Rozważanie Sercem Oblata na niedzielę, 9 września

Mk 7,31-37
Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka, a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: «Otwórz się». Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I pełni zdumienia mówili: «Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę».

Jezus nie był magikiem i nie zależało Mu na sensacji, tylko na tym, by odpowiadać na prawdziwe ludzkie cierpienie. Zapowiadany Mesjasz miał być poznany po tym, że będzie uzdrawiał z chorób. Ale w tym tekście i w naszym życiu chodzi o coś zgoła głębszego. Jezus uzdrawia nie tylko zmysły, ale i nasze serce – ze wstydu, lęku przed tym, by żyć według Jego słowa. Oczyszcza nas z blokad, które sami sobie nieraz stawiamy, mówiąc: „Nie jestem wystarczająco dobry”, gdy nie potrafimy przyjąć pochwały od innych, gdy popadamy w fałszywą pokorę, gdy nie dajemy sobie szansy. I od razu inaczej zaczynamy czuć, widzieć i mówić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *