Smok wawelski polował w Kokotku

Wyobraźmy sobie, że udajemy się na spacer po lasach w okolicach Kokotka i nagle naszym oczom pojawia się zwierzę o wielkości 2,5 metra i o wadze 9 ton. I tak by mogło się stać! Pod tylko jednym, malutkim warunkiem, że na nasz spacer przenieślibyśmy się w czasie o jakieś … 210 milionów lat wstecz. 

Niedawno w czasopiśmie “Science” pojawił się artykuł polskich badaczy, którzy na Śląsku odkryli szczątki największego znanego dotąd gada ssakokształtnego. Pod względem gabarytów i masy zwierzęciu temu było blisko do słoni, a nazwany jest całkiem sympatycznie – Lisowicia. 

Jego nazwa pochodzi oczywiście od miejscowości, w której znaleziono szczątki stworzenia. Lisowice znajdują się zaledwie 13 kilometrów od Kokotka, a to znaczy, że nasze tereny były pastwiskiem Lisowicii.  

Artystyczna wizja tego, jak mógł wyglądać Lisowicia bojani, dicynodont, którego szczątki znaleziono na Śląsku. Rys: Karolina Suchan-Okulska

Jednak jeżeli myślicie, że to właśnie Lisowicii należałoby się bać w naszych lasach, mamy gorsze wiadomości. Odkryte kości wskazywały, że biedna Lisowicia była zamordowana przez… no, nam to nie przejdzie przez gardło. Oddajmy głos naukowcom:

Lisowicia żyła nad brzegiem mokradeł, na raczej płaskim terenie. Odżywiała się roślinami. “Polował na nią prawdopodobnie smok wawelski. Tak nazwaliśmy wielkiego drapieżnika, który ostał opisany z tego samego miejsca, z cegielni w Lisowicach” – opowiada prof. Tomasz Sulej. Jak dodaje, smok wawelski był duży – miał 5-6 metrów. “Znaleźliśmy kości Lisowicii, które są obgryzione przez smoka: na obgryzionych kościach są ślady zębów pasujących do smoka” – mówi Tomasz Sulej.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *