Grupa Krupa już w domu. Relacja z wyprawy – cz.1

Jedna z najsilniejszych ekip Together – Grupa Krupa 8 lipca powróciła z udanej wyprawy do Odessy. Rozpocznijmy dziś miniserial z relacjami z ich przygody.

Dzień 1– nocleg Bochnia Dom Pielgrzyma. Statystyki 178 km, suma przewyższeń 1357 m, średnia prędkość 20,2 km/h, czas jazdy 8 h 48 min, awaria 1 przebita opona Darka. Pierwsza 50-tak na sucho bez deszczu a do końca towarzyszyły nam opady. W Krakowie spotkała nas miła niespodzianka, z balkonowego okna dostrzegli nas byli wyprawowicze Niniwy. W dniu dzisiejszym wiele osób pobiło swoje życiowe rekordy – serdecznie gratulujemy. Po drodze dołączyła do nas córka Darka i Czesi, która towarzyszyła nam podczas drogi. Dzisiejszy dzień to dzień interwałów😊. Humory wszystkim dopisują i jutro w komplecie wyruszamy w dalsza drogę.

Dzień 2 – nocleg Łańcut MOSiR . Statystyki 149 km, suma przewyższeń 929, średnia prędkość 22,45, czas jazdy 6,27, awarii brak. Dzień przywitał nas pochmurnie i deszczowo i tak przez 50 km. Na początku mieliśmy małą stratę w postaci Przemka, który na krótko wybrał inna drogę ale szybko do nas dołączył. Po drodze pożegnaliśmy Magdę i Dominika (córkę i zięcia Darka i Czesi). W MOSiR zostaliśmy bardzo gorąco i serdecznie przywitani i ugoszczeni, do naszej dyspozycji był basen, jackuzi i sauna. Bardzo serdecznie dziękujemy dyrektorowi panu Jerzemu Hałka. Pan Jerzy zaprosił nas do wspólnej zabawy typowania dzisiejszego wyniku meczu, zwycięzca otrzyma koszulkę z logo Miasta Łańcut. Jak na prawdziwych kibiców przystało wszyscy wspólnie oglądamy mecz. A na koniec dołączył do nas starosta Łańcuta i wspólnie dalej kibicujemy.

Dzień 3 – nocleg Lwów Dom Rekolekcyjny Księży Pallotynów. Statystyki: 180 km, średnia prędkość 21 km/h, suma przewyższeń 1081 m, czas jazdy 8 godz 35 min. 1 przebita opona Michała. W dniu dzisiejszym zaplanowany kierunek Lwów, po drodze pożegnaliśmy Przemka w okolicach Przemyśla a w Medyce na granicy Zbyszka. Na granicy spędziliśmy ok 1 godziny. Chłopaki dziękujemy za wspólne 3 dni. Ukraina przywitała nas bardzo życzliwie i serdecznie. 160 km przejechaliśmy bez deszczu, ale jak na tradycje ostatnich dni przystało dzień zakończyliśmy przemoczeni do suchej nitki. Przypadkowo spotkany kolarz doprowadził nas do celu. Na miejscu noclegu czekała na nas przepyszna kolacja z barszczem ukraińskim i mielonym z kaszą.

Dzień 4 – Lwów. Na dzień dzisiejszy zaplanowaliśmy wspólne zwiedzanie Lwowa. Do miasta planowaliśmy dojechać komunikacją miejską lecz szybko na przystanku okazało się, że nie będzie to łatwa droga, ponieważ autobusy okazały się być przepełnione i nie mieliśmy możliwości zmieścić się wspólnie do jednego transportu. Sytuacja szybko się zweryfikowała i grupa podjęła decyzje, ze cześć dojedzie autostopem, autobusem i rowerami. Po ok 1,5 godzinie wszyscy spotkaliśmy się w centrum Lwowa. Grupa bez rowerów, która dotarła do miasta miała okazję podziwiać budynek opery, katedrę, pomnik Adama Mickiewicza i posmakować lokalnych specjałów kulinarnych w Kopalni Kawy, Fabryki czekolady oraz w Kryjówce. Natomiast grupa rowerowa podążyła trasą największych zabytków miasta: Katedra Ormiańska, Cerkiew MBNP, Cmentarz Łuczakowski i Orląt Lwowskich. Grupa rowerowa po zjedzeniu miejscowych specjałów tj. barszcz ukraiński i pierogi udała się w drogę powrotną na nocleg mijając pomnik Adama Mickiewicza. O godz. 19.00 wspólnie uczestniczyliśmy we mszy świętej, a po wieczornej kolacji wysłuchaliśmy opowieści Pani Marii o historii powstania parafii p.w. Świętej Teresy

Dzień 5 – szybciutko i króciutko ze względu na brak internetu. Najważniejsze że wszystko ok😊. Dziś zrobiliśmy 145 km, nocujemy w szkole. Dziś do domu wrócili Kornela, Piotrek, Rafał i Michał, po których przyjechał Szymon, który wrócił do domu dwa dni temu.

Dzień 5-uzupełnienie relacji. Z Lwowa wyjechaliśmy krótko po 6.00 po uprzednim błogosławieństwie udzielonym przez księdza. Kornelia, Piotrek, Rafał i Michał udali się w drogę powrotną do Medyki, gdzie już czekał na Nich Szymon. 17 osób udało się w dalszą drogę. Większą część dnia towarzyszył Nam deszcz, wiatr w twarz, górzysty teren Karpat z tego powodu nie zrealizowaliśmy planu. Zatrzymalismy się w miejscowości Teofininka przy kościele jak się okazało wyznania grecko-katolickiego. Po spotkaniu z bardzo życzliwą miejscową ludnością i dzięki uprzejmości dyrektora udało nam się nocować w okolicznej szkole.

CDN

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *