Relacja z Zimowej Kuźni Charakteru

Kilka dni temu mieliśmy okazję zobaczyć zdjęcia z Zimowej Kuźni Charakteru. Dziś będziemy mieć okazję, by dowiedzieć się, jak kowale przeżyli swoje zimowe rekolekcje:

Tym razem w zimowej Kuźni Charakteru wzięło udział osiem osób ze Śląska. Od początku nie dało się ukryć, że miejsce zamieszkania to jedna z niewielu rzeczy, które nas łączą. Nie bez powodu już drugiego dnia zostaliśmy okrzyknięci grupą indywidualności.. I właśnie to, co na początku wydawało się trudnością, już po kilku dniach stało się naszym największym atutem! Dzięki wspólnym spacerom, pracy, modlitwie, posiłkach i integracji przy różnego rodzaju grach, szybko znaleźliśmy wspólny język. Odmienność naszych charakterów nie była już barierą, ale możliwością spojrzenia na świat z innej perspektywy. Nawet wieczorne zabawy były dzięki temu dużo ciekawsze, bo liczył się nie tylko spryt, ale też umiejętność wczucia się w skórę drugiej osoby. Każde wyzwanie które pojawiło się w ciągu tygodnia Kuźni pokonywaliśmy właśnie dzięki wykorzystywaniu naszej różnorodności. To ona stała się naszą siłą.

Dla mnie kucie charakteru rozgrywało się przede wszystkim na płaszczyźnie budowania relacji. O ile wejście w plan dnia wymagało trochę dyscypliny (bo jak tu się nie spóźniać, kiedy wszędzie jest tak blisko.. 😉 ), to prawdziwym wyzwaniem było wychodzenie z siebie po to, żeby spotkać się z drugim człowiekiem. A było warto, bo od każdej osoby, którą w tym czasie spotkałam nauczyłam się zupełnie innej ale równie ważnej rzeczy.

No i był tam Jezus. Można było Go spotkać na adoracji, w sakramentach.. Okazji do modlitwy było wiele. Ja tym razem najmocniej doświadczałam Jego obecności gdzieś indziej. W Sywii, Paulinie, Patrycji, Michale, Mateuszu, Mikołaju, Janku i w o. Dominiku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *