Relacja ze styczniowego Zjazdu Wolontariatu Misyjnego

Zawsze wiedziałam, że Wolontariat, a tym bardziej Wolontariat Misyjny, to będzie spełnienie moich marzeń. Interesując się temat szukałam  przez długi czas organizacji z którymi mogłabym wyjechać, kiedy w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że taką organizację mam pod nosem – tu, w Kokotku u Ojców Oblatów. Zgłosiłam swój udział, przyjechałam i… i nie chciałam wyjeżdżać  Kiedy relacjonowałam swoim bliskim zjazd podkreślałam przede wszystkim, że to ludzie uczynili go tak wyjątkowym. Ogromna serdeczność, otwartość i życzliwość, z którą miałam okazję się zetknąć sprawiły, że znowu, pomimo szarej codzienności, odzyskałam wiarę w dobroć drugiego człowieka. I ta piękna aura Kokotka, w której na każdym kroku czujesz Boga – to jest właśnie piękne.

Ale może po kolei

Jechałam na zjazd z ważnym zadaniem – „odbierz jedną dziewczynę z dworca w Lublińcu”. Wyobraźcie sobie moje pozytywne zdziwienie, kiedy na dworcu spotykając ową dziewczynę okazało się, że pochodzi ona z Białorusi i baaardzo dobrze mówi po polsku. To piękne, że naszym wolontariatem (bo nie boję się go już nazywać naszym) interesują się również obcokrajowcy, którzy bardzo często z własnego doświadczenia wiedzą, ile dobrego przywożą ze sobą młodzi ludzie z Kokotka. Zanim wszyscy dojechali, spędziliśmy czas na wspólnych rozmowach i pierwszym przełamywaniu lodów. Następnie msza w małej kaplicy, podczas której, przy dźwiękach gitary śpiewaliśmy na chwałę Bożą.

Sobota upłynęła w bardzo pracowitym tempie. Poranna jutrznia, śniadanie, wprowadzenie dla nowych osób na temat idei wolontariatu misyjnego, konferencja naszego opiekuna – Ojca Dominika na temat „Być otwartym = być wrażliwym” i msza… w języku angielskim, z którą świetnie sobie poradziliśmy – a co!  Uważam, że najciekawszym elementem były warsztaty z panią Małgorzatą Mazur, która pokazała nam jak ważna jest komunikacja i współpraca z drugim człowiekiem. Wieczór upłynął nam na wspólnym adorowaniu Najświętszego Sakramentu w miejscowym kościele. A co się działo później? Ha! Gitara, śpiew, gry integracyjne, rozmowy i salwy śmiechu. Tak, to było niesamowite.

A w niedzielę? W niedzielę wszystko potoczyło się bardzo szybko. Nasi wolontariusze bardzo chętnie zaangażowali się w udział w niedzielnej mszy świętej. Następnie kolejna konferencja Ojca Dominika na temat etapów współpracy z Łaską Bożą, wspólny obiad z Ojcami i dzielenie się naszymi przeżyciami i odczuciami dotyczącymi zjazdu. A potem nastąpiło pytanie „Kto chciałby napisać relację?” i zgłosiłam się ja – Michalina. I kiedy siedzę teraz w domu i piszę tę relację, (swoją drogą wybaczcie, że jest taka długa) to wspominam ten czas z wielką radością i bardzo gorąco zachęcam wszystkich, którzy jeszcze się wahają – rzućcie wszystko i wbijajcie do Kokotka! Nie pożałujecie 🙂

 

Michalina

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *