Dzień XVI piechurów

Wtorek. Kolejny dzień drogi. Wyruszyliśmy długo przed wschodem słońca, żeby przejść jak największy dystans zanim zatrzyma nas bezlitosne słońce. Tym razem jednak złapała nas burza i krótka, ale intensywna ulewa. Po przejściu zaplanowanych 10 km zatrzymaliśmy się w kawiarence, żeby choć odrobinę się wysuszyć i ogrzać. Dalej opracowujemy strategię pielgrzymowania, każdego dnia idzie nam coraz sprawniej. Pozbywamy się też zbytecznych rzeczy, żeby obniżyć wagę plecaka. A jako, że słowo “zbyteczne” dla każdego oznacza coś innego, wynika z tego wiele zabawnych nieporozumień. Jedna z uczestniczek wyprawy postanowiła pozbyć się plastrów, które swoim ciężarem utrudniały jej drogę. Nie da się ukryć, że przy ilości obtarć i wszelkich uszkodzeń naszych stóp, plastry są towarem bardzo cennym… Dalej ktoś pozbył się sandałów czy elektrolitów. Jednak rzeczą, której pozbyła się największa ilość osób był krem z filtrem do opalania. Mimo że słońce świeci mocno, po ponad dwóch tygodniach jesteśmy już do tego przyzwyczajeni i pokusa obniżenia wagi swojego plecaka wygrała.

Do godziny 10 po ulewie nie było śladu i słońce mocno nas grzało. Zatrzymaliśmy się na obiad, który był dziś dla nas wielką ucztą. A wszystko za sprawą tego, że w supermarkecie przy którym się zatrzymaliśmy w promocji był pieczony kurczak! Wszyscy chętnie skorzystaliśmy z okazji i zaopatrzyliśmy się w ten rarytas. Świeżo kupiony był jeszcze gorący! Pan Bóg się o nas troszczy…

Został nam jeszcze do pokonania dość duży dystans, więc skróciliśmy przerwę obiadową i ruszyliśmy w dalszą drogę bogatą w strome podejścia. Zatrzymaliśmy się w miasteczku Aborim, gdzie przyjął nas miejscowy ksiądz. Nie tylko udostępnił nam salę do spania, ale też zaopatrzył nas w produkty na kolację! Mieliśmy do dyspozycji też w kościół, w którym spotkaliśmy się z Panem Jezusem ukrytym w Najświętszym Sakramencie. Przez cały dzień towarzyszyły nam pytania: Kim jestem? Jakie jest moje imię? Na adoracji mogliśmy ponownie się nad tym zastanowić i pytać o to Boga. A to wszystko przy pięknym delikatnym akompaniamencie organów i ukulele. To był dla nas wszystkich bardzo owocny czas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *