Dzień XI piechurów

Czwartek. Wyprawa trwa w najlepsze. Z pomocą Pana Boga i ojca Dominika przetrwaliśmy kryzys i idziemy dalej. Trzeba nabijać kilometry. Po południu dotarliśmy po 26 km do miasteczka, gdzie zostaliśmy przyjęci przy parafii. Spaliśmy w sali teatralnej, gdzie każda próba zapalenia czy zgaszenia światła była loterią, bo otaczały nas przyciski służące do różnych czynności, jak na przykład zasłanianie kurtyny. W nocy każda taka pomyłka była istotna :). Wieczorem uczestniczyliśmy w Mszy parafialnej, pierwszy raz podczas tej wyprawy była to Msza po portugalsku. Po niej rozmawialiśmy i śpiewaliśmy z mieszkańcami miasteczka. Powoli uczymy się zwrotów w ich języku i możemy się z nimi coraz lepiej porozumiewać. Byli bardzo ciekawi kim jesteśmy i ciepło nas przyjęli. Obiecaliśmy im zabrać ich intencje w dalsza drogę. Po kolacji i krótkim wyjściu na miasto położyliśmy się spać, bo w piątek czeka nas duży dystans.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *