Znak Jonasza [wideo]

O życiu na granicy między wiarą a niewiarą. Zapraszamy na wysłuchanie komentarza do księgi Jonasza, która w pewnym sensie jest historią o każdym z nas. Tak jak Niniwici i my potrzebujemy nawrócenia. Jednocześnie tak jak Jonasz, jesteśmy posłani z misją do dawania świadectwa o Bogu.

https://youtu.be/IXpT-r8cWqs


Czy jesteśmy kontrolowani przez przyjemność?

Przepowiadaczy przyszłości na świecie było wielu. I choć najgłośniejsi w historii byli ci, którzy w blasku swojej sławy przepowiadali pryszłość świata, jak Nostradamus czy Rasputin, nie o tych jasnowidzach mowa.

Chodzi o tych, którzy przepowiadaczami przyszłości okazali się być poprzez swoją prozę. Przykładów jest wiele, ot choćby nasz rodak - Stanisław Lem, który na początku drugiej połowy XX wieku pisał tak:

W licealnej liście lektur znajdowała się książka, która pokazać nam miała wizję świata w przyszłości. Oczywiście, jak to bywa z wizjami przyszłości, bardziej pesymistyczną, niż optymistyczną - chodzi o "Rok 1984" George'a Orwella. Futurystyczna powieść napisana w 1949 roku przedstawia nam wizję wszechpotężnej władzy aparatu państwowego, który kieruje społeczeństwem poprzez inwigilację i cenzurę. Według wizji Orwella przed ludźmi prawda byłaby ukrywana pod słusznym dla nadawcy przekazem, kultura zostałaby zniewolona, a ludzie mieliby być kontrolowani poprzez zadawanie bólu.

Wcześniej jednak pojawiła się książka, której nie ma w spisie lektur, a która wydaje się być znacznie bardziej trafioną przepowiednią. 87 lat temu, 30 stycznia 1932 roku w Londynie ukazała się książka Aldousa Huxleya - "Nowy wspaniały świat".

W wizji Huxleya ten, kto kontroluje przekaz medialny zalałby świat tak szerokim pasmem informacji, że nie istniała cenzura, bo nie byłaby potrzebna. Kontrolujący nie musiałby ukrywać prawdy, gdyż ludzie w natłoku nieistotnych bodźców, które dostają nie byliby w stanie jej z nich wyłowić.

Tak jak Orwell obawiał się, że staniemy się kulturą zniewoloną, tak Huxley uważał, że staniemy się trywialną kulturą, pochłoniętą pustymi sensacjami, gonieniem za przyjemnością i obsesją na punkcie medialnych bodźców. Brzmi obco? Nie sądzę.

Być może ujawniły się nastroje czasów, w których te książki były pisane. Być może Orwell piszący po II Wojnie Światowej i w dobie rozkwitu komunizmu na świecie obawiał się, że ludzi zrujnuje to, czego nienawidzimy; zaś Huxley piszący w radosnym XX leciu międzywojennym obawiał się, że zrujnuje nas to, co uwielbiamy.

Jakby nie spojrzeć, to wizja tego drugiego wydaje się być lepiej trafioną przepowiednią.

Podobno dziennie wchłaniamy 34 gigabajty danych – to odpowiednik 100 tysięcy słów. Gdybyśmy porównali to do liczby sprzed zaledwie 15 lat - bylibyśmy zszokowani. Dziś podczas jednej sekundy (!) zostaje wysłanych 8000 tweetów, 2 767 700 maili, z czego 67% to spam i obejrzanych 77 318 wideo na YouTube.

Czy żyjemy dziś w społeczeństwie, które kontrolowane jest poprzez dezorientację przyjemnymi bodźcami? Czy jeszcze jesteśmy w stanie wyłowić prawdę?

Michał Rostański


Rozważanie na czwartek, 31 stycznia

Mk 4,21-25
Jezus mówił ludowi: «Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha». I mówił im: «Uważajcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma».

Nie da się ukryć miłości zakochanych. Promieniuje ona na całe otoczenie. Dobro człowieka promieniuje swoim wewnętrznym pięknem i przyciąga innych. Tak samo jest z wiarą człowieka. Człowiek głęboko wierzący nie musi nic mówić. Jego wiarę widać w sposobie życia. Zadaj sobie pytanie, czy twoi bliscy widzą w tobie Boże światło.

o. Krzysztof Wrzos OMI


Weź, zrób SWOT’a

Wybierasz studia? Rozeznajesz powołanie? Przygotowujesz się do rozmowy kwalifikacyjnej? Kupujesz toster? Weź nie świruj, weź zrób SWOT’a.

SWOT lekarstwem na wszelkie problemy decyzyjne? I tak i nie, ale to dobry początek. Jakiś czas temu pisaliśmy już, czym jest ta metoda analityczna. Pochodzi od angielskich słów Strengths, Weaknesses, Opportunities, Threats, czyli Siły, Słabości, Szanse oraz Zagrożenia, i służy do oceny sytuacji, podejmowanego przedsięwzięcia czy spojrzenia na siebie samego. W zasadzie nie wiem, czy są jakieś ograniczenia stosowania tej techniki, bo jest bardzo uniwersalna i prosta.

Dobrze, czyli co? Kreślimy tabelkę, strona – ciach – na 4 części…

Strengths / silne strony

Weaknesses / słabości

...

...

Opportunities / szanse

Threats / zagrożenia

...

...

i jedziemy z wypełnianiem. Stop! Nie tak szybko.

Najważniejszy jest cel

Robiąc SWOT’a łatwo popełnić podstawowy błąd i nie określić celu swojej analizy. Od tego, jak sformułujemy nasze pytanie analityczne, zależeć będzie wszystko, co znajdzie się w tabelce. Na początek weźmy prosty przykład z kupnem tostera. Niby banalny przedmiot. Wchodzę do sklepu i kupuję. Ale, chwilka, czy ja w ogóle potrzebuję toster? No właśnie. Zobaczmy jak wyglądać może prosty SWOT dla pytania „Czy kupić toster?”

Siły (S)

Słabości (W)

- Będę jeść smaczniejsze, ciepłe śniadania

- Wydam pieniądze na urządzenie

Szanse (O)

Zagrożenia (T)

- Zdobędę grono przyjaciół, którzy lubią dobre tosty

- Będę tracić więcej czasu na przygotowanie posiłków

A teraz zobaczmy jak bardzo zmieni się nasza analiza, jeśli spytamy nie o to „czy w ogóle”, ale który toster kupić. „Czy kupić toster Super Tost 6000?”

Siły (S)

Słabości (W)

- Trwała konstrukcja

- Dobre zasilanie

- Wysoka jakość materiału, nieprzywieranie tostów

- Wysoka cena

- Wysokie zużycie energii (wysoka moc urządzenia)

Szanse (O)

Zagrożenia (T)

- Nie wydam pieniędzy na inny toster przez długi czas

- Zaoszczędzę zdrowie i czas na lekarzy z powodu mniej szkodliwego procesu „tostowania” w porównaniu z innymi urządzeniami

- Będę musiał więcej pracować lub bardziej oszczędzać z powodu większych rachunków za prąd

Przykład to oczywiście bardzo wydumany i naiwny, ale chodzi o pokazanie pewnych mechanizmów. Siły to mocne strony, które zauważamy dziś. Słabości to negatywne cechy tostera również w teraźniejszości. Z kolei szanse i zagrożenia odnoszą się do przyszłości, pozytywnych i negatywnych efektów, jakie mogą być związane z zakupem tostera w ogóle czy tego konkretnego Super Tosta 6000. Widać od razu, że precyzyjne sformułowanie pytanie ma ogromne znaczenie dla wyniku analizy. Jeśli chcesz, żeby analiza nie była zwykłym wypunktowaniem „za” i „przeciw” możesz przypisać każdemu, wypisanemu punktowi jakąś wartość/wagę. Bo np. dla ciebie wysoka jakość powłoki tostera może być dwa razy ważniejsza od ceny za prąd. Podliczasz punkty i voila! Kupuję Super Tosta 6000!

Sprawdź siebie

SWOT został opracowany w latach 50 i 60 XX wieku przez naukowców i konsultantów biznesowych z Harvard Business School [Learned, A., Christensen, C., Andrews, R. S. and Guth, D. 1965]. W założeniu miał być narzędziem decyzyjnym dla menadżerów, kierowników projektów i finansistów. Z czasem był dopracowywany, ale i także zwiększał się obszar jego zastosowania.

W pewnym momencie zaczęto stosować tę analizę do oceny pracowników przez pracodawców w procesach rekrutacyjnych, ale także przez pracowników do określenia swoich cech i kierunków rozwoju. SWOT’a możesz przeprowadzić pytając siebie „jaki jestem?” i wylistować swoje atuty, wady, sprzyjające rozwojowi sytuacje, a także zagrożenia, które możesz napotkać w przyszłości. Dobrze zrobić sobie taką analizę w przełomowych punktach życia, np. wybierając studia, pierwszą pracę, decydując się na małżeństwo itp. żeby wiedzieć, z jakim bagażem cech i spraw wchodzisz w nową rzeczywistość, co pójdzie ci łatwo, a nad czym musisz bardziej się starać. Dzięki temu buduje się w tobie i utrwala pewien świadomy obraz własnej osoby. Ludzie często nie lubią wymieniać swoich atutów i skupiają na wadach i zagrożeniach, choć są i tacy, którzy widzą świat w różowych okularach. Trzeba być jednak ze sobą szczerym i warto pomóc sobie pytając o opinię przyjaciół, rodzinę, znajomych ze swojego środowiska, jak mnie postrzegają. To da ci bardziej obiektywny ogląd sytuacji. Nie bójmy się słuchać różnych opinii, ale bądźmy rozważni w przyjmowaniu tego, co słyszymy. Nie wpadnijmy w samozachwyt, że koledzy nas chwalą, albo w depresję z powodu szczerych do bólu słów siostry lub brata. Myśl szeroko, bo błąd może dać ci i utrwalić w tobie nieprawdziwą wizję siebie. To tak jak z badaniami GUS, które wskazują, że 94% Polaków deklaruje się jako wierzący. Jednak gdy już otwierasz szampana, by świętować sukces Polskiego Kościoła, linijkę później doczytujesz, że tylko połowa Polaków chodzi co najmniej raz w tygodniu na mszę. Sprawdzaj zawsze szerszy kontekst. Gdy siostra zapytana o twoje wady odpowiada „jesteś głupia”, to nie znaczy, że tak jest, ale że ona tak uważa. To duża różnica.

SWOT możesz użyć też bardziej konkretnie np. pytając „czy mam iść na informatykę?”. Sprawdźmy...

Siły (S)

Słabości (W)

- mam umysł ścisły

- lubię i potrafię rozwiązywać problemy

- uczelnia jest blisko

- mam słabą pamięć do liczb

- jestem introwertykiem i nie lubię pracy w zespole

Szanse (O)

Zagrożenia (T)

- złapię potem dobrą pracę

- studia informatyczne są bardzo angażujące i nie będę miał czasu na inne moje pasje

Rzucają się w oczy dwie sprawy. Po pierwsze ewidentne kłamstwo i żart z tymi absorbującymi studiami – nie mogłem się powstrzymać :). Po drugie w przypadku wymieniliśmy tu jak widać, nie tylko cechy kandydata na studia, ale też samych studiów, bo samo pytanie na to wskazuje: „czy ja mam iść” i „czy na informatykę”. Zwróć jednak uwagę na „uczelnia jest blisko” (S). Dla kogoś będzie to atut, bo zaoszczędzi na dojazdach lub mieszkaniu poza domem, a ktoś inny pragnąć wolności od domu rodzinnego uzna to za minus (W). Podobnie kwestia introwertyka. Choć projekty informatyczne zakładają często współpracę w grupach i komunikatywność jest tam ważna, to są też przecież działki informatyki (np. serwis sprzętu), gdzie mrówcza, precyzyjna praca bez zbędnego gadania będzie bardzo w cenie. Ważny jest kontekst.

Sprawdź serce

A dlaczego by nie przełożyć SWOT’a na naszą duchowość? Czy możemy analizować swoją moralność i zaangażowanie w życie religijne? Oczywiście! Czymże, jeśli nie taką właśnie analizą, jest rachunek sumienia? Na pewno miałeś okazję spróbować rachunku sumienia w oparciu o różny klucz: 10 przykazań, 7 grzechów głównych, a może 8 błogosławieństw, czy najprościej, ale i jednocześnie najtrudniej – o przykazanie miłości. Możesz spróbować użyć do tego także analizy SWOT. Szykujesz się do spowiedzi? Zapytaj się „czy byłem dobrym człowiekiem w ostatnim miesiącu?”. Robimy tabelkę… No może nie będę wymyślać przykładowych grzechów i dobrych uczynków, ale warto zwrócić uwagę na szanse i zagrożenia, czyli takie wyjście trochę poza typowe „zrobiłem to, albo to” czy „nie dałem rady tu, czy tu”. Myśląc o tym, jakie będą dalsze konsekwencje każdego z czynów, podchodzimy do rachunku sumienia jeszcze bardziej odpowiedzialnie. Czy zdarza ci się w ogóle tak podchodzić do grzechu? Np. „skłamałem na temat mojej koleżanki”. Przepraszam i koniec? O, nie. Zobacz, jak wpłynęło to na opinię o niej w środowisku. Jak trudno zatrzymać lawinę konsekwencji. Jak będzie cię to (mimo prób naprawy) dręczyć przez dłuższy czas, albo jaką opinie zyskasz samemu z łatką „kłamca”...

Może to dla kogoś śmieszne, „czy ja jestem 8-latkiem, żeby wypisywać grzechy na karteczce?” - zapyta ktoś. Ale z drugiej strony, ile razy słyszałeś tekst „nie wiem, co mam powiedzieć księdzu na spowiedzi, ja to chyba nie grzeszę”. Weź nie ściemniaj, weź zrób SWOT’a ;). Zrób go też, jeśli jesteś na rozdrożu życia i wybierasz swoje powołanie. Nie tylko główny kierunek – np. będę księdzem – ale także jakim księdzem, czy zakonnikiem czy diecezjalnym, czy są jakieś działania, w których chcę być szczególnie aktywny? Podobnie w małżeństwie. Jakim mężem/żoną chcę być? Czy mam ku temu predyspozycje? Wymień je. Może doda ci to pewności siebie? Tylko jedna, ważna sprawa! Zaproś do SWOT’a Pana Boga. On już dawno go zrobił, kiedy cię stwarzał.

Krzysztof Zieliński


33 rady dla stających się mężczyznami

Powiadają, że mężczyzna kształtuje swoje nawyki przez pierwsze 30 lat swojego życia. Przez następne 30 lat te nawyki kształtują jego. I choć robiłem w życiu rzeczy, których po prostu żałuję, to z każdym rokiem widzę wyraźniej, że również one mnie ukształtowały, a co najważniejsze – przypominają mi kim jestem. Kim jestem dzisiaj? Grzesznikiem, któremu wybaczono. Tyle, że może (choć trochę?) mądrzejszym o te 33 rzeczy, których nauczyłem się w ciągu 33 lat mojego życia.

1. Najważniejszą osobą na tym świecie jestem ja

Im dłużej żyję, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że mamy wielki problem z tym, by ogarnąć, co to znaczy: „a bliźniego swego, jak siebie samego”. Nawet jeśli już wiem, że #loveyourselffirst, to… walka trwa! 😉

2. Bycie miłym nic nie kosztuje, a popłaca

Za tę mądrość dziękuję mojej małżonce, która jak żadna inna kobieta potrafi sprawić, że w jednej chwili jestem szczęśliwy i wkurzony. Nie każcie mi tego tłumaczyć. 😉

3. Jest tylko jeden sposób, by zacząć odmawiać

Nie, nie chodzi o Różaniec (I chodzi! ;)). W swoim życiu zrobiłem wiele głupot tylko dlatego, że nie potrafiłem odmówić skutecznie (agresja na dłuższą metę nie działa).

4. Ufaj!

Nie wszystko mogę zmienić. Biorę życie, jakie jest. To naprawdę najlepsze, co mogło mnie spotkać na tym świecie! Ufam. Nie wiem, nie rozumiem, nie zawsze chcę, ale ostatecznie ufam. W Ufności pokładam ufność. 😉

5. Kluczowe momenty życia

Są tylko dwa. Pierwszy z nich to… chwila, w której to piszę. Teraz. Tu i teraz. Drugi to godzina mojej śmierci. Większość mojego życia spędzam w tzw. „międzyczasie”, ale… walczę! Uczę się od dzieci. 🙂

6. Dobrze zawsze mieć książkę, którą czytasz

„Jesteś tak mądry jak książka, którą ostatnio przeczytałeś” rzecze pewne ludowe porzekadło i wcale nie dlatego, że nie trzeba kłamać w odpowiedzi na pytanie: „Co teraz czytasz?”. Czytajcie, ludziska! 😉

7. Nikt nie myśli o mnie tak źle, jak mój wewnętrzny krytyk

Większość ludzi jest pochłonięta myśleniem o tym, co inni myślą o nich. Dlatego naprawdę nikt nie myśli o tym jak: a) źle się ubierasz, b) co robisz, żeby zarobić na chleb, c) jakim chrześcijaninem jesteś i d) czy Twoje dzieci mają kochającego rodzica, kiedy kolejny raz zachowasz się „nie tak jak trzeba”… Chcę Cię poprosić, żebyś chociaż dzisiaj, do końca dnia, spróbował/spróbowała myśleć o sobie tylko dobrze! Daj znać, jak poszło! 🙂

8. Dziękuj i bądź szczęśliwy

Kawał życia myślałem, że będę szczęśliwy, kiedy wreszcie będę miał za co dziękować. Tymczasem odkąd staram się dziękować za wszystko, szczęście co się zowie po prostu jest. Mam świadomość, że to piękny kwiat, który otrzymałem za darmo, ale jednak ciągle podlewam. 😉 Bogu dzięki!

9. Zachowaj porządek, a porządek zachowa Ciebie

Myśl rozpowszechniona przez Bernarda z Clairvaux od jakiegoś czasu jest moim motorem napędowym. Żeby zobrazować do jakiej zmiany doprowadza posłużę się pewnym przykładem z życia wziętym (haha!). Marcin, lat 18: „Ale super! Mogę robić wszystko, co chcę i jak chcę!”. Marcin, lat 33: „Ale super! Nie mogę robić wszystkiego, co chcę i jak chcę!” Jakie to proste! Jakie to trudne! Życie jest piękne! 😉

10. Rodzice chcą naszego dobra

Powinienem był o tym wiedzieć od dawna, ale w ostatnich latach zdecydowanie lepiej rozumiem ich decyzje i jestem bardzo wdzięczny za to wszystko. Mówię to jako ojciec, przed którym cały trud wychowywania, ale przede wszystkim jako syn, który wiele razy okazał nieposłuszeństwo. Z perspektywy czasu żałuję. Naprawdę. Dlatego spędzaj czas z rodzicami i rodziną! Kochają cię bardziej, niż możesz to sobie wyobrazić (nawet jeśli temu z różnych względów zaprzeczają!). Pewnego dnia uświadomisz sobie, że kochasz ich bardziej, niż mógłbyś/mogłabyś to sobie wyobrazić. Nie pozwól, by stało się to za późno.

11. Nie porównuj się

Nigdy nie będziesz mną. Nigdy nie będę Tobą. Nie ma dwóch jednakowych małżeństw. Dzieci są różne. Mam wymieniać dalej? Po prostu skończ z tym. 🙂

12. Jedz nowe rzeczy

Naprawdę, ile można wcinać te Big Maki, smakujące od 50 lat w ten sam sposób!? Do końca życia?! 😉 Uważam, że życie jest zbyt krótkie, by nie jeść tego, czego jeszcze nie znamy. Jedliście kiedyś ozor wołowy? Nie polecam! 😉

13. Jednym z najlepszych prezentów, które możesz dać komuś, jest niepodzielna uwaga

Nie gadać. Nie udawać, że słuchasz. Spotkać się. Tylko tyle i aż tyle. Walczę! Kiedyś wygrać chcę! 😉

14. Chowanie do kogoś urazy jest jak picie trucizny przeznaczonej właśnie dla niego

Czy można wybaczyć wszystko? Tak. Czy wybaczyć = pojednać się? Nie. Przebaczajcie, aby Wam przebaczono! Dajcie sobie przebaczyć, a wtedy zobaczycie o ile to łatwiejsze!

15. Niech się martwią martwi

Martwić się, to zaciągać jutrzejsze chmury nad dzisiejszym słońcem. Weź się przytul! No weź! Jeśli nie masz do kogo, złap nas kiedyś na spotkaniu! 😉

16. Wysypiaj się!

Uwielbiam spać. Dlaczego? Zwykle nie pamiętam. 😉 Ale żeby żyć, trzeba spać. To trudne, kiedy tak wiele rzeczy się dzieje. Dobrych rzeczy. Ciągle uczę się, że w odpoczynku nie chodzi o to, by niczego nie robić, tylko by nabrać sił. Zatem, uwielbiam spać i… coraz dłużej muszę. Starość! Dlatego warto zainwestować w materac i… szerokie łóżko (wiem co mówię, nad ranem śpimy w czwórkę, haha). Pamiętam, kiedy po przespaniu całego życia na „jakichś”, kupiliśmy materac z prawdziwego zdarzenia. Wow. Wow! Serio, jeśli w dodatku jesteś małżonkiem, to naprawdę jedna z najważniejszych inwestycji w życiu! 😉 Poza tym ani nie da się wyspać na zapas, ani ostatecznie nie możesz odespać tego, czego nie przespałeś.

17. Mów, co myślisz

Zbyt często chowamy się w piwnicach naszych niewypowiedzianych myśli. Ze strachu przed odrzuceniem. Banał? W takim razie spróbuj pokonać ten „banał”! Od dzisiaj – deal? Jeśli ci się uda, będziesz najszczęśliwszą osobą na świecie. 🙂

18. Żona ma zawsze rację

Haha, to nie jest śmieszne!!

19. Każdy potrzebuje terapii

I nie chodzi mi o terapię winem, czy kubełkiem lodów (choć na krótkim dystansie takie sprawdzają się świetnie :D). Jestem zdania, że nie ma ludzi, którzy terapii (na różnych etapach swojego życia) nie potrzebują. Ale mogę się mylić. Co do mnie, to nie pomyliłem się. Opłaciło się. 😉 Zdradzę Wam też coś, co odkryłem całkiem niedawno – terapia trwa do końca życia i kończy się śmiercią jednego ze współmałżonków. 😉

20. Modlitwa to nie wszystko, ale wszystko bez modlitwy to…

😉
Módl się szczególnie wtedy, kiedy nie masz ochoty/czasu/sposobności. Módl się nieustannie!

21. Nie jesteś zupą pomidorową

Za każdym razem, kiedy próbuję zadowolić wszystkich, kończy się to dojmującym przekonaniem, że nie zadowoliłem nikogo.

22. Twoje uczucia są ważne

Nie ma znaczenia, czy ktoś inny mówi ci, że powinieneś czuć się inaczej. To są twoje uczucia i są ważne, więc nie ignoruj ​​ich, ani nie czuj się winny, że masz właśnie takie. Jeszcze kilka lat temu brzmiało to dla mnie jak psychologiczna nowomowa, ale… to prawda. 😉

23. Życie to nie droga krzyżowa

To życie. Życie naprawdę nie jest tylko lekkie, łatwe i przyjemne, ale… dziękuj kolcom za różę!

24. Ludzie zawodzą

Nieważne kim są i jakie mają znaczenie w twoim życiu prędzej, czy później do tego dojdzie. Ale, jeśli Cię to pocieszy, Ty również rozczarujesz ludzi. Jesteśmy tylko ludźmi. Uczmy się przebaczać i prosić o przebaczenie – to znacznie trudniejsze od unikania błędów.

25. Żyj na pełnej

Życie nie musi być wielkim hollywoodzkim filmem, abyś był szczęśliwy. Nie trzeba mieć nawet konta na insta. Poświęć chwilę, aby rzucić okiem na to, co jest obecnie wokół ciebie i zachwyć się! Podziękuj w sercu za spadające liście i uśmiech kasjerki. Zapomniałeś już jak to smakuje? Nie potrafisz? Może jednak warto pomyśleć o sprzedaży smartfona (rzadko bo rzadko, ale czasami mi się zdarza wyrzucić z mojego życia ten zbędny gadżet)? 😉

26. Pozwól innym robić swoje

Podpowiadaj. Kibicuj. Jeśli trzeba, wyraź sprzeciw, ale nie oceniaj! Zawsze z miłością. Inaczej lepiej się nie odzywać, choćby świerzbiło!

27. Rodzina to jest siła!

Zrozumiałem to, od kiedy budzę się przy moich trzech uśmiechach. Wcześniej wydawało mi się, że nie tyle nie chcę, co nie jestem gotowy. Po kilku latach od ślubu i z dwójką dzieci nadal nie jestem. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę, ale… rodzina to rzeczywistość, w której regularnie płaczę ze wzruszenia.

28. Dzieci to błogosławieństwo

I to nie cudze. Nie na 15 minut. 🙂 „Bla, bla, bla” powie zwolennik koncepcji przeciwstawiającej się zamysłowi Stwórcy. Cóż, może do świadomości, że to trud jest drogą jest po prostu trzeba dorosnąć?

29. Tak skarb Twój, gdzie serce Twoje

Wersja alternatywna: Tam skarb Twój, gdzie burger Twój. Tak jak naszym domem jest każde miejsce, gdzie możemy być razem, tak nasze skarby nie znajdują się w portfelach, czy na kontach. Monia to skarb w moim sercu. Chcę to serce ciągle poszerzać, więc… się słucham. 😉 Co ja bym bez Ciebie zrobił, Kochanie?! Dzięki, że jesteś, Skarbie! <3

30. Miej spakowany plecak

I zawiązane, względnie wygodne buty. Za każdym razem, kiedy rozkładam się na mięciutkiej i cieplutkiej kanapie życia, przychodzi ekipa Złego i próbuje mnie wywalić z mojego domu. Raz wybrawszy stale wybierać muszę. Codziennie. Jak mawia pewien znany mieszkaniec Torunia – Alelluja i do przodu! 😉 Fajnie, że mam wokół siebie tylu ludzi, którzy chcą iść w tę podróż ze mną. 🙂

31. –

32. Nic na siłę

Gdzie się podziała rzecz o numerze 31? Nie wiem i często… nie obchodzi mnie to. 😉 Kijem Wisły nie zawrócę, więc jeśli się nie da drzwiami… po prostu się nie da drzwiami. Wiele razy odpuszczałem i… okazywało się, że wcale nie chciałem wchodzić oknem. Co więcej, po dłuższym czasie orientowałem się, że drzwiami też nie chciałem. I nagle znajdowałem się w miejscu, w którym pragnąłem być. Jak? Wrzuć na luz! Tak jest łatwiej, przyjemniej i… skuteczniej! 😉

33. Bóg jest miłością

To zdanie celowo zostawiłem na sam koniec. Żyję przekonaniem, że gdybym napisał to na jedynym właściwym miejscu, czyli miejscu pierwszym, to mógłbym nie pisać nic więcej. Te wszystkie „mądrości” byłyby niczym, jeśli nie zostały postawione na fundamencie jakim jest Bóg Ojciec i Jego miłość do mnie przez Jego Syna w Duchu Świętym. Jeśli jednak jeszcze nie wiesz, co to znaczy dla Twojego życia mam prośbę: napisz mi o tym w komentarzu. Chciałbym to jakoś z Tobą ogarnąć. Mój przyjaciel, Jezus z Nazaretu, również! 😉

33 rzeczy, których nauczyłem się w ciągu 33 lat życia. Podobno mężczyzna kończący 33 lata osiąga pełnię dojrzałości fizycznej i duchowej. Staje się gotowym do podejmowania największych wyzwań i jest przygotowany do podołania najtrudniejszym obowiązkom. Ciekawe! Wierzę, że dzielenie się dobrem je pomnaża, więc jeśli miałbym prosić Cię – czytającego te wypociny – o coś w tak wyjątkowym dla mnie czasie, wszak tylko raz w życiu kończy człowiek 33 lata, to proszę o dwie rzeczy: dziesiątkę Różańca i udostępnienie tego posta. Dzięki! Wasze zdrowie (jeśli pozwolicie – zmrożoną wodą lekko gazowaną z nutą mięty i cytrusów)! 😉

Marcin Gomułka

Źródło: www.poczatekwiecznosci.pl


Wierne małżeństwa przykładem dla innych

Papież Franciszek nie ma czasu na odpoczynek. Ledwo wrócił z Panamy, jego grafik jest już przepełniony. Wczoraj Ojciec Święty spotkał się z członkami Trybunału Roty Rzymskiej. Podczas tego spotkania skupił się na temacie jedności i wierności w małżeństwie.

Franciszek zaznaczył, że ważność zawieranego małżeństwa domaga się jedności i harmonii między narzeczonymi, oraz wierności przez całe życie. Dlatego obowiązkiem pasterzy jest odpowiednia i ciągła formacja narzeczonych, a potem małżonków, aby byli świadomi praw i obowiązków odnoszących się do życia małżeńskiego.

W tym kontekście Papież zauważył, że troska duszpasterska Kościoła o małżeństwo i rodzinę winna wyrażać się w przekazywaniu Słowa Bożego, spotkaniach katechetycznych, celebracji sakramentów, czy w kierownictwie duchowym, a także poprzez udział w grupach charytatywnych na rzecz ubogich.

“Z drugiej strony małżonkowie, którzy żyją w hojnej jedności i w wiernej miłości, umacniani łaską Bożą oraz wspierani przez wspólnotę, na swój sposób są przykładami bezcennej pasterskiej pomocy Kościołowi – podkreślił Ojciec Święty. – W rzeczywistości dają przykład prawdziwej miłości i stają się świadkami i współpracownikami płodności samego Kościoła. Wielu chrześcijańskich małżonków naprawdę jest cichymi drogowskazami. Ze smutkiem jednak musimy przyznać, że małżonkowie, którzy przez lata żyją razem nikogo nie interesują, natomiast zainteresowanie budzą skandale, separacje, rozwody”.

Franciszek dodał, że małżonkowie żyjący w wierności i jedności są odbiciem samego Boga. Stąd wierność jest możliwa, gdyż jest darem od niego pochodzącym.

źródło: ekai.pl


Asia Bibi na wolności!

Asia Bibi, chrześcijanka skazana na śmierć za rzekome bluźnierstwo wobec islamu, a po ośmiu latach w celi śmierci uniewinniona przez Sąd Najwyższy Pakistanu, została dziś definitywnie oczyszczona z wszelkich zarzutów i uwolniona. Decyzję w tej sprawie raz jeszcze podjął Sąd Najwyższy. Kobieta prawdopodobnie w ciągu najbliższych godzin opuści Pakistan. Nie wyrzekła się Chrystusa, choć mogło to zakończyć jej prześladowanie.

Pierwsza decyzja Sądu Najwyższego w sprawie Asii Bibi wzbudziła protesty uliczne. Żądni krwi islamiści chodzili po domach, by znaleźć członków jej rodziny. Dwie córki Asii Bibi udały się do Kanady. Z kraju uciekł też (ale powrócił na dzisiejsze posiedzenie Sądu Najwyższego) adwokat kobiety Saiful Malook.

Cała historia rozpoczęła się w 2010 r. Żona i matka pięciorga dzieci, podczas rozmowy przy studni namawiana przez muzułmanki do przejścia na islam, spytała je: „Co dla was uczynił Mahomet?” i dodała: „Dla mnie Jezus umarł na krzyżu”. Zostało to uznane za bluźnierstwo. Została aresztowana. Jak powiedział jej mąż, była wielokrotnie bita i gwałcona w więzieniu. Spędziła tam w sumie ponad 9 lat. Podupadła na zdrowiu. Została skazana na śmierć. Ale nie wyrzekła się Chrystusa, choć mogło to zakończyć jej prześladowanie. Społeczność międzynarodowa upominała się żywo o jej wolność i życie. Władze pakistańskie zapewne zdawały sobie sprawę z tego, ile tracą w oczach świata, ale podlegały też dużej presji ze strony radykalnych mas muzułmańskich. Rozpatrywanie odwołań trwało niemal w nieskończoność. W końcu w październiku zeszłego roku Sąd Najwyższy uniewinnił Asię. Kobieta nie mogła jednak opuścić Pakistanu do czasu rozpatrzenia ostatniego skierowanego przeciwko niej wniosku. Dziś został on odrzucony, a wyrok uniewinniający - podtrzymany. Asia Bibi prawdopodobnie dołączy wkrótce do rodziny w Kanadzie.

 

źródło: Gosc.pl


W USA przechodzi fala protestów przeciwko ustawie aborcyjnej

Rośnie fala protestów ze strony grup i stowarzyszeń katolickich w USA po uchwaleniu nowego prawa w stanie Nowy Jork umożliwiającego dokonanie aborcji do 24 tygodniach ciąży i aż do dziewiątego miesiąca w sytuacji zagrożenia życia matki.

Nowe prawo zostało uchwalone 22 stycznia i natychmiast zatwierdzone przez gubernatora stanu Andrewa Cuomo. Nazwał on je „postępowym” i wyraził nadzieję, że zostanie wprowadzone w całym kraju. Decyzja spotkała się z ostrą reakcją amerykańskich biskupów.

Ordynariusz Albany, stolicy stanu Nowy Jork Edward Scharfenberger nazwał nowe prawo skandalicznym. W ostrych słowach upomniał też gubernatora za poparcie tak niszczącego prawodawstwa. Podkreślił, że decyzja ta jest absolutnie nie do pogodzenia z wyznawaną przez niego wiarą katolicką. Z kolei kard. Timothy Dolan stwierdził, że „ustawa narusza prawa najbardziej narażonych na zranienie”. Przypomniał zarazem, że lekarze, którzy z powodów etycznych odmówią dokonania aborcji w tak późnym okresie, w przyszłości nie będą mogli powoływać się na klauzulę sumienia.

Wielu intelektualistów, nauczycieli oraz działaczy pro-life zasugerowało obłożenie gubernatora ekskomuniką. W katedrze Niepokalanego Poczęcia, która znajduje się nieopodal siedziby nowojorskich władz zabrzmiały dzwony, aby przypomnieć o tragedii nienarodzonych i ich matek.

 

źródło: ekai.pl


Rozważanie na środę, 30 stycznia

Mk 4,1-20
Jezus znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki tłum ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej na jeziorze, a cały lud stał na brzegu jeziora. Uczył ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce: «Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo gleba nie była głęboka. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło. Inne znów padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne w końcu padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny». I dodał: «Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha». A gdy był sam, pytali Go ci, którzy przy Nim byli, razem z Dwunastoma, o przypowieści. On im odrzekł: «Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby patrzyli oczami, a nie widzieli, słuchali uszami, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im wydana tajemnica». I mówił im: «Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże zrozumiecie inne przypowieści? Siewca sieje słowo. A oto są ci posiani na drodze: u nich sieje się słowo, a skoro je usłyszą, zaraz przychodzi szatan i porywa słowo zasiane w nich. Podobnie na miejscach skalistych posiani są ci, którzy, gdy usłyszą słowo, natychmiast przyjmują je z radością; lecz nie mają w sobie korzenia i są niestali. Gdy potem przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamują. Są inni, którzy są zasiani między ciernie: to są ci, którzy słuchają wprawdzie słowa, lecz troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. W końcu na ziemię żyzną zostali posiani ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny».

Pan Bóg każdego dnia kieruje do ciebie słowo. Od ciebie zależy, czy wyda w tobie owoc. Warto zadać sobie pytanie: jakie jest moje serce? Co ono przypomina? Ruchliwą drogę, skaliste miejsce, może ciernie? Chcielibyśmy, by to zawsze była żyzna gleba. Dlatego proś Pana o serce otwarte na Jego słowo…

o. Krzysztof Wrzos OMI


Dominacja mężczyzn w muzyce?

Wygląda na to, że po latach dominacji Pań w polskiej muzyce rozrywkowej przyszedł czas na Panów. Tak to widzę. Właściwie słyszę. Talenty eksplodują z jakąś wyjątkową siłą. Wcale nie twierdzę, że muzyka dzisiaj jest lepsza niż kiedyś. Ale na pewno wszystko jest dzisiaj sprawniejsze, szybsze, technicznie doskonalsze. Świat ma dzisiaj do zaoferowania tyle muzyki, że nie ma takiej możliwości by wszystko choćby raz przesłuchać. Dlatego dzisiaj dokonam subiektywnego wyboru trzech polskich artystów płci męskiej spod znaku męskiego grania. 

Zalewski

Krzysztof Zalewski Brejdygant, znany też jako Zalef. Urodzony w Lublinie w 1984 roku. Wokalista, multiinstrumentalista, kompozytor, tekściarz. Uczęszczał do podstawowej szkoły muzycznej na fortepian i perkusję. A w lokalnym zespole Loch Ness grał na gitarze. 

Rok 2002 dla jego kariery był przełomowy. Wtedy zgłosił się na casting talentszołu Idol. Przeszedł wszystkie etapy i ostatecznie wygrał całą edycję. Pod nazwą Zalef wydał płytę Pistolet, do której kilka tekstów napisała sama Katarzyna Nosowska. I tak Zalewski konsekwentnie rozwija swoją karierę. Kolejne płyty, projekty, współprace. Jest gwiazdą. W zeszłym roku razem z kolegami z Męskiego grania rozbił bank piosenką Początek. To bez wątpienia jeden z największych hitów ostatnich miesięcy. Muzyk niebanalny, poruszający się na pograniczu rocka i alternatywy. Miłośnik starych, analogowych brzmień. Jego płyta ZALEWSKI ŚPIEWA NIEMENA to hołd złożony legendarnemu Czesławowi. Hołd godny legendy. 

Podsiadło

Dawid Podsiadło urodził się w Dąbrowie Górniczej w 1993 roku. Tu uczęszczał do liceum ogólnokształcącego oraz do szkoły muzycznej I stopnia w klasie … puzonu. Wszystko zmieniło się gdy wygrał drugą edycję X factor. W pierwszej też brał udział, ale odpadł. Widać, jeszcze wtedy nie poznali się na jego talencie. Nagrywa pierwszą płytę, potem drugą, potem trzecią. Wszystkie pokrywa diament, wszystkie szturmują listy przebojów. Podsiadło jest jednym z najbardziej utytułowanych polskich, młodych artystów. Nie ma sensu odpalać tutaj litanii jego wyróżnień. Napiszę tylko, że był nominowany do Fryderyka siedem razy. Zdobył sześć statuetek. Artysta spełniony można rzec. Porusza się w stylistyce indie rock-pop. Okazuje się, że jeden z jego najnowszych hitów Nie ma fal ma w sobie ukryty przekaz. Puszczając refren od tyłu można usłyszeć I’m in love. Fajny pomysł. 

I dobrze, że o miłości, a nie o nienawiści. 

Domagała

Paweł Domagała. Urodzony w 1984 we Wrocławiu. Tym razem przede wszystkim aktor. I kabareciarz. I muzyk też. W roku 2009 zakłada zespół Ginger. W 2016 wydaje swój pierwszy debiutancki album pt Opowiem ci o mnie. Ale prawdziwa bomba wybucha dopiero w roku 2018. W czerwcu wydaje swój singiel Weź nie pytaj zwiastujący jego drugi solowy album 1984. Początkowo piosenką nie były zainteresowane rozgłośnie radiowe. Internet zrobił swoje. Teledysk do Weź nie pytaj błyskawicznie podbił sieć. Teraz ponad 80 mln wyświetleń. Kto wie, czy nie największy hit zeszłego roku. Ja się cieszę. Okazuje się, że prosta, nieprzekombinowana piosenka wciąż jest w cenie. 

Trzech wykonawców. Wszyscy zaistnieli masowo dzięki współczesnym wynalazkom technologiczno - rozrywkowym. No i dobrze. Jakoś trzeba dotrzeć do ludzi. Prawdopodobnie gdyby nie takie wynalazki nigdy nie usłyszelibyśmy o Beatlesach czy Abbie. Taka refleksja nasuwa jeszcze jedną myśl - być może żyją gdzieś ukryci przed światem artyści jeszcze genialniejsi niż ci odkryci, a którym nie dane było skorzystać z potężnych narzędzi promocji? Być może. Z drugiej strony jak zmierzyć, kto jest lepszy? Przecież miarą klasy muzycznej nie może być popularność.  Tak czy siak, przedstawieni panowie z całą pewnością na sukces zasłużyli.

Adam Szefc Szewczyk