Rozważanie Sercem Oblata na czwartek, 8 marca

Łk 11,14-23
Jezus wyrzucał złego ducha, który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. Lecz niektórzy z nich rzekli: «Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy». Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba.
On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: «Każde królestwo wewnętrznie rozdarte pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan sam przeciw sobie wewnętrznie jest rozdwojony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze wszystką broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza».

Jedną z rzeczy, nad którą się ostatnio zastanawiam, jest cierpliwość Jezusa. „Albo robi to mocą diabła, albo niech powtórzy cud, bo to przypadek, albo…” – słyszy od ludzi, gdy czyni kolejne cuda. Zachowują się jak ci, których nie ma szans zadowolić. Ciągle chcą więcej i więcej, i inaczej. Dobrze, że nasz Bóg jest taki cierpliwy i miłosierny. Bez tego my, marudy stawiające Mu kolejne zadania do wykonania, mielibyśmy niewielkie szanse na niebo.

o. Marcin Wrzos OMI 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *