Adwent – support Bożego Narodzenia

Adwent. Co to takiego? Po kolei.

Słowo adwent pochodzi od łacińskiego advenio – przychodzić. Jest ściśle związany z oczekiwaniem na obchody świąt Bożego Narodzenia. Uroczystość Narodzenia Pańskiego pojawia się w Rzymie ok 336 roku w przypadającym na 25 grudnia dniu przesilenia zimowego. Wyparła obchodzony do tej pory tego dnia Dzień Narodzin Słońca Niezwyciężonego (brzmi trochę jak nazwa narodowego święta Korei Północnej). Od tej chwili 25 grudnia kojarzony jest z innym Słońcem. Tym najjaśniejszym i najprawdziwszym. Chwała Panu. Alleluja!

Pierwsze wzmianki o przygotowaniu do Bożego Narodzenia pochodzą z Galii (dzisiaj Francja) i Hiszpanii. Pierwotnie chodziło o należyte przygotowanie katechumenów do przyjęcia chrztu świętego w dniu 6 grudnia. Potem biskupi uznali, że i do świąt Bożego Narodzenia warto się przygotować. Najpierw zaproponowali ascezę i rezygnację z zabaw. Z czasem uznano jednak, że to raczej czas radosny. Asceza i post stały się domeną przygotowania do świąt Wielkiej Nocy. W Rzymie Adwent wprowadzono dopiero w VI wieku. Pierwotnie trwał 6 tygodni. Potem, za pontyfikatu św. papieża Grzegorza Wielkiego zrezygnowano z dwóch tygodni i wprowadzono obowiązujący do dziś dnia Adwent czterotygodniowy. Ciekawe jest to, że okres Adwentu podzielono na dwie części. Pierwsze dwa tygodnie są związane z oczekiwaniem na powtórne przyjście Chrystusa – paruzję. Drugie dwa dotyczą już bezpośrednio oczekiwania na wspomnienie narodzin Chrystusa w Betlejem. Kościół, w 39 numerze ogólnych norm Roku liturgicznego i Kalendarza z 1969 r., naucza o Adwencie: Okres Adwentu ma podwójny charakter. Jest okresem przygotowania do uroczystości Narodzenia Pańskiego, przez który wspominamy pierwsze przyjście Syna Bożego do ludzi. Równocześnie jest okresem, w którym przez wspomnienie pierwszego przyjścia Chrystusa kieruje się dusze ku oczekiwaniu Jego powtórnego przyjścia na końcu czasów. Z obu tych względów Adwent jest okresem radosnego i pobożnego oczekiwania.

Generalnie tak jest, że do wszystkiego (zwłaszcza tego co ważne) wypada się przygotować. Przygotowujemy się do komunii, ślubu, wyjazdu w Himalaje czy kupna nowego auta. Wypada się przygotować, by dobrze, bezpiecznie i owocnie przeżyć to do czego się przygotowujemy. Jeśli Boże Narodzenie traktujemy jedynie jako ckliwo – świąteczno –  rodzinny czas, to w sumie nie ma się do czego przygotowywać. Wystarczy posprzątać, postawić choinkę, kupić karpia i gotowe. Ale jeżeli święta są dla nas wspomnieniem wydarzenia, które na zawsze zmieniło życie moje i całego świata, to głębsza refleksja jest naturalną koleją rzeczy. 

Adwent trwa. Do hipermarketu zapraszam po karpia i choinkę. Do kościoła po refleksję i nawrócenie. I tu, i tu oferta jest bardzo bogata. 

Adam Szefc Szewczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *