Dzień XIV rowerzystów – Przestrzeń

Do wolności. Do wyspania się do godziny 9.00 i do dzielenia się swoimi przeżyciami z minionego tygodnia. Do dziękowania za obecność każdego z nas na tej wyprawie. Do wybrzmienia 32 Chwała Ojcu… za Tomka, za Basię, za Piotrka, za Anię… Choć w tych 32 imionach wybrzmiały też takie jak Ernest, jeszcze jeden dodatkowy Paweł i Wiesia, więc nie gwarantujemy, że wszyscy rodzice poznają swoje dzieci po powrocie, ale cóż, wyprawa jest ogromną przestrzenią do wewnętrznej zmiany człowieka i trzeba się z tym liczyć :).
 
Daliśmy sobie też przestrzeń do zmiany planów i przeżywaliśmy Eucharystię we własnym gronie, ale jak na niedzielę przystało odświętnie ubrani (aż dziw bierze, gdzie się to wszystko mieści w sakwach, jest tam nawet przestrzeń na uprasowaną koszulę pod koloratkę i wcale nie jest tu mowa o ojcu Tomku). Uczymy się dawać Bogu przestrzeń do działania w naszym życiu. Bo On każdą wodę naszego życia jest w stanie przemienić w wino – radość i szczęście.
 
Dzień bez jazdy na rowerze stwarza ogromną przestrzeń w żołądku do wypełnienia. Niestety, jesteśmy przyzwyczajeni do trybu dystans, przerwa, dystans, więc w niedzielę co równe dwie i pół godziny węszymy za jakimś jedzeniem. A we Francji wcale nie tak łatwo wejść w rytm tutejszej pracy i sjesty, więc choć obiad udało się zjeść wszystkim razem w restauracji, to wygospodarowana na popołudnie przestrzeń w żołądkach na lody, niestety nie została zapełniona. 
 
Przestrzeń do robienia tego, na co ma się ochotę. Można też dalej pedałować. Cóż, zdecydowana większość tego nie rozumie, ale szanuje :). Tak naprawdę to dziewczyny wybrały się na przejażdżkę rowerami wodnymi, a z kręcenia kilometrów po wodzie zostały wyręczone… lub przekupione za przygotowanie kolacji. 
 
Marzyliście jako dzieci, żeby mieć skrzydła jak ptak i poczuć wolność, przestrzeń… a może pikować jak orzeł w dół za upatrzoną zdobyczą? Naszą zdobyczą był basen z wodą, a zdobywaliśmy go z wysokości ok. 4,5-5 m. Przestrzeń do poczucia braku kontroli, bo jak już skoczysz, to wpadasz w głębię. 
 
Choć pranie było domeną poprzedniego dnia, Kuniol znalazł dla siebie przestrzeń do tego, by zrobić to dziś. W rzece. W SPD-kach, spodenkach i dwóch koszulkach na raz, ponoć tak najlepiej zmywa się z siebie tygodniowy brud :). Tylko jakoś brak chętnych, żeby z tego przykładu skorzystać. 
 
Mieliśmy dziś przestrzeń do tego, by dziękować za życie taty ojca Tomka w dniu jego urodzin. Żeby cieszył się swoją żoną i dzieciakami. Dużo błogosławieństwa Bożego!
 
Słowo Pawła Matyska zwiedzającego Cofolens wraz ze św. Stanisławem Kostką: Relacja. 
 
Bilans dnia:
  • 0 km (chyba, że liczyć te wykręcone na rowerach wodnych)
  • 0 km/h
  • 0 m przewyższeń
  • 1 wypadek z wylaną gorącą wodą na Basię Pielę i 1 profesjonalny opatrunek tworzący poduszkę lepszą niż mamy w oryginalnych spodenkach rowerowych

Przejechanych kilometrów do tej pory: 1904 km

Nocleg: bez zmian, tubylcy zachowują się jakby wcale nas tutaj nie było

One thought on “Dzień XIV rowerzystów – Przestrzeń

  • 27 sierpnia 2018 at 11:49
    Permalink

    Życie jest jak jazda na rowerze, żeby utrzymać równowagę musisz poruszać się naprzód.
    To bez znaczenia czy świeci słońce czy pada deszcz, rower ma duszę i da Ci emocje, których nie zapomnisz, Zaczyna się ta podróż dookoła świata od pojedynczego naciśnięcia na pedały napędzany siłą mięśni a jadący pod górę jest napędzany Siłą Woli.
    Niech Siła Woli i Moc Ducha Świętego prowadzi Was do celu Waszej Wyprawy.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *