Bez rąk, bez nóg

Właściwie nazywa się Nicholas James Vujicic. Australijski ewangelizator i mówca motywacyjny serbskiego pochodzenia. Nick Vujicic urodził się z rzadką chorobą znaną jako zespół tetra-amelia czyli całkowitym wrodzonym brakiem kończyn. Myślę, że jest najsłynniejszym kaleką świata.

Pamiętam jak lata temu wspólnie z synami obejrzałem film dokumentalny o nim. Chciałem, byśmy wspólnie zrozumieli, że wcale nie mamy się tak źle jak czasem myśleliśmy. Płakałem jak bóbr. Moi chłopcy to zauważyli. I nie wiem, co bardziej przeżywali – Nicka bez rąk i nóg czy tatę, który beczał.  Urodził się w religijnej, protestanckiej rodzinie. Rodzice byli zszokowani tym co zobaczyli po urodzeniu. Początkowo nie mógł chodzić do normalnej szkoły. Zabraniało tego stanowe prawo. Kiedy to się zmieniło, Nick jako jeden z pierwszych niepełnosprawnych zaczął chodzić do szkoły razem z pełnosprawnymi. Niestety nie wyglądało to tak różowo jak by mogło się wydawać. Był poniżany przez swoich kolegów. Dopadła go depresja. Próbował popełnić samobójstwo. Na szczęście bez skutku. Mama pokazała mu kiedyś artykuł o niepełnosprawnym facecie, który mimo swego kalectwa próbował dzielnie radzić sobie w codziennym życiu. Coś zaczęło w nim pękać. Zaczął patrzeć na swoją niepełnosprawność jak na dar. Jak na wyzwanie. Postanowił stanąć do walki. Zaczął od samodzielnego wykonywania codziennych czynności typu mycie zębów, golenie się, korzystanie z komputera i telefonu, picie wody ze szklanki. Potem zaczął ćwiczyć sporty: golf, surfing czy pływanie. Próbował nawet grać na perkusji. Jednak najbardziej zdumiewające jest to jak wypada w roli  mówcy motywacyjnego. Nigdy nie widziałem go na żywo, choć był w Polsce. Ale wystarczy zobaczyć jakieś nagranie na YT by się … zawstydzić. Oto facet, który nie ma rąk ani nóg, a ma w sobie więcej radości życia i wiary w siebie niż cała sala pełnosprawnych wpatrzonych w niego osób. Nie było by tak, gdyby Nick nie odkrył, że najważniejsze w życiu jest tylko to czego nie do się stracić. Czyli miłości Boga. Cała reszta to chwilowe ozdoby, które dzisiaj są, a jutro może ich nie być. 

Mam ten przywilej współpracować z tak zwanymi osobami niepełnosprawnymi. Piszę tak zwanymi, bo kiedy wszedłem w ich środowisko odkryłem, że nikt nie jest pełnosprawny. Różnica polega tylko na rodzaju niepełnosprawności. Niepełnosprawność jednych jest widzialna gołym okiem. Niepełnosprawność innych jest ukryta w labiryntach emocji i pilnie strzeżona aż do śmierci. Są takie obszary mojego wnętrza, które sprawiają, że czuję się jak kaleka. Jak sparaliżowany na wózku brat Tomek, który bardzo chciałby, ale nie potrafi. 

Krótki film fabularny Cyrk motyli widziałem kilka razy. Nick Vujicic gra w nim siebie. Jest tam taka scena, która zawsze wyciska ze mnie choćby jedną łzę. Nick związuje się z wędrowną trupą cyrkową. Z żalem przyglądając się jak akrobaci ćwiczą wyrzuca z siebie: ja nie jestem taki jak oni! Słysząc to dyrektor cyrku pochyla się nad nim i mówi: zgadza się, nie jesteś. Masz nad nimi przewagę. Bo im trudniejsza walka, tym piękniejsze zwycięstwo!

Dedykuję to cudowne przesłanie wszystkim nam. Niepełnosprawnym.

Adam Szefc Szewczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *