Król życia

Krótki test: kto to jest “Król życia”?

a. ktoś, kto czerpie z niego pełnymi garściami

b. ktoś, kto pełni funkcję króla

c. ktoś, kto na nazwisko ma Król

Galerie handlowe robione są tak, żebyśmy czuli się w nich jak królowie. No, może nie jak królowie. Ale jak ktoś ważny. Albo przynajmniej fajny. A to już coś. Nie wiem, czy też macie takie wrażenie, ale na odbiciu w lustrze w przymierzalni w markowym sklepie wyglądamy jakoś tak lepiej. Okazuje się, że to trik handlowy. Odpowiednie światło, lustro i w przymierzanym ciuchu wyglądamy na tyle nieźle, że kupujemy. Albo i nie. Ostatecznie wciąż jesteśmy wolni. 

Kogoś, kto skutecznie spełnia swoje pragnienia uważamy za króla życia. Takiego, co nad nim (życiem) panuje. A ja powiadam: guzik prawda. W spełnianiu pragnień nie ma nic złego. To nasze najbardziej naturalne oprogramowanie, które w serca wgrał nam sam Stwórca. Właśnie tak. Jesteśmy stworzeni po to, by spełniać nasze pragnienia. Od pragnienia wody, przez pragnienie szczęśliwej rodziny, zdrowia, kasy i zawodowego spełnienia na pragnieniu nieba skończywszy. Gdzie w takim razie popełniamy błąd i pragnienia zamieniają nasze życie w koszmar? 

Nieuporządkowanie. W raju pojawiło się pragnienie nieuporządkowane. Wynikające z zachłanności i głupoty. Jesteśmy stworzeni po to, by spełniać nasze pragnienia. Ale nie wszystkie pragnienia są dobre. Potrzeba jedzenia jest naturalna i neutralna. Ale nie wszystko co jemy jest dobre. Szatan jest małpą Boga. Każda jego oferta będzie podobna do tego, co oferuje nam Bóg. Tak jak zupka chińska może przypominać rosół zrobiony z prawdziwej kury przez babcię na wsi. Tak jak zupka libertyńska może przypominać prawdziwą wolność. 

Jak rozpoznać? Król życia to nie ten, co koncertowo spełnia swoje pragnienia. Król życia to ten, kto nad pragnieniami panuje. Dla mnie najwięksi bohaterzy to nie ci, którzy dostali od życia wiele i uśmiechają się do mnie głupio z billboardów. To ci, którzy dostali niewiele, a mimo to się uśmiechają. Często do pustych ścian. Przykład? Proszę bardzo. W żywotach wszystkich świętych masz ich do wyboru – do koloru.  Albo rozejrzyj się dookoła. Na pewno ktoś się znajdzie. Widzisz, Jezus na pewno miał pragnienia. Takie zwykłe, ludzkie. Ale nie pozwolił, by nad Nim zapanowały. Odpuścił wszystkie swoje królewskie przywileje. Nazwał siebie Królem, za co wylądował na krzyżu. Wszystko jakby wbrew temu, co w życiu jest dla nas ważne. A jednak to On jest prawdziwym Królem życia. I śmierci. 

Adam Szefc Szewczyk