A co ja mogę?

To drugi rok, kiedy miałem tę niesamowitą okazję, aby pojechać na wolontariat. Jak już pewnie czytaliście w poprzednich postach (a jeśli nie, to bardzo do tego zachęcam!), z byciem przy Wolontariacie Misyjnym wiąże się niezliczona liczba przeżyć i myśli, o których mógłbym pewnie długo opowiadać. Jednak w tym czasie zbliżającego się pierwszego zjazdu, spróbuję podzielić się jedną, prostą i krótką, która regularnie do mnie powraca.

Kilka razy w życiu miałem okazję posłuchać misjonarzy przyjeżdżających do naszej parafii, czy też poczytać właśnie o wolontariacie. Choć czasem pojawiała się myśl, że może też bym tak chciał, to jednak zawsze wydawało mi się to bardzo odległe. Myślałem: co ja właściwie mogę? Może kiedyś… ale teraz? W końcu jednak, dzięki Bogu i dobrym ludziom dokoła, zdecydowałem się pojechać na zjazd wolontariatu w Kokotku. I tak krok za krokiem, ani się obejrzałem, a wróciłem z drugiego wyjazdu, ci wszyscy wspaniali ludzie stali mi się dużo bliżsi, podobnie jak to, o czym opowiadali, a sam jestem tu i dzielę się tym z Wami. Wydaje mi się, że niewiele zmieniłem się od tamtego czasu. Jestem tak zwyczajny, jak byłem, jednak w pewnym momencie zdecydowałem się na jakiś krok, a za nim kolejny, i kolejny…

Może właśnie zbliżający się zjazd będzie okazją do takiego kroku dla kogoś z Was. Do zobaczenia!

Paweł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *