Dzień V rowerzystów – prawo

Powszechnie znane jest prawo natury, głoszące, że nic w przyrodzie nie ginie. Przekonaliśmy się o tym rozpoczynając dzień od długiego zjazdu. Tak jest, co z górki, to pod górkę. Warto pamiętać przy tym o prawie łańcuchów do posiadania pewnej wytrzymałości i zmieniania przerzutek zawczasu przed pojazdem, by uniknąć zakleszczeń, których doświadczyła dziś Basia Kaczmarek.

Dętka Piotrka Organka zatrzymała nas na dłużej niż się spodziewaliśmy, bo jak wiemy istnieje prawo, że nieszczęścia chodzą parami i dętka okazała się podwójna.

Górzysty teren skłonił co niektórych uczestników do ustanowienia we własnej głowie praw na przyszłość, że albo czas powrócić do szlachetnego trybu trenowania przed wyprawą, albo czas przestać jeździć na wyprawy :).

Żadne prawa nie dotyczą Górnika, jak się okazuje prawo zmian zachodzących w człowieku również, bo Kuniol ma idealne wyczucie, by na największych pojazdach zamiast motywującej muzyki włączać podniosłe kazania. Wtedy działa prawo, że serce rośnie, ale nogi pęcznieją.

W ciągu całego dnia obowiązywało nas też prawo szacunku. Szacunku do osób starszych, bo podzieliliśmy się w grupach na tzw. starszyznę (od 94. rocznika w dół) i młodzież. Lub też jak wolicie emerytów i rencistów – bo większość dzisiejszych problemów technicznych i zdrowotnych przypadła na grupę młodych.

Uskuteczniamy prawo, że im więcej zjesz… tym będziesz miał więcej siły, a tej nam potrzeba.

Kleryk nie ma prawa do głoszenia kazań, ale w ramach kazania ma prawo dać świadectwo, co uczynił dzisiaj podczas Mszy nasz kleryk Piotrek Malczewski. Mamy prawo dążyć do świętości. Każdego dnia.

Mamy prawo do życia. Do tego, by kochać i być kochanym. Mamy prawo do radości i spontaniczności. Do dzielenia. Mamy prawo do odkrywania siebie i swojego powołania.

Mamy prawo do młodości, która rządzi się swoimi prawami, np. takimi, że w sobotę wieczorem chcemy potańczyć. Jednak prawo to wymaga spełnienia pewnego obowiązku… Do ukończenia dystansu zaplanowanego na ten tydzień jeszcze trochę brakuje, więc teraz realizujemy na łące nasze prawo do wypoczynku, bo jutro o 4.00 pobudka.

Słowo Marcina Dałkiewicza wiozącego dziś relikwie św. Stanisława Kostki: Wdzięczność.

Bilans dnia:

  • 162 km
  • 18,7 km/h
  • 1538 m przewyższeń
  • 1 zakleszczony łańcuch Basi Kaczmarek
  • podwójna dętka Piotrka Organka i pojedyncza Pawła Durkalca
  • 1 złamany bagażnik Pawła Tałajczyka

Nocleg:

Na łące po 12% podjeździe w miejscowości Berneburg

Przejechanych kilometrów do tej pory: 787

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *