Powrót do domu

Wszyscy wiemy, że powroty z wakacji mogą być ciężkie, jednak powrót z wyprawy to zupełnie inna liga. Co najprzyjemniejsze, wszystkie podstawowe rzeczy i czynności, które każdy wykonuje na co dzień, wzbudzają niesamowitą euforię. Czajnik, lodówka, prysznic z ciepłą wodą. Niesamowite sprzęty!

Jest też jednak druga strona medalu. Na wyprawie grupa się zżywa. Będąc ze sobą w trybie 24/7, walcząc wspólnie z silnym wiatrem, moknąc ramię w ramię, ludzie, których zna się od tygodnia stają się jak bracia. Stają się nieodłącznym elementem krajobrazu, którego po wyprawie, nagle w jednej chwili brakuje. Czasem chodzi się przez kilka dni i nie do końca wiadomo co ze sobą zrobić. Na wyprawie wszystko jest dużo prostsze, wstajesz, pakujesz się, jedziesz, pół godziny przerwy, znowu jedziesz… A tu nagle trzeba sobie samemu dzień zaplanować. Co sami rowerzyści często powtarzają – żeby pojechać na wyprawę trzeba opuścić swoją strefę komfortu, ale im dłużej się jedzie tym bardziej rzeczywistość wyprawy staje się tą strefą komfortu.

I co chyba najciekawsze, przez dwie czy trzy noce, po obudzeniu się, człowiek nie ma świadomości, że wyprawa już się skończyła. Budzi się i chce od razu zacząć się pakować, grzać wodę na herbatę czy przebrać się w rowerowe ubrania. Oczywiście tylko przez chwilę.

Wyprawa rzeczywiście może być ciężka, ale jeszcze cięższy może być Nowy Początek, po wyprawie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *