„Bo o życie im chodzi…”

O duszpasterstwie młodzieży oraz październikowym Synodzie Biskupów dotyczącym młodzieży z o. Tomaszem Maniurą OMI rozmawia o. Paweł Gomulak OMI.

1. Zacznę trochę przewrotnie słowami Ojca Świętego z wywiadu, jakiego udzielił Thomasowi Leonciniemu: „Bóg jest młody” i dalej papież wyjaśnia: „Jest młody, ponieważ <<czyni wszystko nowe>> i kocha nowość; ponieważ zadziwia i kocha zdumienie; ponieważ umie marzyć i pragnie naszych marzeń; ponieważ jest silny i pełen entuzjazmu; ponieważ buduje relacje i prosi nas, byśmy robili to samo, jest <<społeczny>>”. Czy myślałeś tak kiedyś o Bogu?

Gdy myślę i mówię o Bogu to uwielbiam w wyobraźni malować sobie obraz płonącego krzewu. Wiem, że Bóg jest pełen ognia, pełen energii, dynamizmu. Płonie życiem, ale się nie spala, nie wypala się, nie zniechęca się, nie zatrzymuje się w miłości. Bóg ma w sobie zawsze świeżość; z jednej strony ogień, a z drugiej rześkość. Bóg jest dla mnie delikatną potęgą. Jest z jednej strony niezmienny, a z drugiej zawsze nowy, bo miłość i ogień są ciągle żywe. Miłość to zawsze wybór i decyzja, to zawsze jest aktualne, teraz, obecnie. Bóg jest najprawdziwszą obecnością ogarniającą wszystko i jednocześnie nie zmusza mnie do niczego.

2. Miesiąc październik jest bardzo ważny dla Kościoła ze względu na Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów w Rzymie dotyczące młodzieży. Mówisz o rześkości i nowości, czy tego spodziewasz się po pracach synodu? Jakie mogą być owoce tych prac?

Nie wiemy dziś jakie będą postanowienia synodu ale mam nadzieję, że dzięki niemu dorośli, w tym także duchowni i w ogóle ludzie wierzący, zaczną dostrzegać, że młodzi dziś są strasznie biedni, porzuceni właśnie przez dorosłych i z tego powodu są zagubieni. Chciałbym, żeby dorośli nie mówili, że „młodzież jest zła” bo to nieprawda. Natomiast prawdą jest, że młodzi są tacy, jak ich dorośli wychowali. Mają takie wartości, jakie im dorośli przekazali. A jeśli są zepsuci to też trzeba uczciwie powiedzieć, że to świat dorosłych serwuje używki, czy tworzy miejsca różnych dewiacji seksualnych, ponieważ myśli o własnej kieszeni, zaś młodych traktuje jako środek do zarobienia pieniędzy. Mam nadzieję, że refleksja synodu nad młodymi otworzy oczy dorosłych, a młodym da więcej oparcia i poczucia bezpieczeństwa, by mogli się rozwijać.

3. Jesteś – można tak powiedzieć – ”ojcem chrzestnym” Wspólnoty Młodzieżowej NINIWA. Wiemy, że z biegiem lat pola zaangażowania oblatów w towarzyszeniu młodym ulegały różnym zmianom. Możesz powiedzieć coś więcej na ten temat?

Pytanie bardzo obszerne. Jeśli chodzi o zaangażowanie oblatów to nie sposób nie zacząć od świętego Eugeniusza, który jeszcze zanim założył Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, to najpierw uformował Stowarzyszenie Młodzieży. Nie wchodząc w szczegóły, dawał młodym doświadczenie wspólnoty zgromadzonej wokół Jezusa. Wspólnoty, która razem modliła się, ale też razem pracowała i bawiła się. Przez ludzką miłość odkrywali Bożą miłość. Byli to młodzi z biednych i bogatych rodzin, ale wszyscy ubodzy duchowo. Wychodził naprzeciw ich potrzebom. Przez ponad dwieście lat istnienia naszego zgromadzenia oblaci na różne sposoby wychodzą do młodych, by z nimi być i odpowiadać na ich pragnienie życia oraz potrzebę Boga. Jeśli chodzi o Niniwę to robimy, co w naszej mocy, by być w tym nurcie i rysie charyzmatu świętego Eugeniusza. Zapraszamy młodych do doświadczenia żywego Boga, obecnego we wspólnocie Kościoła. Żeby ich zachęcić, próbujemy skupiać się na ich zainteresowaniach, na przykład: wyprawy rowerowe, spływy kajakowe, wyprawy piesze, rekolekcje taneczne, kulinarne, czy tworzenie zespołów muzycznych, a nawet teatralnych.

4. A jakie plany na przyszłość?

Aktualnie szykujemy jakąś formę sportowych rekolekcji na zimę. Duży wysiłek wkładamy w profesjonalne przygotowanie Festiwalu Życia – chcemy by dla wielu młodych (i nie tylko dla nich) był znakiem obecności żywego Boga w Kościele. W tej rzeczywistości bardzo zależy nam na szerokiej współpracy z księżmi oraz różnymi środowiskami ludzi wierzących. Oczywiście mamy już – nazwijmy to roboczo – bardzo szeroką ofertę dla młodych i wiemy, że trzeba to ciągle konkretyzować. Pragniemy też stopniowo rozbudowywać naszą stronę www.niniwa.org tak, by młodzi mogli znaleźć tam treści odpowiadające ich potrzebom.

5. Jaki jest współczesny młody człowiek?

Piękny, dobry, ale także, jak już wspomniałem o tym wcześniej, pogubiony i samotny. Młodzi w dużej mierze mają dziś sporą trudność w budowaniu relacji. Przez świat wirtualny, który pokazuje idealnych ludzi, młodzi mają dużo kompleksów, czują się maluczcy, bezwartościowi. Paradoksalnie, powoduje to, że jeszcze bardziej uciekają w świat wirtualny, gdzie mogą czuć się wielcy. To sprawia, że mało czasu mają na prawdziwe relacje i stąd tak mała zdolność do przeżywania samego siebie w relacji do drugiego, mała zdolność do wyrażania uczuć i emocji. Ta frustracja często prowadzi do różnego rodzaju ucieczek. Na pewno młodzi mają dziś wiele marzeń i pragnień, choć niestety brakuje siły i determinacji w twardej rzeczywistości. Chcą trudu, ale gdy go już podejmą, szybko się zniechęcają. Wyraźnie widać brak dorosłych, którzy by im towarzyszyli, prowadzili.

6. Papież Franciszek zadziwia – jest, jak sam mówił „dziadkiem” dla młodych, a jednak trafnie odczytuje ich bolączki i marzenia. „Młody człowiek ma bowiem w sobie coś z proroka i musi to odkryć…” – mówił. Jak towarzyszyć młodym ludziom, bo przecież oni poniosą nasze niespełnione marzenia, ideały o Kościele w przyszłość?

Dokładnie tak. Młodzi są prorokami. Każdy ma w sobie coś z proroka, ale oni szczególnie. Wiemy, że prorok przekazuje słowo Boga. Młodzi mają dużo pragnień, które Bóg w nich zaszczepił. Wyrażając swe pragnienia, w pewnym sensie przekazują pragnienia Boga. Jan Paweł II mawiał, że nie tylko on prowadzi młodych, ale też sam idzie za nimi, daje się im prowadzić. To jest delikatna sprawa. Towarzyszyć młodzieży, żeby nie zabić w niej tego, co dobre, Boże. Co więcej, być z nimi tak, żeby stworzyć im przestrzeń, środowisko życia, gdzie będą mogli wzrastać i rozwijać się na miarę Boga. Jak to robić? Najpierw, dać im bezpieczną obecność. Gdy ich słuchamy, nie można się spieszyć. Czego oczekują? Bardziej od mądrego wykładu, podzielenia się osobistym doświadczeniem, naszą drogą, na której też popełnialiśmy błędy, ale stopniowo coś odkrywaliśmy i dalej odkrywamy. Chcą usłyszeć, że nie stoimy w miejscu, bo to de-motywuje, ale że ciągle podejmujemy wysiłek, zmagamy się i pragniemy żyć coraz bardziej, bo o życie im chodzi.

Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *