Park jurajski za Twoim oknem!

To już nie scince-fiction. To się dzieje naprawdę. Za naszymi oknami żyją dinozaury. I nie chodzi o jakieś metaforyczne określenie starszej osoby nieradzącej sobie z technologicznymi gadżetami. Dziś dinozaura możesz mieć we własnym domu!

Niedawno pisaliśmy o ciekawym odkryciu Lisowici – gada ssakokształtnego żyjącego na Śląsku, niedaleko Kokotka 210 milionów lat temu. Dziś możemy napisać jeszcze więcej. Dinozaury żyją współcześnie. Paradoksalnie, nie jest to informacja z ostatniej chwili, ale nowa interpretacja dotychczasowych badań o świecie tych fascynujących, prehistorycznych gadów. Okazuje się, że współczesne ptaki to w praktyce dinozaury!

O tym, że ptaki wywodzą się z gadów uczą nas w szkole już od dekad. Jednak dopiero stosunkowo niedawno nauka doszła do wniosku, że współczesne ptaki wywodzą się bezpośrednio z linii dinozaurów zwanej teropodami, czyli tej samej co słynny T-rex (8 ton), największy (wg niektórych badań) w historii dinozaur drapieżny – spinozaur (9-21 ton), czy maleńki, w stosunku do poprzednich dwóch, mikroraptor (42-120 cm). Otóż współczesne ptaki wywodzą się z teropodów, które przez 50 milionów lat nieustannie kurczyły się i poprzez procesy ewolucyjne stały się gadami latającymi, jak znany już od dekad archeopteryks (łączący cechy ptaków i gadów), a następnie współczesnymi ptakami. Potwierdzają to badania ponad 1,5 tysiąca cech szkieletów u 120 gatunków z całej planety, które przeprowadził Mike Lee z South Australian Museum w Adelajdzie, a które kilka lat temu zostały opublikowane w czasopiśmie „Science”. Co ciekawe, zmiany te były bardzo konsekwentne i paradoksalnie bardzo racjonalne. W świecie gigantycznych gadów, mniejsze zwierzęta mogły wypełnić nisze i wykorzystać drogi rozwoju ciała w kierunki niedostępne dla wielkich zwierząt (np. wytworzenie skrzydeł, piór, a tym samym lepsza izolacja cieplna i możliwość nocnego polowania, gdy robiło się chłodniej).

Dinozaury pojawiły się ok. 237 milionów lat temu, w triasie, a zaczęły wymierać pod koniec kredy, 66 milionów lat temu. To kawał czasu. Wymieranie dinozaurów wbrew błędnej opinii nie nastąpiło natychmiast. Trwało to prawdopodobnie przez tysiące a może nawet milion lat, choć z w odniesieniu do ich 170 milionów lat panowania na Ziemi, to rzeczywiście może wydawać się jak mrugnięcie oka. Ten etap historii nazywamy wymieraniem kredowym, a wyginęło w tym czasie ¾ gatunków roślin i zwierząt na Ziemi. Nie wiemy, co spowodowało ten proces. Najpopularniejsze teorie to zdarzenia sejsmiczne lub uderzenie meteorytu, które zasnuło niebo pyłem i ochłodziło temperaturę planety uniemożliwiając przeprowadzenie fotosyntezy roślinom. Dołóżmy do tego megatsunami, stężenie CO2 i dziurę ozonową oraz inne zjawiska, a zdamy sobie sprawę, że sytuacja nie wyglądała różowo dla stworzeń na naszej planecie. Badania wielkiego krateru Chicxulub na granicy Zatoki Meksykańskiej i półwyspu Jukatan potwierdzają mocno tę teorię i wskazują, że samo zasnucie planety pyłem i bezpośrednie skutki uderzenia mogły trwać ok. 10 lat. To jednak wystarczyło, by zmienić zupełnie klimat planety. Mimo że już przed tymi zdarzeniami klimat Ziemi zmieniał się i wytworzyły się pory roku, które okresowo obniżały i podwyższały temperatury, to jednak zmiennocieplne gady nie poradziły sobie z nową, jeszcze dramatyczniejszą sytuacją. Nie tylko zresztą one. Wyginęły także liczne ssaki, pterozaury, ptaki, jaszczurki, owady i rośliny, a w oceanach wielkie jaszczurki morskie mozazaury, plezjozaury, pewne ryby, w tym rekiny, mięczaki (zwłaszcza amonity) i wiele gatunków planktonu. Okazuje się nawet, że podobne cykle wymierania spowodowane przedekorowaniem klimatycznym naszej planety mogły się wydarzyć już kilka razy w historii Ziemi!

Co jeszcze ciekawe? Nazwa dinozaur znaczy „straszny jaszczur” lecz w rzeczywistości z jaszczurkami nie miały wiele wspólnego. Już bliższy był im genetycznie współczesny krokodyl, ale zdecydowanie najbardziej spokrewnione są właśnie z ptakami. Możemy wyróżnić kilka cech fizycznych dinozaurów, które upodabniają je do ptaków. Wszystkie gady chodziły na palcach, miały szyje zagięte w kształcie litery S, a także część dinozaurów była opierzona (druga część miała łuski i skórę podobną do współczesnych gadów). Spójrzmy na dzisiejsze strusie, kazuary czy nawet na zwyczajne kury, a doszukamy się wiele podobieństw do wielu znanych nam dinozaurów.

Co to znaczy w praktyce? Dinozaury całkiem nie wyginęły. Ich potomkowie żyją współcześnie. To wróble, gołębie, które fruwają za Twoim oknem. A czemu w ogóle piszemy o dinozaurach? Trwa adwent. Czekamy na spektakularne wydarzenie! Jednocześnie w liturgii słowa słyszymy o nadciągających wydarzeniach zapowiadających ziemskie katastrofy, ale także upragnione przyjście Zbawiciela. Trudno nie odnieść wrażenia, że opisy te przypominają historię sprzed 65 milionów lat. Bądźmy czujni. „Ewoluujmy” w stronę Boga!

Krzysztof Zieliński


Relacja z I zjazdu Wolontariatu Misyjnego

Podczas ostatniego weekendu w OCM-ie dużo się działo. Wśród wszystkich wydarzeń miał miejsce także I Zjazd Wolontariatu Misyjnego pod hasłem: ,,Swój czas weź w garść”.

Piątkowy wieczór był dla nas czasem na aklimatyzację w kokotkowej rzeczywistości, odstawianie codzienności na bok i integrację. Po wspólnej kolacji odbyła się adoracja. Mogliśmy się wyciszyć i oddać czas tego zjazdu Jezusowi, co było fantastyczne, no bo – de facto – to dla Niego, przez Niego i dzięki Niemu tam byliśmy. Wieczór upłynął nam na radosnych grach i zabawach, dzięki którym mogliśmy się lepiej poznać.

W sobotni poranek Agata wraz z o. Dominikiem omówiła nam założenia Wolontariatu Misyjnego. Dowiedzieliśmy się jakie zadania związane z przygotowaniami do wyjazdu czekają nas w ciągu najbliższego roku.

Wolontariusz, a zwłaszcza wolontariusz – student to nieraz osoba, dla której 48 godzin na dobę to stanowczo za mało. Dlatego właśnie tak ważna jest organizacja czasu, o której mówił o. Dominik podczas konferencji. Wspominał także o wadze dążenia do równowagi w swoim życiu. Konferencja ta była wprowadzeniem do pracy indywidualnej i w grupach. Nasze zadanie polegało na wypisaniu naszych zajęć z ostatniego tygodnia i określeniu ile czasu nam one zajmowały. Mnie osobiście zadziwiła luka ok. 3 h dziennie, które rozpływały się nie wiadomo gdzie. Następnie w grupach opracowywaliśmy model dnia ilustrujący ile czasu poświęcamy poszczególnym zajęciom. Było to bardzo budujące zadanie, z którego – myślę – każdy wyciągnął coś dla siebie.

Po obiedzie mieliśmy chwilę na odpoczynek. Relaks również jest bardzo ważny w organizacji czasu, bo to dzięki niemu możemy z nowym zapałem oddać się kolejnym zadaniom. Korzystając z pogody i leśnej okolicy wybraliśmy się na spacer. Część z nas odwiedziła nawet pobliskie zoo.

Z wielkim zainteresowaniem słuchaliśmy opowieści z misji wolontariuszy-weteranów, wspominających swoje przygody na Ukrainie, Białorusi, a nawet dalekiej Syberii. Uczestniczyliśmy także w wieczorze uwielbieniowym. Był to bardzo dobry, Boży czas, po którym wielu z nas wyszło mocno zbudowanych.

Grupy rowerzystów i piechurów podróżujących ostatniego lata do Santiago de Compostela skutecznie uniemożliwiły nam wyspanie się tej nocy. A my niemniej chętnie dołączyliśmy do wspólnych tańców-hulańców. Nie wiem tylko czy koniec tej zabawy datować na późną noc, czy też może wczesne rano.

Tak czy siak, już o 8 rano wszyscy pełni energii spotkaliśmy się na śniadaniu. Tej niedzieli kościół parafialny pękał w szwach, ponieważ wszystkie grupy goszczące w Kokotku wraz z parafianami spotkały się, by wspólnie wziąć udział w ofierze Mszy Świętej.

Wielu już przekonało się o tym jak wartościowy dla wspólnoty jest element dzielenia się, więc i tego punktu nie mogło zabraknąć w programie naszego zjazdu. Każdy miał okazję powiedzieć o swoim doświadczeniu Chrystusa w czasie tego weekendu oraz podzielić się swoimi odczuciami na temat wolontariatu misyjnego.

Choć zjazd zakończył się obiadem, tak naprawdę był to dopiero początek kolejnych zmian w naszym życiu. Weekend ten oficjalnie rozpoczął przygotowania do misji.

Franek


11 porad, jak ogarniać

Mamy listopad i powoli kończy się rok. Podsumowujemy wydarzenia i swoje działania. Być może robiliśmy postanowienia, które udały się mniej lub bardziej. Jeśli czujesz, że zabrakło nie tyle, szczęścia, co jakiegoś zorganizowania w Twoim działaniu, to ten poradnik może będzie dla Ciebie pomocny. Oto 11 porad na 11-ty miesiąc roku.

  1. Koncentracja. Zaczynamy od spraw ogólnych, które jednocześnie najczęściej bagatelizujemy mając w głowie tylko „rób, rób, rób!”. Twoja koncentracja wynika wprost z Twojego stylu życia. Czy dbasz o swoje zdrowie, ruch czy wartościowy odpoczynek? Czy odmóżdżasz się realizując jakąś pasję? Czy wiesz, że najlepszy czas na myślenie to przedpołudnie, gdy dociera do nas najwięcej światła słonecznego? Może powiesz, że jesteś nocnym Markiem i świetnie pracuje Ci się w nocy. Może to i prawda, ale w nocy nie zadzwonisz, by załatwić ważne sprawy, nie wyjdziesz na uczelnię, do szkoły czy do pracy, a tam przecież też musisz być w dobrej dyspozycji. Tak czy owak, znajdź dobre proporcje snu (15 minut drzemki po południu może dać Ci większego kopa niż 2 godziny słodkiego lenistwa w łóżku), aktywności i odpoczynku, a i ten powinien być mądrze wypośrodkowany między oglądaniem filmu, a np. uprawianiem sportu.

  2. Utrzymuj porządek na komputerze i w swoim otoczeniu. Ten poradnik jest dla każdego, czy uczysz się, czy pracujesz. Bez względu na to, w czym ma Ci pomóc, jedno jest pewne – od komputera nie uciekniesz – czy to laptop czy smartfon. Nie oszukujmy się jednak, nawet smartfon nie zastąpi komputera, gdy musisz zrobić dobre rozeznanie w jakimś temacie w sieci, czy napisać porządną pracę. Informatycy parafrazują czasem pewne powiedzenie mówiąc „pokaż mi swój komputer, a powiem ci kim jesteś”. Jest w tym dużo prawdy. Zanim powiesz, że pasuje Ci artystyczny nieład, weź pod uwagę, że w szerszej perspektywie zapchany pulpit i porozrzucane pliki nie tylko nie ułatwią ci szukania materiałów, ale spowolnią też Twoje urządzenie. Zadbaj o to, żeby mieć pliki na osobnej partycji niż Twój system operacyjny (unikniesz przy okazji ich utraty w razie awarii systemu) i pokategoryzuj foldery wg własnych potrzeb. Z czasem zwróci Ci się poświęcony na to czas, przestaniesz o tym myśleć i będziesz utrzymywać porządek automatycznie. Podobnie z Twoim otoczeniem pracy lub nauki. Nikt nie rozstawi Ci optymalnie karteczek na notatki i przybornika na długopisy na biurku, ale zrób to samodzielnie tak, żeby mieć wszystko możliwie sprawnie pod ręką. Wyrzucaj lub odkładaj niepotrzebne rzeczy, a Twój umysł nie będzie absorbowany dziesiątkami elementów dookoła Ciebie.

  3. Używaj kalendarza elektronicznego z przypomnieniami (np. dostarczonego jako usługa do poczty lub programu). Kalendarz nie jest tylko dla zapominalskich. Wręcz przeciwnie. Możemy mieć dobrą pamięć, ale gdy wrzucasz coś do kalendarza osiągasz kilka cennych efektów: zapamiętujesz coś lepiej poprzez samą czynność wpisywania do kalendarza, jednocześnie usuwasz z podświadomości konieczność pamiętania o czymś, bo masz spokojną głowę, że kalendarz sam Ci się przypomni w odpowiednim czasie. Dodatkowo możesz dorzucić do urządzenia kilka kalendarzy tematycznych jak święta państwowe czy kościelne, urodziny, powtarzalne wydarzenia, dzięki czemu przy porannym sprawdzaniu od razu rzucą Ci się w oczy ważne rzeczy.

  4. Rób listy ToDo (ang. do zrobienia). Nic odkrywczego. Czy to karteczki samoprzylepne na biurku, czy prosty arkusz kalkulacyjny z tabelką, czy bardziej zaawansowane narzędzie do układania ważności i pilności zadań – każde z tych rozwiązań będzie lepsze, niż tylko Twoja własna głowa. Zapisanie na listę pomaga podobnie jak przypomnienie w kalendarzu – sprawa nie uleci, a nie musisz o niej pamiętać non stop. Wrócisz do danego zadania w odpowiednim na to czasie. Może warto zrobić na takiej liście kategorie typu „w domu”, „do szkoły”, „spotkania i wyjazdy” itp.? Zadbaj o miejsce na dodatkowy komentarz, który uzupełni zadanie o jakieś szczegóły. Kiedy już do niego siądziesz, będzie Ci łatwiej. Dla osób, które takie listy prowadzą na pewno dużą przyjemność daje odhaczenie jakiegoś zadania. To czynność niezwykle uwalniająca dla naszej psychiki!

  5. Zasada/reguła 2 minut. To zasada znana z metodologii Getting Things Done (ang. załatwiać sprawy). Mówi ona o tym, że jeśli jakieś drobne zadanie nie zajmie Ci więcej jak 2 minuty czasu – zrób je od razu. Zapisanie go na potem samo w sobie zajmie Ci może pół minuty, a może więcej, więc nie oszczędzisz sobie wiele czasu, a kumulowanie się takich rzeczy z tyłu głowy nie jest korzystne. Możesz wpaść w panikę, jak wiele rzeczy masz jeszcze do zrobienia, a tymczasem może się okazać, że wyrobisz się z wieloma z nich w pół godziny.

  6. Nie rób wielu rzeczy jednocześnie. Mimo że może Ci się wydawać, że potrafisz działać wielowątkowo, to jednak umysł ma swoje ograniczenia. Niektórzy lubią działać w wirze spraw. Jednak gdy zapytamy doświadczonych menadżerów i ludzi aktywnych, na pewno nie odpowiedzą nam, że rozgrzebują 10 wątków jednocześnie, bo tak się nie da. To co szybkie – załatw od razu (zgodnie z zasadą 2 minut), a inne rzeczy pozapisuj i realizuj po kolei wg ważności i pilności. Uwolnisz głowę od nadmiernego obciążenia, a na każdym zadaniu skoncentrujesz się w 100% i będziesz działać wydajniej.

  7. Zanalizuj swój czas i wyznacz priorytety. To ważne ćwiczenie. Usiądź i rozpisz, co robisz każdego dnia i każdego tygodnia. Ile czasu przeznaczasz na różne rzeczy jak nauka, jedzenie, spanie, odpoczynek, siedzenie przy komputerze dla rozrywki (FB, internet) itd. Zrób to uczciwie wobec siebie, bo tylko wtedy ma to sens. Pojawią Ci się przed oczami sfery, które wymagają więcej czasu oraz takie, które można „przyciąć”. Zdecyduj, co dla Ciebie jest ważne. Może pracujesz zbyt wiele i potrzebujesz odpoczynku, a może właśnie zbyt dużo czasu poświęcasz na ślęczenie na Fejsie i potem gonisz jak szalony, żeby wyrobić się ze swoimi obowiązkami? Po co Ci ten stres? Ponadto zadania warto układać wg schematu: nieważne, niepilne, ważne i pilne. Na pierwszy rzut rób rzeczy jednocześnie ważne i pilne. Potem odpowiednio następne. Czasem pilną, ale mało ważną sprawę trzeba będzie wykonać przed ważną, np. zjedzenie obiadu nie jest jakimś wyjątkowo ważnym zadaniem, ale kiedy ssie Cię w żołądku, nic innego nie wykonasz. Zjedz, a potem siądź do ważniejszych rzeczy.

  8. Usprawniaj komunikację i buduj relacje. Chcesz przyśpieszyć działania, które wiążą się z innymi ludźmi (a mało co się nie wiąże!)? Bądź komunikatywny, przekazuj informacje precyzyjnie zaznaczając najpierw o jaką sprawę chodzi, a potem mów o szczegółach. Zastanów się, o co chcesz dokładnie zapytać. Zaoszczędzisz czas swój i drugiej osoby. Poza tym, myśląc o tym, co chcemy powiedzieć, często sami znajdujemy już rozwiązanie. Dbaj też o relacje, żeby żyło Ci się dobrze w Twoim otoczeniu. Uśmiech może załatwić bardzo wiele. Nie chodzi też tylko o relacje w szkole czy w pracy, gdy wymieniamy się informacjami, czy coś od siebie wzajemnie chcemy. Dbaj przede wszystkim o swój dom i rodzinę, bo to tu ładujesz akumulatory do działania na co dzień. Działa to też w drugą stronę. Dobra atmosfera w pracy (na którą możesz mieć wpływ) sprawi, że do domu wrócisz z pozytywnym myśleniem i siłami na obowiązki rodzinne.

  9. Działaj na modułach i szablonach. Chodzi o to, żeby powtarzalne czynności wykonywać tak, żeby wykorzystywać wcześniejsze materiały i doświadczenia. Przykładem może być wzór pisma lub podanie. Nie twórz go za każdym razem od nowa, ale zrób wzór, odpowiednio zatytułowany, ze swoimi danymi kontaktowymi, a nawet dopiskiem „z poważaniem”. Dzięki temu załatwiając nową sprawę, będziesz mógł tylko poprawić to, co konieczne, a dużo roboty będziesz mieć już za sobą. Oczywiście to przykład dość błahy i pewnie wielu z nas używa takich wzorów, albo szybko wyszuka je w internecie, ale są też mniej oczywiste szablony jak np. raporty, wzory sformatowanych prac na uczelnię (przygotowane nagłówki, wypunktowanie, układ), arkusze z listami do uzupełniania itd. Modułem może być dla Ciebie także jakaś sprawdzona już, stała metoda wykonywania jakiejś czynności. Twoja żona lub mąż może się śmiać, że używasz stałej, gotowej listy rzeczy do spakowania przed wyjazdem. Tyle, że to nie Ty zapominasz potem tego czy owego. ;) Po co się męczyć?

  10. SWOT. Powoli kończąc – tajemniczy skrót, który pochodzi od angielskich słów Strength Weakness, Opportunity, Threat, czyli Siły, Słabości, Szanse i Zagrożenia. To metoda analizy projektów czy pomysłów, polegająca na zrobieniu tabelki i wypisywaniu mocnych stron danego przedsięwzięcia, słabych stron, elementów zwiększających szanse powodzenia czy zagrożeń dla realizacji. Możesz tę metodę stosować, gdy np. zastanawiasz się nad jakąś decyzją i chcesz sobie pomóc obrazując lepiej wszystko, co się z jej podjęciem wiąże. Bardziej jednak chcę Cię zachęcić do zrobienia sobie własnego SWOTa, czyli Twoich mocnych i słabych stron (zalet i wad), a także szans i zagrożeń, które Cię otaczają. Po co? Żeby sprawdzić, czy idziesz dobrą ścieżką w życiu, np. przed podjęciem decyzji o pracę, pójścia do szkoły o określonym profilu, czy nawet myśląc o życiowym powołaniu. Zobacz, czy w nowych okolicznościach się odnajdziesz, zanim jeszcze tam wejdziesz. Dlaczego proponujemy Ci to w poradniku ogarniania? Bo tylko znając dobrze siebie będziesz podejmować właściwe decyzje i będziesz szczęśliwy. Gdy uzmysłowisz sobie, że np. jesteś roztargniony, to będziesz mógł pracować nad tego poprawą, a jednocześnie możesz nauczyć się z tego śmiać i nie wpadać z tego powodu w „doła”. Tak samo odwrotnie, gdy wiesz, że jesteś zdolny – nie dasz sobie wmówić, że jest inaczej. Poznaj siebie, a wiele rzeczy pójdzie Ci łatwiej.

  11. Pomódl się. A może raczej – módl się. Być może powinien to być pierwszy punkt poradnika. Nasze ludzkie „ogarnianie” zawsze będzie obarczone ograniczeniami, błędami, pomyłkami. Potrzeba nam Bożego wsparcia w każdej, nawet drobnej czynności, bo wszystko jest łaską. Bądź blisko Boga, a niepowodzenia nie będą boleć tak bardzo, bo i Jezus na ziemi odnosił po ludzku rozumiane porażki, gdy ludzie go nie słuchali i odrzucali. Proś Ducha Świętego o jasną głowę do działania i decydowania, o koncentrację, a także o zdrowe ciało do wszystkich czynności dnia. Ta modlitwa na pewno nie zaszkodzi.

Oczywiście to tylko wybrane wątki, które absolutnie nie wyczerpują tematu. Można by napisać także o porządku w kontaktach w telefonie („kim u licha jest Zbyszek?”, albo „jak ja zapisałem tego faceta od korepetycji?” :) ). Każdy punkt można by rozwinąć do osobnego artykułu. Być może na naszej stronie znajdziesz też z czasem więcej ciekawych porad.

Krzysztof Zieliński


Projekt: Życie. Próba Krzyża. Wyprawa do Santiago de Compostela

Projekt: Życie. Dwie ekipy, jeden cel. Dwa sposoby podróżowania, jedna intencja. Dwóch kapłanów, jeden Bóg. Droga, której trudności uczą życia, aż okazuje się, jak mówili sami uczestnicy, że to nie droga jest trudnością, ale trudności są drogą.

Książka została napisana w trakcie wyprawy, przez samych uczestników, którzy relacjonowali wydarzenia w ciemnościach namiotów, gdy reszta szła już spać. Opisuje wydarzenia wypraw pieszej i rowerowej, które jednocześnie zmierzały do Santiago de Compostela.

Książka do kupienia w sklepie NINIWY na www.niniwa.com.


XXIX Zjazd NINIWY za nami!

Na Facebooku katowickiej NINIWY pojawiło się wczoraj świadectwo relacjonujące to, co wydarzyło się podczas Zjazdu NINIWY w Poznaniu. Zobaczmy co napisali katowiczanie:

W niedzielę, wróciliśmy ze Zjazdu w Poznaniu. Jak było?

Inaczej niż zwykle. Średnia wieku, którą zazwyczaj widzieliśmy na Zjazdach, była wyższa niż w Poznaniu. Ciężko powiedzieć skąd to się bierze, ale nie oznacza że Zjazd był dziecinny. Wręcz przeciwnie.

Osią tematyczną była Poznańska Piątka. Piątka męczenników z Poznania, która w czasie II Wojny Światowej, została zamordowana za działalność konspiracyjną na rzecz niepodległej Polski.

Same sylwetki młodych męczenników, jak i data Zjazdu, który kończył się wspólną celebracją setnej rocznicy niepodległości, wprawiały w zadumę. Wręcz namacalna bliskość z bohaterami z Poznania, przez słuchanie konferencji o nich, odwiedzenie Fortu VII – miejsca ich śmierci, czy wspólne odczytanie listów które pisali do swoich rodzin, powodowała atmosferę szacunku do naszej ojczyzny.

Poznaliśmy historię niesamowitych ludzi, którzy dzięki miłości do Boga, byli w stanie wytrzymać najgorsze zło.

Zjazd też, na przekór pozorom, nie był ponurym! Dużo tańca, wspólne posiłki, modlitwy poranne, uwielbienie czy Msze święte, powodowały że charyzmat Niniwy w nas wzrastał.

Za każdym razem również rodziny u których nocujemy, są mocnym świadectwem wiary i wspólnoty. Różni ludzie, godzą się, żeby przyjąć nas pod swój dach. Wspólna modlitwa z nimi każdego wieczoru, czy śniadanie które dla nas robią, to zawsze czas niesamowitych historii. W drobnym sekrecie, podamy przykład.

W jednym z domów w którym nocowali nasi Niniwici, a konkretniej w ich pokoju, jeden zegar postawiony na komodzie nie dawał im spać przez swoje nieregularne i dość głośne tykanie. Nie chcąc budzić ich gospodarza, schowali oni zegar do szafy, tak aby nie było go słychać. Przypomnieli sobie o tym dopiero w drodze na dworzec, podczas powrotu. Na szczęście skontaktowali się z właścicielem zegara, zanim ten uznał że go okradli.

Zjazd był dla nas mocnym i dobrym wydarzeniem. Relacje w ciągu jego trwania ciągle pojawiały się na naszym Instagramie (niniwakatowice), możecie je zobaczyć na naszym profilu. Pamiętajcie o nas w modlitwie. Spokojnego wieczoru!