Wszystko za życie

Znakomity film Seana Penna Wszystko za życie z nie mniej znakomitą muzyką Eddie Vadera ma na wskroś chrześcijańskie przesłanie. To autentyczna historia. W 1992 roku po ukończeniu Uniwersytetu Emory wybitny uczeń i sportowiec Christopher McCandless decyduje się zerwać z wszystkim co oferuje mu cywilizacja – komfort, kariera i kasa. Uświadamia sobie to, co każdy z nas gdzieś w głębi serca przeczuwa – jest niewolnikiem pieniądza i bezlitosnych reguł rządzących współczesnym światem. W poszukiwaniu wolności, rozdaje swoje rzeczy, oszczędności przekazuje na cele charytatywne i rusza na Alaskę, by tam żyć blisko natury. Zrobił to co przerosło Bogatego Młodzieńca z Ewangelii. Poszedł za wezwaniem Jezusa. Choć nieświadomie. Przeżył przygodę, która na zawsze odmieniła jego życie. I może pomóc odmienić nasze. Jak pies łańcuchem – tak my jesteśmy przywiązani do naszych ziemskich dóbr. Żyjemy w celi własnej codzienności, gdzie pogoń za pieniądzem i sprostanie drobnomieszczańskim wymogom głębokim cieniem kładzie się na naszej wolności i godności. Od kogoś usłyszałem, że źródłem naszego cierpienia jest przywiązanie. Poza przywiązaniem do Boga. Bóg jest Miłością. Przywiązanie do Niego jest zawsze aktem wolności. Wszelkie inne przywiązania to zniewolenia. Mamona to przykład topowy. O nienawiści do pieniądza Ewangelia mówi do znudzenia. Co z tego, skoro kochamy jej szelest nad życie? Dobre wspólnoty, rekolekcje, duchowi ojcowie – to wszystko to konkretne narzędzia Kościoła do walki z tą toksyczną miłością. Niestety, nie jest to takie proste. Boimy się przekroczyć tą magiczną granicę, za którą spodziewamy się śmierci. Śmierci naszego komfortu, poczucie bezpieczeństwa, naszych projekcji na życie. Christopher McCandless za swój odważny krok w kierunku wolności zapłacił najwyższą cenę. Skądś to znamy, prawda? Pisałem na początku, że (wbrew pozorom), to na wskroś chrześcijański film. Supertramp  na progu śmierci zostawił dla świata takie przesłanie: Szczęście jest autentyczne tylko wtedy, gdy się nim dzielisz. (…) Przeżyłem szczęśliwie życie i dziękuję za to Panu. (…) Żegnajcie i niech was wszystkich Bóg błogosławi. Czy warto dla takiego oświecenia oddać życie? 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *