Co to jest ewangelizacja?

No właśnie. Co to jest. Jezus będąc na ziemi mówił swoim uczniom wiele rzeczy. Ale co powiedział im na sam koniec, tuż przed wstąpieniem do domu Ojca? Jakie było ostatnie polecenie, które Jezus dał swoim uczniom? I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Mk 16, 15-16 I co na to uczniowie? To: Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły. Mk 16, 20

Czy to coś znaczy, że Pan Jezus o potrzebie Ewangelizacji powiedział na sam koniec? Kto wie. Kiedy ojciec żegna się ze swoimi dziećmi tuż przed wyjazdem, zwykle spoglądając im głęboko w oczy mówi: i pamiętajcie (…) – tu pada jakaś rada albo zapewnienie z grupy tych fundamentalnych, typu bądź grzeczny albo kocham cię najbardziej na świecie. Może Pan Jezus chciał nam na koniec przekazać właśnie to: wszystko co wam powiedziałem jest mega ważne, ale najważniejsze byście byli grzeczni i ewangelizowali! Może tak być. Tak czy inaczej, wszystko co powiedział Jezus jest bardzo ważne. Niezależnie od tego kiedy i gdzie to powiedział. Ewangelizowanie jest naszym obowiązkiem. Wracam do pytania z początku – co to jest Ewangelizacja?

Ewangelizacja to głoszenie Ewangelii innym ludziom.

Kazanie w trakcie Mszy świętej niedzielnej. Nie ma ludzi, których już nie trzeba ewangelizować. Nawet tych co chodzą do kościoła. A może zwłaszcza tych. Nawet papieże mają swoje rekolekcje. Głoszenie ewangelii w internecie. Dzisiaj internet jest największą amboną świata i są miliony takich, którzy jak nie usłyszą o Jezusie w internecie, to nie usłyszą o Nim wcale.

Granie piosenek o Panu Bogu na festiwalach chrześcijańskich. Nigdy nie wiadomo kto stanie pod sceną. Nigdy nie wiadomo co kogo dotknie i poruszy. Mówienie o Jezusie w miejscu swojej pracy. Często pracujemy w totalnie ateistycznych środowiskach. Często antykościelnych.

Mówienie o tym, że Jezus cię kocha przez mikrofon w centrum miasta. To często zakrawa na wariactwo. Sam brałem udział nie raz w takich akcjach. Ludzie przechodzą. Czasem się śmieją, czasem coś krzywego wykrzyczą, czasem się zatrzymają i posłuchają. Nieraz jest to początek powrotu do Kościoła. Misje w Afryce. Ileż trzeba mieć w sobie gotowości do oddania swego życia dla ewangelizacji godząc się jechać na koniec świata ryzykując swój komfort, zdrowie a nawet życie.

To już wiemy mniej więcej, czym jest ewangelizacja. Ale co jest jej istotą, solą, jądrem?

I zasada ewangelizacji – nie szukać własnej chwały

W Ewangelizacji nie wolno szukać auto-lansu, własnej korzyści, kasy. Bo jak powiada Apostoł: Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii. Walę się w pierś. Bum. Sam często robiąc tak zwaną ewangelizację bardziej szukam własnej chwały niż Bożej. Przewijają mi się teraz przez wyobraźnię te sceny z wielkich, wypasionych koncertów i akcji ewangelizacyjnych. Medialnych i spektakularnych. I to samo pytanie: o czyją chwałę tu chodzi? Na szczęście Bóg ma tą cudowną moc i potrafi posługiwać się nami grzesznikami do świętych celów. Na szczęście. Bo tak to chyba nie miałby kto głosić.

II zasada ewangelizacji – zgodzić się na trud

Ewangelizacja zwykle wiąże się z jakimś trudem. Z trudem wyjścia ze strefy własnego komfortu. Ze wstaniem z kanapy. Paleta możliwości jest spora. Od ośmieszenia po śmierć. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia – Mt 10, 22. To o to chodzi. Ewangelizować znaczy umierać dla Jezusa. Wojować.

III zasada ewangelizacji – świadectwo

Tutaj powołam się na słowa papieża Franciszka. Istotą ewangelizacji wcale nie jest gadanie! Jasne, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. Ale głoszenie to dopiero początek. Zaczyn. Nie wierzę, że czyjekolwiek gadanie, zarzucanie argumentami czy moralizowanie kogokolwiek nawróciło. Tak na serio. No to co? Istota ewangelizacji to czyn. Świadectwo życia. Jezus całe życie gadał. Od czasu do czasu zrobił jakiś cud. Mądrze gadał. Cudami wielu pociągnął ku sobie. Ale gdyby na tym poprzestał, nie było by chrześcijaństwa! Jezus jest pierwszym Ewangelizatorem. A kulminacyjnym momentem Jego ewangelizacji, był moment kiedy przestał gadać i przeszedł do czynów. Getsemani, droga krzyżowa, Golgota, pusty grób. To jest ewangelizacja. Zapomnienie o sobie. Wyjście ze strefy komfortu. Świadectwo życia. Czyn. Jezus te warunki dobrej ewangelizacji spełnił doskonale.

Jeszcze jedno. W Mateuszu czytamy: Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły. Czy ma nas obchodzić owoc naszego ewangelizowania? Czy jest naszą sprawą troska o skutki naszych wysiłków? No nie. Mamy robić swoje i iść dalej. Co z tego robienia wyjdzie to już sprawa Boga, który z nami współdziała i potwierdza. Bo jak nie będzie współdziałał i nie będzie potwierdzał to na nic to nasze ewangelizowanie.

Adam Szefc Szewczyk