Przedstawiamy rowerzystów NINIWA Team – #9 Paulina Godlewska

Jak sama o sobie pisze: “Jestem trochę z Warszawy, trochę z Siedlec, które mimo spędzonych tam paru lat wrosły głęboko w moje serce”. Studiuje pedagogikę resocjalizacyjną i opiekuńczo wychowawczą. Kocha metafory, muzykę, św. Franciszka, wolność… no i oczywiście Pana Boga! Każdy kto zna Paulinę wie, że to wulkan energii. Co więcej jej niepowtarzalność przejawia się w szczerości i bezpośredniości.
 
1. Na Islandii napisałaś „Bez śmierci nie ma zmartwychwstania”, czasami wyprawowa rzeczywistość przypomina codzienne umieranie, rozwiń swoją myśl.

My chcemy życia, instynktownie staramy się uniknąć cierpienia, dlatego ludzie dążą do coraz większego konformizmu. Nie chcemy umierać, a często jest to najlepsze wyjście.  Umierać w codzienności wybierając drugiego człowieka, a nie swoją pychę. Umierać, podstawiając drugi policzek. Czasem życie zmusza nas do umierania.  Rzeczywistość kruszy nas i mieli do tego stopnia, że tracimy samych siebie.  Jednak Bóg dopuszcza to tylko dlatego, aby zmartwychwstać w nas i dać nam nowe, żywe serce. Zbudować nas na nowo, na silnym fundamencie jakim jest On sam. Kiedy to sobie uświadomimy, dziękujemy Bogu za “śmierć”, która jest niczym w porównaniu do życia jakie po niej następuje.  
 
2. Wyprawa to intensywny czas bycia z Bogiem i ludźmi, można się potem pogubić w zderzeniu z rzeczywistością, jakiś wypracowany sposób na codzienne wcielanie w życie powyprawowych doświadczeń?

Zetknięcie się z rzeczywistością nie jest łatwe. Szczególnie, jeżeli tak jak ja latasz 3 metry nad ziemią. Powoli zaciska na nas swoje macki, wciąga nas w wir abyśmy zapomnieli o całym tzw. “Bożym świecie”. Myślę sobie, że najważniejsze, to właśnie nie zapomnieć o tym, że ten świat jest naprawdę Boży, że właśnie do Niego należy i jeżeli będziemy ufać, to On nas mądrze poprowadzi. Wtedy to, czego nauczyła nas wyprawa zostanie i będzie się rozwijać. 
 
3. Pytanie otwarte. Kiedy myślisz: Jadę! Co rodzi się w Twoim sercu; może odpowiesz śpiewająco ;)?
 
Po pierwsze: ale super, że będzie ciepło! 😀 po Islandii mam zimowstręt. Nie mogę się też doczekać drogi, jaką będę przemierzać wewnątrz swojego umysłu, swojej duszy, do jakich zakamarków uda mi się dotrzeć. Ciekawi mnie też, jaką ekipę stworzymy z nowymi wyprawowiczami, jakie skarby każdy z nas wniesie do grupy. Staram się jednak na nic nie nastawiać, oby tylko otworzyć się na Bożą łaskę, to będzie dobrze. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *