Nigdy nie ma odpowiedniego czasu

Myśl, żeby pojechać na misje przewijała się od dawna w różnych momentach mojego życia. W 2014 roku znalazłam informację o wolontariacie misyjnym Niniwy, ale dopiero rok później po raz pierwszy zdecydowałam się wyjechać. Pojechałam wtedy z inną wolontariuszką – Weroniką na 2,5 tygodnia do Pragi – stolicy Czech, pomagać siostrom Misjonarkom Miłości przy pracy z bezdomnymi. Przez tydzień towarzyszyłyśmy siostrom w ich co dziennej pracy. W następnym tygodniu pojechaliśmy z bezdomnymi na rekolekcje, przede wszystkim będąc dla nich i z nimi. Uczestniczyłyśmy w katechezach, spotkaniach w grupach, wspólnej modlitwie, posiłkach. Ogromną radością zarówno dla mnie jak i dla tworzących tę wspólnotę ludzi była posługa muzyczna. Tamto doświadczenie sprawiło, że zapragnęłam pojechać jeszcze raz, może na dłuższy wolontariat. Różne sytuacje i okoliczności sprawiły, że przez kolejne dwa lata nie wyjechałam, natomiast coraz mocniej utwierdzałam się w przekonaniu, że chcę pojechać znów na dłużej. Zawsze było dobre wytłumaczenie, że jeszcze nie ta pora, że jeszcze nie ten czas, bo studia, bo praca. Po drodze wiele trudności, niezrozumienia, przeszkód. Zostawiłam w końcu pracę, mieszkanie, rodziców, znajomych i pojechałam. 16 września br. rozpoczęłam swój kilkumiesięczny wolontariat w Tywrownie na Ukrainie. Za mną już ponad miesiąc codziennie wykonywanych obowiązków i modlitwy. Niby proste, a jednak czasem tak trudno jest wstać rano z łóżka. W życiu nie da się wszystkiego idealnie zaplanować. Wierzę jednak, że Pan Bóg błogosławi mi w podjętej decyzji. Co mnie tu spotka? Nie wiem. W zawierzeniu tego Panu Bogu towarzyszą mi słowa z Księgi Jeremiasza, które były zapisane na obrazku otrzymanym w Pradze Tylko ja znam plany jakie mam względem was – wyrocznia Pana – plany pomyślności, a nie nieszczęścia, aby spełnić wasze nadzieje na przyszłość (Jr 29,11)

Agnieszka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *