Po co to wszystko?

zbuntowany1Żyjemy w czasach, gdy coraz więcej z nas, młodych, odchodzi od Kościoła! Dlaczego tak często szukamy szczęścia w tym, co tak naprawdę to szczęście nam odbiera? Szukamy go tam, gdzie go nie ma. To sprawia, że wpadamy w depresje i uzależnienia, a zdarza się i tak, że ktoś próbuje odebrać sobie życie, bo nie potrafi odnaleźć się w świecie. Bywa, że jesteśmy rozczarowani, bo nie znajdujemy stałych punktów oparcia i tracimy poczucie sensu życia. Często mówimy, że Kościół już nam niczego nie daje. Odchodzimy, bo nie znajdujemy w nim szczęścia, nie doświadczamy w nim miłości Boga, ani akceptacji tego, kim jesteśmy. Potrzebujemy nowej perspektywy dla swego życia!

Puste miejsce…

Rodzina przeżywa kryzys. Widzimy to dobrze w naszych środowiskach. Ma to ogromny wpływ na to, jak postrzegamy Boga i ludzką miłość. Bo jak budować dobre i piękne relacje, kiedy się ich nie doświadczało w domu? Wielu z nas jest samotnych. Powstaje jakaś głęboka i przerażająca pustka. Potrzebujemy czegoś, co zapełni to „puste miejsce”…

Co proponuje nam świat?

Już we wczesnej młodości bywa, że nie mamy problemu z dostępem do narkotyków, alkoholu czy papierosów. A jakich idoli i autorytety wskazuje nam świat? Czy stale nie atakuje nas wszechobecny seks i przemoc? Jak często słyszymy, że miłość to tylko uczucie? Albo że trzeba się kierować tym, co przyjemne, aby być szczęśliwym? Ten wpływ jest coraz mocniejszy, bo sami nie reagujemy! Nie wiemy nawet, ile kłamstw podaje się nam każdego dnia.

zbuntowany2A ja?

Czas na konkretne pytanie! Czym dla mnie dzisiaj jest śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa? Czy może jest zwykłą historyjką, przedawnioną bajeczką, która nie ma już znaczenia? A może już poznałem choć trochę Jezusa, ale ktoś obok mnie jeszcze nie doświadczył Jego miłości? Jeśli tak, to czy mogę nie reagować? Stać obojętnie? Nic nie robić?

Odkrywanie w moim życiu obecności Jezusa sprawia, że doświadczam szczęścia. Mam w Nim oparcie. Nie jestem sam! Czy chcę to szczęście zachować tylko dla siebie? Czy może zdecyduję się uczynić coś, żeby inni poznali miłość Jezusa?

A my?

eugeniusz1Wszyscy szukamy szczęścia i mamy do tego prawo! Mamy też poczucie obowiązku dzielenia się nim z innymi. Zainspirowani postawą i życiem Eugeniusza, chcemy wyciągnąć rękę do człowieka obok. Chcemy razem modlić się, pogłębiać swoje życie duchowe i wychodzić do innych, by pokazać im sens życia, którym jest Jezus. Chcemy dzielić się doświadczeniem wiary w Chrystusa Zbawiciela. Tak właśnie zrobiłby dziś św. Eugeniusz, który rozpoczyna tekst Statutów swojej wspólnoty młodzieżowej słowami:

eugeniusz2

Część młodych utraciła jakikolwiek sens życia, ponieważ bezbożność jest rozzuchwalona, złe obyczaje tolerowane i materializm przekazywany i pochwalany.”

I co z tym robi?

Czy mogę być smutnym i milczącym widzem tego zalewu zła, bez szukania środka zaradczego? (…) Przedsięwzięcie jest trudne, wcale tego nie neguję, i nie jest pozbawione ryzyka. Ale nie boję się niczego, ponieważ pokładam całe moje zaufanie w Bogu, szukając wyłącznie Jego chwały i zbawienia dusz.”

Bóg chce doprowadzić każdego człowieka do pełni szczęścia i radości. Jezus daje nam tę pełnię. Źródło tego szczęścia odkrywamy w Kościele, gdzie obecny jest żyjący Chrystus. Niestety wiele osób z naszego środowiska odrzuca Kościół. Kojarzy go z przerośniętą instytucją, zamiast z żywą wspólnotą. Nie wie, tak naprawdę, kim jest Chrystus! A przecież prawda jest na wyciągnięcie ręki. Zbawienie i radość, które daje, są dostępne dla każdego!

jezus1

Chcę być świadkiem!

Chcemy wyjść do naszych kolegów i koleżanek, którzy szukają szczęścia poza Kościołem, którzy nie potrafią odnaleźć sensu życia. Oni potrzebują nas i naszego świadectwa wiary! Niech zobaczą, że modlitwa to nie przeżytek, a bycie życzliwym i pomocnym daje paradoksalnie więcej zysku niż cwaniactwo i kombinowanie! Pokazać im Chrystusa! To jest konkret. Św. Eugeniusz, postawił nam dwa cele:

– powiedzieć złu „NIE” swoim przykładem i ewangelizacyjnym stylem życia,

– dążyć do swojej własnej świętości.