej zbawiennie, bez wahania ustępowali lepszej sprawie” (XXVI). „To wszystko bez uszczerbku dla powołania i postanowień naszych możemy albo wykonywać i jeżeli tak chcemy albo – skoro taka zajdzie potrzeba – bez nagany opuścić” (XXVIII.1). „Jeżeli więc zajdzie jakaś pewniejsza do pobożnego uczynku sposobność, zalecająca ich złagodzenie, to nie dajmy się związać żadnym prawem, lecz opuśćmy je, a przejdźmy swobodnie do tego, co pożyteczniejsze” (XXVIII.3).

Pewien kleryk chciał w swojej gorliwości seminaryjnej zobowiązać się do abstynencji od alkoholu przez całe życie. Udał się do kierownika duchowego z prośbą o aprobatę dla tej decyzji. Ten, choć sam w zasadzie nie pił alkoholu, odradził złożenie przysięgi. Z perspektywy swego doświadczenia – jeszcze przed wojną studiował w Rzymie – wskazał na takie przypadki, w których, przebywając na przykład za granicą, możemy mieć do czynienia z odmienną kulturą kulinarną. Tam lampka wina może uchodzić za coś bardzo zwyczajnego, element kultury towarzyskiej, a odmowa mogłaby wiązać się z przykrością wyrządzoną gościnnemu gospodarzowi…

*

Epilog rady udzielonej przez abba Józefa jest taki, że Jan i Germanus zostali na pustyni, pomimo wcześniej złożonych zobowiązań powrotu do Palestyny. Ta decyzja nie spotkała się bynajmniej z aprobatą ich wcześniejszych przełożonych, którzy mimo częstej korespondencji i usprawiedliwiania się ze strony entuzjastów pustyni „nie dali się przebłagać”. Dla pojednania się z nimi wrócili po siedmiu latach do Palestyny, odnowili „dawniejszą miłość” i uzyskali pozwolenie na ponowny wyjazd na pustynię Scytyjską (XXX.3). W ten sposób pokazali postawę, w której chociaż pozostawia się sobie wolność w zmianie swoich postanowień dotyczących rzeczy drugorzędnych, to jednak – bez naruszenia miłości, „dla której godzi się wzgardzić wszystkim, byle nie pokalać dobra i doskonałości pokoju” (XXVIII.2). Ta sama „doskonałość pokoju” kazałaby i dziś w pewnych sytuacjach uzyskać aprobatę kościelną dla zmiany postanowień, które nie przystają do nowych sytuacji, zwłaszcza – przez zgodę spowiednika…

1 Jan Kasjan. Rozmów dwadzieścia cztery. [Cz. 2:] Rozmowa XI-XXIV. Tłum. L. Wrzoł, Poznań 1929, Pisma Ojców Kościoła, 7, s. 187-229. Posługujemy się numeracją tekstu w obrębie rozmowy siedemnastej. Miejscami uwspółcześniliśmy przedwojenną polszczyznę.

o. Leon Nieścior OMI

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *