Pobożny złodziej

Niedawno przeczytałem w aktualnościach, że pewien człowiek włamał się do kościoła, okradł kaplicę i salkę katechetyczną. Smaku całej tej historii dodaje fakt, że po wejściu do kościoła, a przed kradzieżą złodziej uczynił znak krzyża. Ot, pobożność.

I choć z początku się z tego zaśmiałem (proszę o wybaczenie poszkodowanych), chwilę później naszła mnie refleksja. Jak często postawa pobożnego złodzieja jest odbiciem naszej postawy życiowej? Weźmy dla przykładu niedawno zakończony Mundial. W trakcie Mistrzostw Świata w Rosji wiele internetowych portali katolickich zachwycało się nad chrześcijańskimi gestami piłkarzy i działaczy piłkarskich.

Co z tego, jeśli chwilę po tych gestach zawodnik na murawie symulował kontuzję by wymusić niesprawiedliwą decyzję sędziego? Co z tego, jeśli nie potrafiąc uczciwie zatrzymać rywala, kosił go równo z trawą? Co z tego, że działacz opowiadał jak ważna jest dla niego wiara i nawet był przyjacielem samego papieża, a na meczu pokazywał kibicom rywali środkowy palec? Czy to według nas jest pobożność?

Mój dziadek mawiał “nie rób z gęby cholewy”. Drugie przykazanie wyraża się jasno i może warto się zastanowić, czy nasza codzienna deklaracja wiary ma pokrycie w postawie życiowej. Oby się nie okazało, że wszyscy jesteśmy “pobożnymi złodziejami”.

One thought on “Pobożny złodziej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *