Dzień XVI rowerzystów – piękno

Pięknie jest po przejechaniu 20 km zrobić sobie przerwę na kawę i ciastko (tyle do wyboru, że aż trudno się zdecydować). Tak jakoś wyszło, mieliśmy się tylko podzielić na grupy po tzw. jeździe everybody, a że zjazd był akurat przy piekarni, to pięknie jest skorzystać z tego, co podsuwa nam przed oczy Bóg.

Piękno życia wyprawowego polega na tym, że cieszy nas zwykły szlauch z wodą. Na orzeźwienie, przed Mszą. Zdecydowaliśmy tylko, że ojcu nie damy się więcej umyć przed Eucharystią, bo wtedy ma tyle siły, że jest za długie kazanie :). Ale warto było świadomie wysłuchać. Jan Paweł II mówił: nawet nie wiecie, jacy jesteście piękni, gdy ufacie Bogu, gdy żyjecie, rozwijacie swoje pasje. Ale, aby tak żyć, potrzeba prawdziwej Miłości, która jest wymagająca. We wspomnienie św. Augustyna usłyszeliśmy apel do wszystkich rodziców (obecnych i przyszłych, na których są widoki już po dwóch tygodniach wyprawy :)), że jeżeli nie dadzą dzieciom Boga, to nic im nie dadzą. Prawdziwe piękno nie polega tylko na fizycznym przekazaniu życia, ale przede wszystkim na rodzeniu człowieka dla Boga, zdolnego do postawy zaufania i miłości.

Piękno jest w różnorodności. Ojciec Tomek napisał w niedzielnych cytatach na Islandii: jest pięknie, bo jest nas dużo. Może nie ma nas, aż tylu, co rok temu, ale to w niczym nie przeszkadza, by odkryć że prawdziwe piękno jest w nas. Piękna różnorodność objawiła się nawet w czymś z pozoru tak błahym, jak podział na grupy, niespotykany w historii 12 wypraw. Przypominaliśmy sobie piękno życia patronów naszych parafii, w pierwszej grupie jechali podopieczni świętych kobiet, w drugiej święci mężczyźni.

Spontaniczność. W niej jest chyba 100% piękna i tyle samo młodości. Pierwsze spotkanie z Atlantykiem zostało należycie uczczone przez NINIWA Team – idzie burza, nie wiemy jeszcze, gdzie śpimy, rozbijamy namioty czy 1,2,3, start, kto pierwszy do oceanu! 

Zaczynamy patrzeć na siebie na wzajem tak, jak spogląda na nas Bóg, ojciec Tomek jest zdecydowanie piękny w naszych oczach, dlatego wydarlibyśmy go oceanowi bez dwóch zdań, gdyby zaszła taka potrzeba. Na szczęście wynurzył się z kolejnej fali, a nam tylko przyszły do głowy słowa: Kiedy fale mórz chcą porwać mnie, z Tobą wzniosę się, podniesiesz mnie. Pięknie, że mamy w Bogu takie oparcie.

Piękno młodości, polega na tym, by odkryć w sobie siłę, by pchać ten świat do przodu. Niech doświadczenie życia młodych prowadzi ich do pełni życia.

Będzie pięknie, jeżeli Kuniol da się namówić na kask, bo jego Anioł Stróż (niektórzy twierdzą, że niejeden) ma ostatnio co robić.

A co stało się z Pawłem Tałajczykiem? Miał po prostu piękną jazdę na orientację. Ale to stary harcerzy, więc po prostu zdobył kolejną sprawność. 

Słowa osób wiozących relikwie św. Stanisława Kostki:
Monika Mikucka: Inspiracja
Mateusz Mrugała: Błogosławieństwo. 

  • 156 km
  • 21,8 km/h
  • 379 m przewyższeń
  • 2. upadek Kuniola
  • 30 uczestników jadących na rowerach + 2 (Basia Piela z Kamilem Myszką) w łączności z nami zmierzających pociągiem do Bilbao, wysyłają nam zdjęcia z podróży, mówią, że mamy się nie spieszyć, niedługo wyślą nam kartkę z wakacji 🙂
  • 1 próba zgubienia Pawła Tałajczyka
  • 1 strach w oczach ojca Tomka
  • 1 Ocean Atlantycki

Nocleg: w lesie niedaleko od plaży oceanu, a dokładnie Zatoki Biskajskiej, w miejscowości Saint Girons en Marensin

Kilometrów przejechanych do tej pory: 2255 km

rowerzysci-dzien-16

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *