Powołanie vs zawód

Będzie o księżach. Choć na Klerze jeszcze nie byłem. Pytają się, gdzie u kapłanów biegnie granica pomiędzy powołaniem a zawodem. No to mamy zagwozdkę. Może łatwiej będzie mi taką granicę wyznaczyć u muzyków. Sam nim jestem, więc… Podchodzi do mnie po koncercie pani i pyta: ile kosztuje wasz koncert? Pada kwota. Pani lekko zbita z tropu drąży dalej: a czy gracie też charytatywnie? Gramy – odpowiadam. To ja chciałam zamówić koncert charytatywny – bez zastanowienia odpala Pani. No i tak to jest. Wszyscy chcą mieć wszystko za darmo. Albo za pół darmo. Ale jak nie masz za co zapłacić rachunku za gaz to już nikogo to nie obchodzi. Mam kolegów po fachu, którzy zarabiają duże pieniądze. Mam też takich, którzy mimo wybitnego talentu ledwo wiążą koniec z końcem. Wszystkich nas łączy jedno: muzyka jest naszą pasją. Kasa koniecznością. Ale gdzie biegnie granica i jak jej nie przekraczać nie mam pojęcia. Wszyscy mamy te same grzechy. 

Grzech nr 1: Nie potrafimy szanować siebie i swojej pracy. Ludzie to oczywiście wykorzystują i rzucają ochłapy. Cierpimy my, nasza rodzina i nie jest tak jak być powinno. 

Grzech nr 2: Chciwość. Bywa, że za naszą pracę żądamy lekko wygórowanych kwot. 

Ja wiem, że ustalenie od kiedy zaczyna się kwota wygórowana graniczy z cudem. Niech będzie, że odwołujemy się do sumienia. Czyli znów nic nie wiadomo. Taki Messi na przykład, w obecnym sezonie ma zarabiać ponad milion złotych … dziennie (!!!). Granica przekroczona czy nie? Jeżeli połowę oddaje na biedne dzieci to nie. A jak nie, to tak. No to w końcu jak? Ojcowie duchowi powiadają, że jeśli modlitwa i chrześcijańska kontemplacja zostaną wyeliminowana z naszego życia, to sumienie przestaje być naszym przewodnikiem. Po prostu przestajemy je słyszeć i tyle. Różne głosy, które są w nas interpretujemy jako głos sumienia i zbaczamy z właściwego kursu. Po co wieki temu wymyślono rekolekcje ignacjańskie? Dlaczego z wielu chrześcijańskich domów znikają telewizory? Dlaczego spowiednicy często odradzają zakładanie konta na facebooku? Po co powstają pustelnie? Powołaniem lekarza jest pomoc chorym. Ale z ekonomicznego punktu widzenia zdrowe społeczeństwo nie leży w interesie lekarzy. Koncerny farmaceutyczne nie chcą abyście byli zdrowi! – krzyczy Gwen Olsen, która przez lata pracowała dla gigantów farmaceutycznych. Wali prosto z mostu: Chcę obalić mit, że przemysł farmaceutyczny ma na celu poprawę zdrowia i leczenie. W rzeczywistości celem jest utrzymywanie chorób i zarządzanie objawami. Nie jest zainteresowany leczeniem raka, Alzheimera czy chorób serca, ponieważ gdyby tak było, to jego przedstawiciele działaliby na własną szkodę – utraty biznesu, a to nie ma sensu. Nie chciałabym, żeby ludzie myśleli, że jestem zwolenniczką “teorii konspiracji”, “teorii spiskowych”, gdyż w rzeczywistości za tym co mówię, nie stoi żadna “teoria”, a wszystko co mówię, jest do udowodnienia. Można udowodnić, że przemysł farmaceutyczny wcale nie chce leczyć ludzi. Ja jej wierzę. Jeśli szukamy przykładu, gdzie powołanie zostało zdradzone dla biznesu, to myślę, że go mamy. I nie jest to problem tylko lekarzy czy farmaceutów. To jest problem człowieka. W pewnym sensie nie jest w interesie nauczycieli by wszyscy byli wyedukowani. Nie jest w interesie drogówki, by wszyscy przepisowo jeździli. Nie jest w interesie producenta AGD produkcja bezawaryjnych zmywarek. Itd. Wierność powołaniu często graniczy w heroizmem. Księży to dotyczy w takim samym stopniu. A może nawet większym. Ta wierność to po prostu Ewangelia w praktyce. O własnych siłach niewykonalne.

Adam Szefc Szewczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *