Dominacja mężczyzn w muzyce?

Wygląda na to, że po latach dominacji Pań w polskiej muzyce rozrywkowej przyszedł czas na Panów. Tak to widzę. Właściwie słyszę. Talenty eksplodują z jakąś wyjątkową siłą. Wcale nie twierdzę, że muzyka dzisiaj jest lepsza niż kiedyś. Ale na pewno wszystko jest dzisiaj sprawniejsze, szybsze, technicznie doskonalsze. Świat ma dzisiaj do zaoferowania tyle muzyki, że nie ma takiej możliwości by wszystko choćby raz przesłuchać. Dlatego dzisiaj dokonam subiektywnego wyboru trzech polskich artystów płci męskiej spod znaku męskiego grania. 

Zalewski

Krzysztof Zalewski Brejdygant, znany też jako Zalef. Urodzony w Lublinie w 1984 roku. Wokalista, multiinstrumentalista, kompozytor, tekściarz. Uczęszczał do podstawowej szkoły muzycznej na fortepian i perkusję. A w lokalnym zespole Loch Ness grał na gitarze. 

Rok 2002 dla jego kariery był przełomowy. Wtedy zgłosił się na casting talentszołu Idol. Przeszedł wszystkie etapy i ostatecznie wygrał całą edycję. Pod nazwą Zalef wydał płytę Pistolet, do której kilka tekstów napisała sama Katarzyna Nosowska. I tak Zalewski konsekwentnie rozwija swoją karierę. Kolejne płyty, projekty, współprace. Jest gwiazdą. W zeszłym roku razem z kolegami z Męskiego grania rozbił bank piosenką Początek. To bez wątpienia jeden z największych hitów ostatnich miesięcy. Muzyk niebanalny, poruszający się na pograniczu rocka i alternatywy. Miłośnik starych, analogowych brzmień. Jego płyta ZALEWSKI ŚPIEWA NIEMENA to hołd złożony legendarnemu Czesławowi. Hołd godny legendy. 

Podsiadło

Dawid Podsiadło urodził się w Dąbrowie Górniczej w 1993 roku. Tu uczęszczał do liceum ogólnokształcącego oraz do szkoły muzycznej I stopnia w klasie … puzonu. Wszystko zmieniło się gdy wygrał drugą edycję X factor. W pierwszej też brał udział, ale odpadł. Widać, jeszcze wtedy nie poznali się na jego talencie. Nagrywa pierwszą płytę, potem drugą, potem trzecią. Wszystkie pokrywa diament, wszystkie szturmują listy przebojów. Podsiadło jest jednym z najbardziej utytułowanych polskich, młodych artystów. Nie ma sensu odpalać tutaj litanii jego wyróżnień. Napiszę tylko, że był nominowany do Fryderyka siedem razy. Zdobył sześć statuetek. Artysta spełniony można rzec. Porusza się w stylistyce indie rock-pop. Okazuje się, że jeden z jego najnowszych hitów Nie ma fal ma w sobie ukryty przekaz. Puszczając refren od tyłu można usłyszeć I’m in love. Fajny pomysł. 

I dobrze, że o miłości, a nie o nienawiści. 

Domagała

Paweł Domagała. Urodzony w 1984 we Wrocławiu. Tym razem przede wszystkim aktor. I kabareciarz. I muzyk też. W roku 2009 zakłada zespół Ginger. W 2016 wydaje swój pierwszy debiutancki album pt Opowiem ci o mnie. Ale prawdziwa bomba wybucha dopiero w roku 2018. W czerwcu wydaje swój singiel Weź nie pytaj zwiastujący jego drugi solowy album 1984. Początkowo piosenką nie były zainteresowane rozgłośnie radiowe. Internet zrobił swoje. Teledysk do Weź nie pytaj błyskawicznie podbił sieć. Teraz ponad 80 mln wyświetleń. Kto wie, czy nie największy hit zeszłego roku. Ja się cieszę. Okazuje się, że prosta, nieprzekombinowana piosenka wciąż jest w cenie. 

Trzech wykonawców. Wszyscy zaistnieli masowo dzięki współczesnym wynalazkom technologiczno – rozrywkowym. No i dobrze. Jakoś trzeba dotrzeć do ludzi. Prawdopodobnie gdyby nie takie wynalazki nigdy nie usłyszelibyśmy o Beatlesach czy Abbie. Taka refleksja nasuwa jeszcze jedną myśl – być może żyją gdzieś ukryci przed światem artyści jeszcze genialniejsi niż ci odkryci, a którym nie dane było skorzystać z potężnych narzędzi promocji? Być może. Z drugiej strony jak zmierzyć, kto jest lepszy? Przecież miarą klasy muzycznej nie może być popularność.  Tak czy siak, przedstawieni panowie z całą pewnością na sukces zasłużyli.

Adam Szefc Szewczyk