1 – ojciec Tomek Maniura OMI

Ojciec lider NINIWA Team i co najważniejsze to kapłan. Dlaczego wyprawa na Islandię i dlaczego w ogóle wyprawa, skoro Misja JuT miała już być ostatnia? Przeczytajcie sami.

1. Ojcze, 11 wyprawa, mimo że 10 miała być ostatnia. Co się stało?

Życia nie da się zatrzymać. To nie ja stawiam granice, gdzie i kiedy koniec. Jest ogromne oddolne zainteresowanie i zaangażowanie, jest odgórne błogosławieństwo i poparcie. Dzieje się dużo dobrego. Jest doświadczenie życia i wiary na wyprawie. Jest odkrywanie świata i Boga. Jest dojrzewanie i wzrastanie. Dokonują się życiowe wybory i decyzje. Co się stało? Zobaczyłem, że Bóg chce więcej.

2. Dlaczego właśnie Islandia?

Nie wiem. Miałem okazję w grudniu zeszłego roku głosić rekolekcje w Reykjaviku. To na pewno pomogło obrać kierunek. Do decyzji potrzebne było wsparcie ludzi, żeby młodym pokryć samoloty. To też się dokonało. Zostaje tam polecieć i wykonać zadanie. Inna odpowiedź na to pytanie: w Europie zostało nam zaledwie kilka państw, po których NINIWA Team jeszcze nie jeździła na rowerze, należy do nich Islandia. Być może za rok pod tym względem „wykończymy Europę”.

3. Parę słów o intencji wyprawy?

Leży mi to na sercu. Jestem kapłanem, zakonnikiem. Choćby same nasze wyprawy. Bez obecności kapłana, to zupełnie inna rzeczywistość. Świat bez kapłanów też bardzo biedny, bez tych, którzy dają Boga, którzy głoszą Dobrą Nowinę. W kościele mamy rok pod hasłem: „Idźcie i głoście”. To mnie skłoniło, żeby pojechać w tej intencji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *