Dzień 1 – znak

Z ludźmi wolimy się witać niż żegnać, ale dziś zrobiliśmy wyjątek i pozwoliliśmy się pożegnać, by móc rozpocząć XII wyprawę NINIWA Team – Projekt: Życie Próba Krzyża. Zrobiliśmy to oczywiście podczas porannej Eucharystii, której przewodniczył ks. bp Jan Wieczorek. Nie pytajcie o której godzinie rozpoczęliśmy Mszę św. dość będzie powiedzieć, że osoby śpiące na pomoście nie doczekały się wschodu słońca.

Gdy kierowca patrząc na znak: ustąp pierwszeństwa, zapytany co to za znak, odpowie: żółty, to możemy być w lekkim strachu jak dalej potoczy się jego droga. Dlatego też bp Jan podczas homilii życzył nam, abyśmy umieli jasno i odważnie odczytywać znaki, które Bóg będzie czynił na naszych oczach, ale też żebyśmy my byli znakiem Jego obecności wśród napotkanych ludzi.

Otrzymaliśmy już pierwsze znaki, znaki dobroci i otwartości w postaci wody, gruszek i czekolady i to trzy sekundy po tym jak o. Tomek zachęcał nas do tego, by przyjąć postawę, że nic nam się nie należy.

Ale nie samymi darami człowiek żyje, o wodę musieliśmy dziś zawalczyć. Wie coś o tym Paweł Matysek, który z Kokotka już wyjechał z ranami wojennym na nodze, ale jak skomentował całe wydarzenie: ale wodę do picia zdobyłem! Nie będzie przesadą, jeżeli powiemy, że 7 l wody na jednego rowerzystę to średnia norma dobowa, faktycznie jest więc o co walczyć.

Górnik jest kolejnym znakiem opatrzności Bożej w naszej grupie, bo jak to sam mówi: przejechać stówę na drucie to jest dopiero coś. A mianowicie chodzi tu o oponę Sławka, z której wystają druty przebijające dętkę. Zagadką pozostaje, co Górnik robił wczoraj i dziś rano, krążyły słuchy, że cofnął się naprawiać koło. Najwidoczniej słowo: “naprawiać” ma wiele znaczeń.

A bezpośrednie spotkanie ze znakiem na drodze miał dziś Michał, któremu w zobaczeniu dużego biało – czerwonego znaku nie pomogły niestety dodatkowe oczy w postaci okularów. Na Michale wylądowała Basia i mini karambol gotowy.

Od dziś otwieramy oczy, ale przede wszystkim te duchowe, oczy serca, by prawdziwe życie nas nie ominęło, bo jak to powiedział do nas o. Paweł Zając, życie jest po to, by żyć.

Jesteśmy czyści, serio, był szlauch, a to jest luksus nie przykleić się pierwszego dnia do śpiwora 🙂

Bilans dnia:

  • 160 km
  • 22,3 km/h
  • 340 m przewyższeń
  • 1 bliskie spotkanie ze znakiem Michała Dobruta i Basi Pieli
  • 1 dętka Kuniola

Nocleg: w Gniechowicach u gospodarzy na podwórku ze szlauchem

One thought on “Dzień 1 – znak

  • 14 sierpnia 2018 at 07:52
    Permalink

    Cześć
    Super relacja. Barkuje tylko kilku przyziemnych spraw. Gdzie śpi Ekipa, jaka miejscowość, jaki dystans w nogach itp.:)
    Pozdrawiam, trzymam kciuki i wspieram modlitwą:)

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *