Dzień XIII rowerzystów – Pranie

Ważne jest, żeby przed niedzielą zrobić wszystko, co możliwe, by móc dzień święty święcić. Szkoda, że najeść nie można się na zapas, bo mieliśmy ku temu sposobność zatrzymując się przy markecie i barze, który uczestnikom Misji JuT przypominał ukraińską Pyzatą Chatę (jedzenie na wagę). Wszystko się zgadzało, oprócz cen.
 
Pranie, takie wstępne zaczęło się na ostatnim dystansie. Suszenie mieliśmy na zjazdach z górki. Naprawdę trudno zrozumieć tych, którzy z naszej pięknej miejscówki noclegowej pofatygowali się jeszcze raz pod sklep do miejskich pralek. Teraz trzeba tak gospodarować ubraniami, żeby to było ostatnie pranie na tej wyprawie :). 
 
Ale jak wybierać sobie żonę, to tylko taką, co przejechała wyprawę z NINIWA Team. Mamy w ekipie taką dziołszkę, która nie tylko pierze, ale też gotuję wodę na herbatę na rowerze. Małe pęknięcie przy błotniku Basi Kaczmarek spowodowało dźwięki co najmniej jakby “czajnik z gwizdkiem świrował na gazie”.
 
Pranie głupich myśli chyba najdokładniej udaje nam się zrobić podczas Eucharystii, która oczyszcza nie tylko duszę, ale też daje wolność właśnie w myśleniu. Bo uświadamia, że aby móc wejść w ojcostwo, najpierw trzeba być dzieckiem, aby móc być nauczycielem (Rabbim), najpierw trzeba stać się uczniem, aby móc ludzi prowadzić, najpierw samemu trzeba dać się poprowadzić.
 
Co niektórzy zapomnieli opróżnić kieszenie przed praniem i nasze karteczki z modlitwą wyprawową zmieniły nieco kształt, wygląd i strukturę. Ale to nic, znamy je już na pamięć. Dobrze, że Karolina Madej, prowadząca dziś modlitwy poranne nie wyprała swojej osobistej karteczki, bo dzięki niej wiemy, co znaczy być szczęśliwym – “to pozwolić, by stworzenie, które jest wewnątrz nas żyło w wolności, radości i prostocie” (papież Franciszek). 
 
A tak fizycznie, to bardzo dobrze, że zrobiliśmy pranie, bo jutro wybieramy się do parafii na francuską Mszę św., księdza z Burkina Faso już poznaliśmy, a kościół dla wprawnego ucha muzykologów, ale też dla zwykłych śmiertelników ma tak dobrą akustykę, że nic tylko wysławiać Go śpiewem.
 
Słowa osób wiozących relikwie św. Stanisława Kostki:
Karolina Madej: Siła (modlitwy)
Piotrek Malczewski: Zaufanie
 
Bilans dnia:
  • 171 km
  • 19,4 km/h
  • 1133 m przewyższeń
  • 1 zaczepka Karoliny Bentkowskiej w stosunku do Pawła Tałajczyka
  • 1 czajnik zamiast roweru

Przejechanych kilometrów do tej pory: 1904 km

Nocleg: w parku (wskazanym przez miejscowego “Forest Gumpa” – biegł przed kolumną naszych rowerów, wskazując nam drogę, tak szybko, że mogliśmy pedałować, a nie prowadzić rowery) przy rzece w miejscowości Canfolens w niedalekiej odległości od publicznych toalet, karchera i miejskich pralek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *